Kolarstwo zjazdowe to jedna z najbardziej ekstremalnych i wymagających dyscyplin rowerowych na świecie. Zawodnicy pędzą w dół stromych, najeżonych przeszkodami tras, gdzie o wygranej decydują ułamki sekund. Wymaga to stuprocentowego rygoru treningowego, żelaznej kondycji i pełnej sprawności organizmu. Powrót do tak niebezpiecznego sportu po ciężkich przejściach zdrowotnych graniczy z cudem, a Kuba dokonał czegoś jeszcze większego – wskoczył na sam szczyt krajowej czołówki.
Trudniejszy wyścig: Najważniejsza walka poza trasą
Aby w pełni zrozumieć wielkość tego sukcesu, trzeba cofnąć się do końcówki 2024 roku. To wtedy sportowiec musiał zmierzyć się z rywalem o wiele groźniejszym niż najtrudniejsza trasa rowerowa. U Kuby zdiagnozowano chorobę nowotworową. Od września tamtego roku zawodnik przechodził przez wycieńczające sesje chemioterapii. Mimo trudnych chwil, „Śruba” nie tracił pogody ducha i sportowego hartu oceniając swoją sytuację z ogromnym dystansem i optymizmem:
– Zaczęło się dziać jeszcze więcej, lecz niestety już nie tak fajnie. Walczę z nowotworem od września i jestem w trakcie chemioterapii. Ogólnie czuję się nawet dobrze, trochę słaby, ale dobrze – pisał w grudniu 2024 roku do swoich kibiców na Facebooku.
Ta niesamowita wola walki i odmowa poddania się chorobie zdeterminowały jego powrót do sportu. Pokonanie nowotworu otworzyło mu drogę do powrotu na rower, a zdobyty właśnie medal Mistrzostw Polski jest ostatecznym dowodem na to, że Kuba Tabisz wygrał swój najważniejszy wyścig – wyścig o zdrowie i życie.
Zacięta walka w ekstremalnych warunkach
Sam mistrzowski weekend również nie należał do łatwych. Zawodnicy musieli zmierzyć się nie tylko z niezwykle techniczną, wymagającą trasą, ale również z afrykańskim upałem. Wysokie temperatury kosztowały kolarzy mnóstwo energii, a przesuszona i sypka nawierzchnia potęgowała ryzyko błędu na trasie. Od samego początku rywalizacja była niezwykle zacięta, a czołowi zjazdowcy z całej Polski szli „łeb w łeb”. Kuba Tabisz utrzymał jednak nerwy na wodzy. Po bezbłędnym, widowiskowym przejeździe finałowym wskoczył na trzeci stopień podium, sięgając po upragniony, wypracowany przez lata medal.
– I udało się po tylu latach stanąć na podium w Mistrzostwach Polski i zdobyć tytuł II Vice-Mistrza Polski DH. Po bardzo ciepłym weekendzie i wymagającej trasie. Gratulacje dla reszty chłopaków, była zacięta walka – relacjonuje pełen emocji zawodnik.
Sukces rodzi się w zespole
Sporty ekstremalne z boku wyglądają na popis jednego aktora, jednak za każdym sukcesem stoi sztab ludzi – zarówno w sporcie, jak i w drodze do zdrowia. Popularny „Śruba” tuż po przekroczeniu linii mety skierował szczególne podziękowania do swoich kolegów z trasy. Za wspólne, sobotnie treningi, które pozwoliły idealnie wjeździć się w wymagający tor, podziękował Igorowi Frankowi oraz Szymonowi Niedzieli. Osiągnięcie tak wysokiego wyniku sportowego nie byłoby możliwe również bez profesjonalnego zaplecza technicznego. Zawodnik na każdym kroku podkreśla rolę swoich partnerów i sponsorów. Słowa uznania za niezawodny sprzęt i wsparcie powędrowały do marek: Santa Cruz Bicycles Polska, Blackbirdbike.pl, Bicyklon, LOAM, Crankbrothers oraz Gminy Sanok na czele z wójtem Pawłem Wdowiakiem.
Historia Kuby „Śruby” Tabisza to gotowy scenariusz na film o sile ludzkiego ducha. Pokazuje, że bariery istnieją tylko w naszych głowach. Serdecznie gratulujemy Kubie i życzymy zdrowia oraz kolejnych spektakularnych sukcesów na trasach zjazdowych w Polsce i Europie! Brawo „Śruba”!
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.