Reklama

Reklama

Sanoka gra o jutro

Opublikowano: 23 marca 2021 16:30
Autor:

Sanoka gra o jutro - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Nie skończył się jeszcze pierwszy kwartał, a już wiadomo, że rok 2021 wpisze się do historii Ziemi Sanockiej jako ten, w którym włodarze Sanoka dokonali śmiałej próby przyłączenia do miasta graniczących z nim sołectw. Najpierw ośmiu, potem dziesięciu, na końcu trzech. Jak się zakończy ta rozgrywka? Wydaje się, że siła protestów powstrzyma te zapędy, choć do końca wszyscy będą zadawać sobie pytanie: czy miasto może, tak bez pytania i przyzwolenia przyłączyć do siebie należące do innej jednostki samorządu terytorialnego miejscowości? Nawet, jeśli ich mieszkańcy są temu przeciwni?

Zacznijmy od początku. Informacja o zamiarze poszerzenia granic administracyjnych miasta Sanoka o wianuszek graniczących z nim sołectw, zaskoczyła nie tylko mieszkańców tych miejscowości, ale także przedstawicieli władz gminy wiejskiej Sanok i Zagórza, których miała dotknąć ta operacja. Początkowo nie dowierzali, ale 17 grudnia 2020 roku znalazło to potwierdzenie w uchwale rady miasta Sanoka „o przystąpieniu do procedury zmiany granic administracyjnych…” 

Błyskawicznie wyliczono, że licząca 18.170 mieszkańców gmina wiejska Sanok straciłaby 4240 osób (23,15 proc.), a oderwanie od niej dziewięciu sołectw spowodowałoby utratę 3.428 hektarów powierzchni (14,8 proc.). Wartość wyłączanego wraz z sołectwami budżetu oszacowano na 21,9 mln. zł, co stanowi 23,15 procent dochodów budżetowych. Natomiast wydatki zmniejszyłyby się o 15,4 mln. zł (14,8%). A zatem potencjalna różnica w finansowaniu to 6,5 mln zł. na niekorzyść gminy wiejskiej. Wartość ta może stanowić realne zasilenie budżetu miasta. W przeciwieństwie do tego, nastąpi destabilizacja budżetu gminy wiejskiej Sanok.  

– Jest to chęć dokonania rozbioru gminy Sanok, usprawiedliwiana potrzebą rozwoju miasta. Nikt nie pomyślał, że wyrwanie ze zdrowego organizmu gminy dziewięciu sołectw spowoduje, że gmina przestanie się rozwijać – komentowała uchwałę miejską Anna Hałas, wójt gminy Sanok. – Radziłbym w pierwszej kolejności zadbać o Sanok, a dopiero potem przymierzać się do wkraczania na sąsiednie terytoria. Jeśli już, to widziałbym to w formie współpracy z gminami ościennymi, a wspólnych i ciekawych tematów znalazłoby się wiele – mówił Ernest Nowak, burmistrz miasta i gminy Zagórz.

W kontratakach powoływano się na ekspertów z dziedziny zagospodarowania przestrzennego twierdzących, że poszerzenie miast następuje wówczas, gdy miasta się rozwijają, czego obrazem jest przyrost mieszkańców, rozwój przedsiębiorstw i wzrost zainteresowania terenami pod budownictwo, których w granicach miasta zaczyna brakować. W przypadku Sanoka nic takiego nie zachodzi, przeciwnie, można zaobserwować zjawiska odwrotne.

Wytykano, iż projekt przyłączenia do miasta sąsiadujących z nim sołectw, dyskredytuje kompletny brak przygotowywania merytorycznego, brak analiz, które oszacowałyby wpływ krótko i długoterminowego oddziaływania zamierzonej operacji. 

W „skazanych na miasto” sołectwach przystąpiono do akcji protestacyjnych. Zaczęto zbierać podpisy przeciwko planowanemu „zamachowi”, pisano petycje do władz miasta. W dniu obrad sesji, na której miał być omawiany temat „powiększania Sanoka”, zorganizowano pikietę, podczas której mocno wybrzmiały słowa: „ręce precz od naszych miejscowości!”, „Chcemy, aby to głos mieszkańców się liczył, nie polityków!” Głośnym echem odbił się „traktorowy najazd na Sanok”. Ukazał ogromną determinację i zdecydowany sprzeciw mieszkańców podsanockiej wsi.

Sanoczanie mało zainteresowani i obojętni

 

1 marca br. w mediach lokalnych ukazały się wyniki konsultacji społecznych w sprawie powiększenia granic administracyjnych Sanoka, przeprowadzonych wśród mieszkańców miasta. Wynikało z nich, że oddano 1375 ważnych ankiet, a frekwencja wyniosła 3,77 procent. Ideę poszerzenia Sanoka poparło 61 procent respondentów, 1/3 sanoczan była temu przeciwna. 

– Spodziewałem się, że frekwencja w sanockim plebiscycie osiągnie liczbę w granicach 18 tysięcy głosów. Zakładałem, że minimalne poparcie dla idei „wielkiego Sanoka”, lansowanej przez Tomasza Matuszewskiego, nie powinno spaść poniżej jego wyniku uzyskanego w wyborach na burmistrza Sanoka, który wyniósł 8.623 głosów. Tymczasem rzeczywistość negatywnie zweryfikowała moje kalkulacje. Konsultacje pokazały bardziej niż skromne poparcie, a tak naprawdę, to druzgocącą społeczną obojętność sanoczan w przedmiotowej kwestii – ocenił radny powiatu sanockiego Jerzy Zuba.     

Podobną ocenę wystawił sanockim konsultacjom radny miejski - Sławomir Miklicz z klubu Demokraci Ziemi Sanockiej. – Konsultacje pokazały, że sanoczanie nie do końca są zainteresowani wypowiadaniem opinii w tej sprawie. Interesuje ich zupełnie coś innego: - problemy dnia codziennego – podkreślił w swej wypowiedzi. 

A jak odebrali tę lekcję demokracji włodarze miasta? Burmistrz Tomasz Matuszewski wskazał też, że wynik konsultacji społecznych w Sanoku był podobny do wyników uzyskiwanych w innych miastach.

 

 

                  W sołectwach: wsi spokojna, wsi wesoła…

                                                  … Sanok przejąć nas nie zdoła!

 

Kolejną rundą walki o podsanocki obwarzanek, jak nazywa się otaczające miasto wioski, były głosowania mieszkańców wszystkich dziesięciu sołectw, przeprowadzone między 15 lutego i 7 marca br. 

Już pierwszy wynik powiedział wiele: w głosowaniu wzięło udział 2851 spośród 3955 uprawnionych mieszkańców, co stanowi 72 procent. Drugi nie pozostawił żadnych wątpliwości, czego oczekują mieszkańcy przewidzianych do włączenia do miasta sołectw. Aż 98 procent z nich opowiedziało się za pozostaniem w obecnych granicach administracyjnych. 

Radny Sławomir Miklicz zupełnie nie był zdziwiony tymi wynikami. – Cały projekt był źle przygotowany ze strony miasta – twierdzi. – Po pierwsze, należało ograniczyć go do 2-3 sołectw, a nie startować z dziesięcioma! Po drugie, promocja projektu była fatalna. Nie skierowano jej do mieszkańców sołectw, które miasto chce przyłączyć. Nie padł ani jeden merytoryczny argument za przyłączeniem, oprócz pustego sloganu, że „większy Sanok oznacza większe możliwości”. Do tego doszła fatalna polityka informacyjna urzędu i Tygodnika Sanockiego, która nie zachęcała do konsultacji, a wręcz antagonizowała społeczność – uzasadnia.

                   

 Obudził się powiat

 

Nadszedł moment, kiedy do „Sanoka gry o jutro” włączył się Powiat Sanocki. Stało się tak za sprawą jedenastu radnych, którzy złożyli wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej Rady Powiatu, poświęconej zajęciu stanowiska w sprawie zmian granic Sanoka. Odbyła się ona w dniu 18 marca. Kanwą obrad był projekt apelu, skierowanego do rady miasta Sanoka, nad którym dyskutowano i który większością głosów przegłosowano (9 za, 5 przeciw, 1 wstrzymujący). 

Rada Powiatu wyraża w nim negatywne stanowisko odnośnie zmian granic jednostek samorządu terytorialnego na terenie powiatu sanockiego i apeluje do Rady Miasta Sanoka o zaniechanie dalszych działań zmierzających do poszerzenia granic miasta. – „Wyniki konsultacji społecznych przeprowadzonych w przedmiotowej sprawie są wyraźnym i bardzo surowym werdyktem dla inicjatorów zmian podziału administracyjnego w obrębie powiatu sanockiego. Zignorowanie tak jednoznacznie i czytelnie wyrażonej woli mieszkańców byłoby pogwałceniem podstawowych zasad demokracji i samorządności (…) Licząc na mądre i odpowiedzialne decyzje Rady Miasta Sanoka, liczymy na poparcie naszego apelu.” – czytamy w dokumencie.

Następnego dnia nad tematem oderwania od gminy Zagórz sołectwa Zahutyń debatowali radni miasta i gminy Zagórz. Rada podjęła uchwałę negatywnie opiniującą odłączenie Zahutynia od gminy Zagórz i przyłączenie go do Sanoka. 

 

 Psy szczekają, karawana idzie dalej

W dniu, w którym radni powiatu debatowali nad apelem, jaki zamierzali skierować do Rady Miasta Sanoka, na fanpage’u burmistrza Tomasza Matuszewskiego pojawiła się informacja znacząco zmieniająca strategię działania włodarzy miasta w kwestii poszerzenia granic administracyjnych Sanoka. Nowa jej wersja ogranicza liczbę przyłączanych sołectw z dziesięciu do trzech. Na liście pożądanych znalazły się już tylko: Bykowce, Trepcza i Zabłotce.

Początkowo informację tę traktowano jako żart, ale przestano ją traktować w tej kategorii, kiedy do rąk radnych trafił projekt uchwały na najbliższą sesję Rady Miasta, zwołaną na dzień 25 marca br., a w nim paragraf 1, w którym czytamy: „Po przeprowadzeniu konsultacji z mieszkańcami Gminy Miasta Sanoka, opiniuje się pozytywnie zmianę granic polegającą na włączeniu do terytorium Gminy Miasta Sanoka obszaru sołectwa Bykowce, obszaru sołectwa Trepcza oraz obszaru sołectwa Zabłotce – z Gminy Sanok.” Z paragrafu 2 tegoż projektu można dowiedzieć się, że: „Postanawia się wystąpić do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, za pośrednictwem Wojewody Podkarpackiego, z wnioskiem dotyczącym zmian terytorialnych, o których mowa w § 1.”

W Zagórzu doniesienia te przyjęto z uczuciem ulgi, w gminie Sanok, mimo wyraźnego ograniczenia zakusów zaborczych, nadal wrzało. – Jesteśmy zaskoczeni nowym podejściem, tak jak i całą koncepcją poszerzenia Sanoka. Na nowej liście znalazły się miejscowości, w których są najwyższe wpływy z podatków. Od początku mówiliśmy, że to tylko o to chodzi – komentował zmianę strategii Paweł Wdowiak, zastępca wójta gminy wiejskiej Sanok. – Mamy już zapowiedzi mieszkańców sześciu sołectw, którym „odpuszczono” przyłączenie, że do końca będą stać murem za trójką, która pozostaje obiektem pożądania – podkreślał. 

Przygotowując obronę, władze gminy Sanok zapowiadają, że o wynikach przeprowadzonych konsultacji poinformują Wojewodę Podkarpackiego, do którego trafi wniosek władz miasta Sanoka w sprawie poszerzenia jego granic administracyjnych. To na wypadek, gdyby informacja ta „przypadkowo” została pominięta w ich wniosku. – Na pewno będziemy też chcieli powiadomić o tym Premiera RP. O wszystkich działaniach na razie nie chciałabym mówić, ale na pewno pozostawimy sobie asy w rękawie – zapewnia wójt gminy Anna Hałas. 

Burmistrz Sanoka Tomasz Matuszewski nie ukrywa, że z wnioskiem o poszerzenie granic administracyjnych miasta wystąpi. – „Staramy się go na tyle profesjonalnie przygotować i przedstawić taką analizę, która wykaże, że nie tylko miasto będzie mocniejsze, ale sołectwa, które zostaną przyłączone, również na tym zyskają” – podkreśla. Pomimo fali sprzeciwów, jest optymistą co do ostatecznego rozstrzygnięcia. 

Optymizm burmistrza i jego ekipy może zburzyć decyzja Rady Miasta, która już w ten czwartek (25 bm.) będzie debatować nad projektem uchwały w sprawie zmiany granic miasta Sanoka. Dziś wszyscy zadają sobie pytanie: czy uda się burmistrzowi przekonać większość, która w głosowaniu opowiedziałaby się za przyłączeniem do miasta trzech graniczących z nim sołectw: Bykowiec, Trepczy i Zabłociec? Taka uchwała rady jest niezbędna, aby miasto mogło wystąpić z wnioskiem do Wojewody Podkarpackiego. 

W powiecie, pod apelem skierowanym do Rady Miasta o zaniechanie dalszych działań zmierzających do poszerzenia granic Sanoka podpisali się radni różnych opcji politycznych, m. in. Prawa i Sprawiedliwości, na których poparcie zapewne burmistrz bardzo liczy. Ale to w powiecie. Czy w mieście będzie podobnie? Trudno wyrokować. Niewiadomą jest także postawa opozycji. Nie brakuje w niej osób, które uważają, że poszerzenie miasta ma sens. – Może ono być korzystne, może sprzyjać jego rozwojowi, ale sposób, w jaki jest to robione, woła o pomstę do nieba – stwierdza Sławomir Miklicz. Za czym w takim razie się opowie? 

Sanoka gra o jutro wkracza w decydującą fazę. Wszystkie karty są już na stole. Kto wygra? Na dwa dni przed główną rozgrywką nie ma zdecydowanego faworyta. Co gorsze, nie ma też jednoznacznej opinii co będzie zwycięstwem, a co porażką. W jednym tylko nikt nie ma wątpliwości: jeśli sprawa poszerzenia miasta trafi do głębokich urzędniczych szaf, wiadomym będzie kto tę batalię przegrał i dlaczego.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (3)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 4 miesiące temu | ocena +1 / -3

    statystyki #####

    Zwolennicy burmistrza Sanoka podają dane jak im pasuje. W styczniu 2021 roku w Boguchwale odbyły się konsultacje! I co? Około 23 procent mieszkańców gminy Boguchwała wzięło udział w zakończonych w piątek konsultacjach społecznych w sprawie przekształcenia Kielanówki i Racławówki w boguchwalskie osiedla. Konsultacja trwały od 4 stycznia do 15 stycznia. Zarządziła je gmina Boguchwała, gdy 17 grudnia ub. r. Rada Gminy Boguchwała zgodziła się na to, by Kielanówkę i Racławówkę włączyć do granic miasta Boguchwała. To był “odwet” za uchwałę Rady Miasta Rzeszowa, która 15 grudnia zainicjowała procedurę włączenia do stolicy województwa część Racławówki (Racławówkę Doły), a pod koniec 2020 r. także Kielanówkę. Podczas gminnych konsultacji mieszkańcy odpowiadali na pytanie “Czy jesteś za przyłączeniem do miasta Boguchwała sołectw: Racławówka oraz Kielanówka?”. Uprawnionych do głosowania było ponad 20 800 osób. Głosować można było za pośrednictwem papierowych ankiet oraz elektronicznych.

  • 4 miesiące temu | ocena +5 / -2

    2% w Rzeszowie

    W konsultacjach w Rzeszowie w 2021 roku wzięło udział około 2% upoważnionych. Sanok wypadł prawie 2 razy lepiej.

  • 4 miesiące temu | ocena +7 / -0

    Mike

    Lekcja demokracji ? Po ulicach biegają ultra małe grupki z własnymi szalonymi postulatami a ten portal je promuje wbrew opinii większości. To dlaczego opinia małej grupy mieszkańców wsi nie jest brana pod uwagę. Teraz nagle racje ma większość Co za hipokryzja