Reklama

Dziesięć dni, które wstrząsnęły światem

Opublikowano: sob, 5 mar 2022 18:20
Autor:

Dziesięć dni, które wstrząsnęły światem - Zdjęcie główne

Na zdj. Izraelczycy przed Murem Zachodnim modlą się za Ukrainę i ofiary rosyjskiej agresji.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Trwa dziesiąty dzień rosyjskiej napaści na Ukrainę. Za każdym z tych dni kryją się potworne zbrodnie najeźdźców dokonywane na ludności cywilnej, zamieniane są w gruzy ukraińskie miasta, z których uciekają matki z dziećmi na rękach. Świat, poza nielicznymi wyjątkami, stanął po stronie heroicznie broniących swej ojczyzny Ukraińców.

Próbuje różnymi metodami powstrzymać Putina w jego opętańczym szaleństwie, ale ten pozostaje niewzruszony, zapowiadając walkę do końca. Zdaje się przy tym nie dostrzegać, co stanie się z Rosją w wyniku nakładanych nań sankcji ekonomicznych. Idzie od niego stały przekaz, że żadne z nich nie są w stanie załamać mocarstwa. Mają w to wierzyć wszyscy jego rodacy, a ci, którzy próbują demonstrować swój sprzeciw, poznają tego smak. Konsekwentnie brnie w paranoicznych oświadczeniach, iż prowadzona przezeń operacja wojskowa ma na celu uratowanie Ukrainy przed zagrożeniami Zachodu. 

Odcięte od wolnych mediów, karmione wieloletnią propagandą społeczeństwo Rosji, wierzy swemu przywódcy. Nie docierają do niego obrazy co wyprawiają hordy Putina w Ukrainie, ilu Rosjan i Ukraińców ginie każdego dnia, jak w gruzowiska zamieniane są ukraińskie miasta. Rosjanie nie widzą też, że świat protestuje przeciwko barbarzyńskiej wojnie w Ukrainie, nie oglądają liczących po kilkaset tysięcy demonstrantów protestów: w Paryżu, Nowym Jorku, Pradze, Warszawie, Tallinie i wielu innych miastach rozsianych po całym świecie. Rosjanie nie słyszą też głosu pierwszego opozycjonisty obecnej władzy na Kremlu Aleksieja Nawalnego, który z kolonii karnej krzyczy: „Protestujmy! Nie bądźmy milczącymi tchórzami! Bo car jest szalony!” 

Putin boi się sprzeciwu. Przeciwko tym, którzy mają odwagę protestować, wyciąga ziejące śmiercią armaty. Za ujawnianie obrazów z Ukrainy, za nazywanie prowadzonej operacji ratowania jej przed terrorystami z Zachodu, grozi kara do 15 lat więzienia. Podczas demonstracji do policyjnych bud trafiają nie tylko dorośli, ale także dzieci. To oglądają w putinowskich mediach Rosjanie, to ma siać wśród nich postrach i zniechęcić do wszelkich prób oporu. 

Jeśli nie totalny sprzeciw społeczny, to kto może powstrzymać Putina? Nie reaguje on na nakładane sankcje, na coraz liczniejsze przykłady izolowania Rosji ze społeczności międzynarodowej. Dotyczy to świata kultury i sportu, a także obecności przedstawicieli Rosji w organizacjach o charakterze międzynarodowym. Z drwiącym uśmiechem odnosi się do reakcji świata na rozpętaną przezeń i kontynuowaną wojnę w Ukrainie.

Jeśli nie sankcje ekonomiczne, ani potępienie świata, jeśli nie tłamszone w zarodku protesty społeczne, to co? Jakaś nadzieja tkwi w postawach rosyjskich oligarchów i milionerów, którym skutki wojny Putina mocno namieszały w interesach, pozbawiając wielu z nich ogromnych fortun. Ich publiczne wypowiedzi są coraz mocniejsze. Aleksiej Mordaszow, którego majątek wycenia się na 31 mld. dolarów, odważył się konflikt na Ukrainie nazwać tragedią dwóch braterskich narodów. „Trzeba zrobić wszystko, co konieczne, aby znaleźć z niego wyjście i powstrzymać rozlew krwi” – stwierdził w wypowiedzi dla „The Guardian”. Po czym wsiadł w prywatny odrzutowiec (Bombardier Global 6000) i w pierwszym dniu wojny poleciał na Seszele. Inny z oligarchów - Aleksiej Konanykhin odważył się być bardziej radykalny, wprost zarzucając Putinowi wszczęcie wojny i serię zbrodni. „…Za swój moralny obowiązek uważam ułatwianie denazyfikacji swojego kraju. Będę pomagał Ukrainie w jej heroicznych wysiłkach, by przeciwstawiali się atakowi hordy Putina” – oświadczył, po czym wyznaczył nagrodę 1 mln. dolarów za pojmanie Putina, żywego bądź martwego. 

Jak widać, postawy rosyjskich oligarchów radykalizują się. Aż wierzyć się nie chce, że jeszcze dziesięć dni temu grali oni z Putinem w jednej drużynie. Świadomi, ile mu zawdzięczają, ale też coraz bardziej zdający sobie sprawę, że to oni zrobili z niego „Boga i cara”. W tej ich radykalizacji jest jakaś nadzieja, że wywrze ona wpływ na „dwór” Putina, który w pewnym momencie powie: stop barbarzyństwu! Może Putina napaść na Ukrainę uzmysłowi im, że to droga donikąd, że prędzej czy później musi i w Rosji dojść do rewolucyjnych przemian, że Rosjanie w końcu podniosą czoła i przestaną się bać reżimu. 

Oby ten proces trwał jak najkrócej, bo każdy dzień wojny w Ukrainie oznacza setki, tysiące niepotrzebnych ofiar i miliony ludzkich dramatów. Kto powstrzyma tę falę?

Na zdj. Izraelczycy przed Murem Zachodnim modlą się za Ukrainę i ofiary rosyjskiej agresji.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy