Reklama

Walka była, punkty zostały w Tychach

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Walka była, punkty zostały w Tychach - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Po wyjazdowym zwycięstwie w Jastrzębiu, kibice STS liczyli, że do powtórki może dojść w Tychach. Blisko niespodzianki było do 46 minuty, kiedy to Louis Miccoli zdobył wyrównującą bramkę. Potem jednak więcej szczęścia mieli gospodarze. Najpierw w zamieszaniu podbramkowym udało im się wepchnąć krążek do sanockiej bramki, a gdy w 54 minucie Filip Komorski podwyższył na 3-1, wygrana tyszan była na wyciągnięcie ręki. Dwie kary nałożone na sanoczan pozwoliły im strzelić czwartego gola, dokumentującego wyższość GKS-u Tychy.

GKS Tychy - Marma Ciarko STS Sanok 4:1 (1:0, 0:0, 3:1)

 

1:0 Christian Mroczkowski - Alexandre Boivin, Jean Dupuy (3:19)

1:1 Louis Miccoli (45:20)

2:1 Bartłomiej Jeziorski - Filip Komorski, Ondřej Šedivý (46:05)

3:1 Filip Komorski - Bartłomiej Jeziorski (53:49)

4:1 Alexandre Boivin - Szymon Marzec (59:12, 5/4)

 

SĘDZIOWIE: Robert Długi i Sebastian Kryś oraz Jacek Szutta i Maciej Waluszek. KARY: 6-10 minut. STRZAŁY: 24-17.

 

GKS Tychy: T. Fučík - O. Jaśkiewicz, E. Bagin, O. Šedivý, F. Komorski, M. Gościński - O. Kasperek, O. Bizacki, J. Bukowski, M. Ubowski, B. Jeziorski - K. Sobecki, A. Younan, C. Mroczkowski, A. Boivin, J. Dupuy - K. Wróbel, R. Galant, J. Krzyżek, F. Starzyński, S. Marzec.

 

Marma Ciarko STS Sanok: D. Salama - J. Karlsson, K. Valtola, F. Sienkiewicz, S. Tamminen, N. Ahoniemi - K. Biłas, W. Łysenko, A. Pawlenko, T. Lahtinen, V. Heikkinen - J. Höglund, M. Wróbel, K. Filipek, J. Mäkelä, K. Mocarski - B. Rąpała, B. Florczak, M. Dulęba, D. Ginda, L. Miccoli. 

 

Zaczęło się obiecująco od kary nałożonej w 50 sekundzie na Sobeckiego i groźnego strzału Pawlenki z prawego bulika, z trudem wybronionego przez Fucika. Ale już w 4 min. gospodarze cieszyli się z bramki Mroczkowskiego, która otworzyła mecz. Strzał z lewego bulika w odsłoniętą część sanockiej bramki okazał się nie do obrony. Gospodarze poszli za ciosem. W 5 min. przed ogromną szansą na kolejną zdobycz stanął Komorski. Sprzed samej bramki oddał strzał, po którym krążek instynktownie wyłapał Salama. Minutę później kolejną „setkę” zmarnował Starzyński, dobijający krążek z najbliższej odległości. Uczynił to wyjątkowo nieprecyzyjnie, trafiając w bramkarza. Hasło do kontrataku dał Ginda, oddając świetny strzał ze strefy międzybulikowej. Fucik obronił go parkanami. Minutę później powinien paść wyrównujący gol dla sanoczan.

Na pustą bramkę dobijał Makela, ale jakimś cudem trafił w parkan Fucika. W rewanżu indywidualną akcję przeprowadził Boivin, lecz ostatecznie krążek wyłapał Salama. W 14 min. zrehabilitować się chciał Makela, strzelając z kąta na dalszy słupek. Fucik bezbłędnie interweniował. W 14.04 min. na ławce kar wylądował Łysenko (trzymanie), ale defensywa gości nie pozwoliła im oddać nawet jednego strzału. W końcówce z ostrego kąta strzelił Ahoniemi, a z indywidualną kontrą uciekł Filipek. W ostatnim momencie, gdy przymierzał się do strzału, przeszkodził mu Sobecki. Na pożegnanie I tercji, w ostatniej sekundzie zupełnie niepotrzebną karę „zarobił” Mocarski, za trzymanie przeciwnika.

Walka i dobra gra gości, szkoda, że bez bramek

Grę w osłabieniu sanoczanie przetrzymali bardzo dzielnie, ale też nic nie wskórali, gdy im przyszło grać w przewadze (22.23 Boivin – spowodowanie upadku). Wrócił do gry tyszanin, gdy na karę powędrował Filipek (25.47, za uderzanie kijem). Ale i tym razem sanoczanie bronili się wysoko, na nic nie pozwalając rywalowi. W 27 min. dobrym strzałem z niebieskiej popisał się Bukowski, w rewanżu, w 30 min. z okolic lewego bulika kąśliwie uderzył Heikkinen, ale Fucik zdołał zbić krążek kijem. W 33 min. mocny strzał zza bulika oddał Gościński, jednak nie sprawił on większych kłopotów Salamie. To był bardzo ciekawy fragment meczu, dużo walki przy bandach, dobre krycie, obustronne akcje.

W 34 min. Lahtinen wyprowadził kontrę, po której sanoczanie zbudowali zamek, zamykając tyszan na ich przedpolu bramkowym. Minutę później mogło paść wyrównanie. Heikkinen dobijał krążek, który miał wpaść do siatki, tymczasem zatrzymał się na parkanie Fucika, wysuniętym dosłownie w ułamku sekundy. W 37 min. z niebieskiej uderzył Biłas, ale dobrze dysponowany i rozgrzany bramkarz GKS-u nie miał problemu z obroną jego strzału. W 39 min. na pozycję sam na sam z Salamą wychodził Marzec, ale powstrzymany został przez obrońców STS. Bardzo dobra tercja w wykonaniu obydwu zespołów, chociaż bezbramkowa. Bliżej zdobycia gola byli w niej sanoczanie, to, że nie padła, gospodarze mogą zawdzięczać Fucikowi.

Miłe złego początki

Trzecia tercja miała zadecydować o wyniku tego spotkania. Mocno rozpoczęły ją obydwa zespoły, grając dynamicznie, agresywnie, nie odpuszczając ani na metr. Nagrodą za taką właśnie postawę był wyrównujący gol sanoczan. Zdobył go w 45.20 min. Louis Miccoli strzałem z nadgarstka oddanym sprzed bulika. Niestety, 45 sekund później szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy. W zamieszaniu podbramkowym Jeziorski wykazał się największą czujnością, znajdując dla krążka drogę do siatki. Ruszyli do odrobienia straty sanoczanie. W 50 min. ich zespołową kontrę na niebieskiej powstrzymali defensorzy GKS-u. Minutę później strzał Makeli z ostrego kąta wyłapał Fucik. W 53 min. zbił on krążek po strzale Gindy. Kolejna minuta w zasadzie przesądziła o losach spotkania. Mocno po lodzie uderzył Komorski, nie spodziewał się tego Salama, nie zdążając z interwencją. Dwubramkowe prowadzenie GKS-u na 4.11 min. przed końcową syreną stawiało gospodarzy w uprzywilejowanej sytuacji. Z pomocą przyszły im jeszcze dwie kary rywali: w 55.12 min. Miccoli – za atak kijem trzymanym oburącz i w 57.56 Biłas – za zahaczanie. Bezlitośnie wykorzystali to tyszanie. Na 48 sekund przed końcem spotkania czwartego gola dla górniczych barw strzelił Boivin. 

To był dobry mecz w wykonaniu sanoczan, niezasłużenie przegrany aż 4-1. Walczyli ofiarnie, prawie do końca wierząc, że stać ich na niespodziankę. Zemściły się co najmniej dwie niewykorzystane sytuacje bramkowe, dołożyły się do tego kary. W zasadzie remis byłby tu sprawiedliwszym wynikiem. Trochę zabrakło. Szkoda! Teraz czas na reprezentację. Za wyjątkiem Biłasa, który otrzymał powołanie do drużyny biało-czerwonych, pozostali pozostają na miejscu. To dobry czas na szlifowanie formy i poprawienie usterek. Kolejny mecz sanoczanie rozegrają 16 listopada z Cracovią, która przyjedzie do Sanoka. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy