Incydent na dziedzińcu szpitala. Zarzuty o zastraszanie i naciski na uczestników wiecu
Do zdarzenia doszło tuż po zakończeniu oficjalnej transmisji programu „Interwencja Zero”. Gdy starosta sanocki Robert Pieszczoch pożegnał się i skierował w stronę urzędu, wśród zgromadzonych na dziedzińcu wybuchły krzyki dotyczące rzekomych zastraszeń i wywierania presji na uczestników wydarzenia.
Dopiero po tych emocjonalnych okrzykach tłumu redaktor Michał Bebło podszedł do kobiety, z którą chwilę wcześniej rozmawiał włodarz powiatu. Przedstawiła się ona jako Nina Bober, kierownik Oddziału Dziennego Terapii Uzależnienia od Alkoholu. Z relacji kobiety wynikało, że starosta zapytał ją, czy dobrze widzi, kto pojawił się na zgromadzeniu, a na jej brak zrozumienia rzucił krótko: „pogadamy potem”. Zapytana przez dziennikarza o intencje włodarza odparła, że zna się ze starostą od lat i nie odebrała tej wypowiedzi jako groźby, choć podejście to było dla niej niezrozumiałe.
Robert Pieszczoch zabiera głos. Sformułował konkretne przypuszczenia
Z uwagi na wątpliwości i poruszenie, jakie wywołała ta sytuacja wśród świadków, zapytaliśmy o tło zajścia samego starostę powiatu sanockiego.
Włodarz kategorycznie zaprzeczył, jakoby wywierał jakąkolwiek presję na pracownicę lecznicy. Podkreślił, że każdy pracownik ma prawo uczestniczyć w takich wydarzeniach poza swoimi godzinami pracy. Wyjaśnił, że powodem jego pytania były wyłącznie przypuszczenia dotyczące ewentualnej obecności na wiecu pacjentów przebywających na oddziale.
– Wydaje mi się, że kojarzę pewne twarze z oddziałów. Zapytałem tylko, czy dobrze widzę, kto tam jest, mając w domyśle pytanie, czy przypadkiem na wiecu nie znajdują się osoby, które w tym czasie powinny przebywać na oddziale psychiatrycznym lub uzależnień. Nie chciałem rozwijać tego wątku na miejscu, dlatego powiedziałem, że porozmawiamy później
– zaznaczył Robert Pieszczoch, dodając, że nie weryfikował tej kwestii na 100 procent, a jedynie powziął takie przypuszczenie.
Kierowniczka oddziału odpowiada: „Pacjenci przebywali i przebywają na oddziale”
O odniesienie się do zarzutów dotyczących obecności pacjentów na wiecu zapytaliśmy również drugą stronę – kierowniczkę oddziału, Ninę Bober. Lekarka stanowczo zaprzeczyła, jakoby osoby przebywające na terapii brały udział w nagraniu.
– Taka sytuacja nie miała miejsca, nie ma i nie będzie miała. Pacjenci przebywający na Oddziale Terapii Uzależnienia od Alkoholu na tym oddziale przebywali i przebywają. Nikt nie ma prawa opuszczać oddziału podczas pobytu na terapii. Jest to wszystko do sprawdzenia, są kamery, jest ewidencja
– podkreśla Nina Bober.
Kierowniczka zdecydowanie odrzuca przypuszczenia włodarza i zwraca uwagę na standardy etyczne obowiązujące w placówce:
– Jakie znajome twarze? Starosta zobaczył terapeutów, którzy pracują w odwyku i tak sobie pomyślał, ale ja nie będę tego tłumaczyć. Wszystko jest do sprawdzenia. Wynoszenie takich podejrzeń to przekroczenie wszelkich granic etycznych, moralnych i RODO. Nie wiem w ogóle, o czym rozmawiamy, to jest żenujące i bardzo dla mnie przykre. Nigdy nie pozwoliłabym na to, aby wysłużyć się swoimi pacjentami.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.