Reklama

Reklama

KĄCIK LITERACKI: Mąż i żona

Opublikowano: ndz, 6 gru 2020 09:00
Autor: | Zdjęcie: oficjalna strona Krystyny Jandy

KĄCIK LITERACKI: Mąż i żona - Zdjęcie główne

foto oficjalna strona Krystyny Jandy

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Warto przeczytać Zapraszamy do nowej kategorii na naszym portalu: Kącik Literacki. Zapraszamy naszych czytelników i czytelniczki do nadsyłania do nas swoich wierszy i opowiadań, z miłą chęcią je wszystkie opublikujemy!

Pani Laura jest emerytowaną pielęgniarką, która po zakończeniu pracy w miejscowym szpitalu zajmuje się obłożnie chorymi. Przystojna 60-letnia kobieta z gatunku tzw. dużych pań trzyma się prosto, ma zgrabną figurę, spory biust i zdecydowany wyraz twarzy. Czasem, lubi rzucić kurwą, ale tylko, kiedy ją coś zdenerwuje… Ma męża i trójkę dzieci, które po skończeniu szkół  wolały stąd wyjechać. Nie znalazły powodów, by swoją przyszłość budować w naszym kraju, nie mówiąc o rodzinnym mieście. Jedno na stałe osiadło w Anglii, drugie jest w Niemczech, a trzecie wybrało ciepłe Włochy. 

Mój przyjaciel, który z powodu długotrwałego kalectwa od lat funkcjonuje  na leżąco, jest bardzo zadowolony z pani Laury. Kiedy się nad nim pochyla, stara się dotknąć czołem jej obfitych piersi, by przez moment poczuć  zapach kobiety… Nachodzą go wątpliwości, czy to właściwe zachowanie? U nas niepełnosprawny, zwłaszcza w starszym wieku, to kłębek skrupułów – obyczajowych, religijnych, społecznych, towarzyskich… Muszę je rozwiewać, tłumacząc, że nie robi nic zdrożnego; że to reakcje normalnego mężczyzny o zdrowym umyśle, choć ciało odmawia mu posłuszeństwa. Opiekunka też to rozumie i nie widzi nic złego w  takim dotyku. Jest tolerancyjna dla nietypowych gestów, wszak działa na granicy zdrowia i choroby, gdzie zdarzają się różne sytuacje. Wie, że nie jest to zakamuflowany erotyzm, ale raczej potrzeba czułości… W szkole pielęgniarskiej mówiono im przecież o terapeutycznej stronie życzliwych zachowań wobec chorego; to ważny składnik terapii. 

Od swego podopiecznego, mądrego i wykształconego człowieka, Pani Laura dowiedziała się, że „czułość” to ulubione słowo pewnej pisarki, która rok temu dostała Nobla. Nie zapamiętała jej nazwiska ani tytułu książki, bo na czytanie i tak nie ma czasu… Oprócz odwiedzania chorych w różnych częściach miasta  ma przecież jeszcze pracującego męża, który przychodzi zmęczony. Trzeba mu podać obiad, wyprać, wyprasować; w mieszkaniu też powinien być porządek, bo ten jej Filon zaraz się denerwuje.

Swego dotkniętego trwałym kalectwem pacjenta traktuje jako szczególny przypadek. Zaproponował jej przejście na ty, rozmawiają o wielu sprawach niezwiązanych z jego dolegliwościami. Czasem ma wrażenie, że bierze udział w jakimś wykładzie – z literatury, sztuki, czy geografii. Podopieczny to kiedyś miłośnik i znawca Bieszczad; zna każde górskie pasmo, żywe i martwe wsie, zapomniane cerkwie, a nawet poszczególne drzewa, na które – jadąc samochodem – zwykle nie zwraca się uwagi. 

Co kilka dni robi mu niezbędne zakupy, wśród których pojawia się zwykle jakiś smakołyk – dwa dni temu były to lody z płatkami róży… Dziś kupiła świeże masło, odrobinę dobrej szynki, bułki z sezamową posypką, malinowe pomidory, rzodkiewki, ogórki, z których zrobi mizerię, czereśnie… Nazbierało się tego ze trzy kilo; jeszcze tylko herbata Lipton w saszetkach i będzie wracać… Jest pełnia lata, prawie południe, ale chwilowo bez upału; wczorajsza ulewa odświeżyła powietrze i można się go nałykać do woli… 

W stronę sklepu herbacianego idą dwaj panowie, których wiek oceniła na jakieś 70 lat, czyści, zadbani. Nie zwróciłaby uwagi, gdyby nie ich głośna rozmowa. Jeden żywo o czymś opowiada, drugi przyjmuje to z niedowierzaniem, rzucając co chwilę: Co ty mówisz, co ty mówisz?

Laura zwalnia kroku i udaje zainteresowanie wystawą z rękodziełem artystycznym; nastawia ucha na fragmenty rozmowy. Jeden z nich był w gabinecie masażu. Pracują tam ładne cudzoziemki, które z uśmiechem zapraszają do środka. Na okrągłym stoliku w przedpokoju leżą smakowo-zapachowe gumki: ananas, truskawka, pomarańcza, banan, mięta, nawet czekolada – to dla niej; gość może sobie wybrać kolor... Z przyciemnionego korytarza prowadzą drzwi do pokoików. Panienka wchodzi pierwsza, rozbiera się, a potem pomaga klientowi… Rozmawiający zorientowali się, że ktoś zbyt długo gapi się na wystawę; ściszają głos i wchodzą do sklepu. 

Pani Laura pospiesznie wraca z zakupami do swego pacjenta. Ma wypieki na twarzy, jest rozkojarzona, jakby nieobecna; wszystko leci jej z rąk. Podopieczny zorientował się, że dzisiejszy „obrządek” będzie nietypowy, machinalny, bez zwyczajowych rozmów i komentarzy… Laura nagle staje się małomówna, wszystko robi z pośpiechem. Trzask zamka oznacza, że już wyszła...

Wróciła do domu i – nie bez emocji – szczegółowo opowiada mężowi, co usłyszała przed sklepem, na ulicy. Ten, nie podnosząc wzroku znad miejscowej gazety, jakby zniecierpliwiony typową relacją rzuca od niechcenia: „Nie masz się czym zająć głupia babo? Lepiej byś zrobiła herbatę.”

–  Tego już za wiele – myśli pani Laura. Dotarło do niej, że mężczyzna w Polsce to ktoś uprzywilejowany, komu wszystko wolno... Prezerwatywy może kupić przy każdej kasie w supermarkecie, radio i telewizja reklamują środki na potencję, może odwiedzić gabinet masażu, nawet ksiądz na spowiedzi, bierze jego stronę… 

Wieczorem planowała obejrzeć sztukę Fredry "Mąż i żona", ale po dniu  pełnym wrażeń nie czuje się na siłach. Po raz pierwszy zaczyna rozumieć, dlaczego polskie kobiety od miesiąca chodzą po ulicach miast i wykrzykują słowa – powszechnie traktowane jako wulgarne… Z drugiej strony jakże swojskie, narodowe…

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (7)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 9 miesięcy temu | ocena +13 / -4

    Maria

    Opowiadanie prawdziwe, osobiste i bliskie. Wracają wspomnienia, robi się smutno... Jest w tym opowiadaniu dużo prawdy, życiowej mądrości i filozofii. A pani Laura nie jest tu podrzędną kobietą, to dzisiejsza buntowniczka przeciwko "dziadersom" i nie tylko. Brawo pani Lauro! Brawo autorze!

  • 10 miesięcy temu | ocena +8 / -4

    Senex

    Piszę zatem jeszcze raz, skoro mój komentarz zniknął "przez przypadek"... Dlaczego dobra, czytelna. przejrzysta strona portalu została zastąpiona niedobrą? Nie sposób na bieżąco zareagować na tekst, ocenić go kciukiem, przedstawić swoją opinię. Aby wziąć udział w dyskusji, trzeba się wpierw zalogować, zarejestrować, podać swoje hasło - za jakiś czas pewnie świadectwo moralności? Jak zaczniecie każdego spisywać, nikt was nie będzie czytał; ludzie pójdą do innych mediów - nie te czasy! Jeśli nie zostaliście kupieni przez Orlen, to wróćcie do starych zwyczajów, a spisywanie czytelników dajcie niżej, po wymianie zdań, a nie przed.

  • 10 miesięcy temu | ocena +7 / -1

    ASC

    O takich opowiadaniach mówi się perełka. Minihistoria opowiedziana przez H. Brzozowskiego to jakby okno, przez które możemy na chwilę zajrzeć do świata myśli, uczuć i obserwacji Pani Laury. Czytelnik, który polubił główną bohaterkę nowelki zostaje z niedosytem. Zastanawia się co u niej się teraz dzieje. Jak przebiegnie następna wizyta u obłożnie chorego erudyty? Czy pozwoli mu na odrobine przyjemności. Czy opowie komuś jeszcze co przeżyła? Czy okaże się, że szybko zapomni o swoim wzburzeniu?

  • 10 miesięcy temu | ocena +4 / -8

    Redakcja

    Od Redakcji: Trwają poprawki systemu, możliwe, że przez przypadek zniknął. Proszę napisać raz jeszcze. Przepraszamy.

  • 10 miesięcy temu | ocena +9 / -2

    Senex

    Też nie wiem, co się stało z moim komentarzem? Był nie w smak? Za mocny? A może nieprawdziwy? Pewnie się już nie dowiemy... Taki klimat!

  • 10 miesięcy temu | ocena +9 / -0

    pis zalogowany

    A gdzie poprzedni komentarz? Krytyczny.

  • 10 miesięcy temu | ocena +17 / -5

    pewna pani z Krakowa zalogowany

    Być może,gdyby pani Laura obejrzała "Męża i Żonę" nie czułaby się sfrustrowana zachowaniem Filona.Ten stary zbereżnik Fredro wiedział,co pisze.. Tekst Autora opowiadania w sposób niezwykle delikatny dotyka fizyczności pomiędzy opiekunką a podopiecznym.To jest ładne, a tak łatwo mogłoby stać się wulgarne. A starszym panom dwóm według potrzeb, nie tylko wizualnych, ale i smakowych.