Reklama

W Toruniu lepsza gra niż wynik

Opublikowano: 25 stycznia 2021 08:24
Autor: Marian Struś | Zdjęcie: Screen z relacji

foto Screen z relacji

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

sport Gospodarze zawiesili rywalom poprzeczkę dość wysoko, odnosząc przekonywające zwycięstwo. Jednak oceniając grę sanoczan, trzeba stwierdzić, że nie zasłużyli na tak wysoką przegraną. Razili brakiem skuteczności, a ponadto słabszy dzień miał Patryk Spesny.

KH Energa Toruń - Ciarko STS Sanok 7:2 (1:0; 3:1; 3:1)

1:0  Artiom Smirnow - Kamil Kalinowski (11:48)
                                                     
2:0  Jegor Fieofanow - Denis Sierguszkin, Bartosz Skólmowski (20:19)

3:0  Dominik Olszewski - Elias Elomaa (26:46)

3:1  Jakub Bukowski - Maciej Witan, Karol Biłas (31:02)

4:1  Denis Sierguszkin - Jegor Szkodienko (37:57, 5/4)

5:1  Elias Elomaa (42:40, 5/4)

5:2  Eetu Elo - Eemeli Piippo, Riku Sihvonen (45:52, 5/4)

6:2  Denis Sierguszkin (56:40)

7:2  Jegor Fieofanow (59:24, 4/5)

 

SĘDZIOWALI: Robert Długi i Mateusz Niżnik oraz Grzegorz Cytawa i Andrzej Nenko. KARY: 8-12 min. STRZAŁY: 44-22.

 

KH Energa: Svensson - Skólmowski, Szkodienko; Szabanow, Fieofanow, Sierguszkin - Kuzniecow, Smirnow; Osipow, Kalinowski, Bondaruk -  Gusevas, Jaworski; Jaakola, Czwanczikow, Elomaa -  Podsiadło, Olszewski - Rożkow, Nowożyłow. Trener Jurij Czuch.

 

Ciarko STS: Spěšný - Florczak, Rąpała; Strzyżowski, Wilusz, Bielec - Skokan, Piippo; Elo, Viikila, Sihvonen – Kamienieu, Biłas; Bukowski, Witan, Filipek - Demkowicz. Trener Marek Ziętara. 

Gospodarze rozpoczęli zdecydowanie od strzału Osipowa w słupek w 2 min. spotkania, ale goście postanowili dać się im wyhasać, po czym w 8 min. przystąpili do kontrataku. Kilka akcji zespołowych, głównie w wykonaniu „fińskiego” ataku, indywidualna Bielca, kilka groźnych strzałów, nie przyniosły im jednak wymarzonej bramki. Główna w tym zasługa świetnie interweniującego Svenssona. W 12 min. sprawdziło się powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą.

W zupełnie niegroźnej sytuacji krążek odbił się od Spesnego, po czym pomaleńku wturlał się do bramki. Ruszyli do odrobienia pechowej straty goście, ale albo razili brakiem skuteczności, albo przeszkodą do niepokonania był bramkarz torunian. Gdy w 15 min. wydawało się, że wreszcie padnie wyrównujący gol, w ostatnim momencie skutecznie zablokował krążek Gusevas. W końcówce przewagę osiągnęli gospodarze i pachniało drugą bramką, jednak w sytuacji sam na sam Sierguszkina z Spesnym, górą był bramkarz sanocki.

Początek II tercji okazał się dla gości dość okrutny. Już w 19 sekundzie gospodarze wygrali wznowienie, poszły dwa podania, zakończone efektownym golem Fieofanowa. Ruszyli do odrobienia straty sanoczanie, ale akcjom, które inicjowali, brakowało wykończenia. W 27 min. tę otwartość mogli przypłacić stratą kolejnej bramki, na szczęście sytuację sam na sam ze Szkodienką wygrał Spesny. Sztuka ta, niestety, nie udała mu się pół minuty później, kiedy po mocnym strzale fińskiego napastnika Elomy, lot krążka zmienił Olszewski, kierując go do bramki STS-u.

Przegrywając trzema bramkami goście, zdecydowanie ruszyli do ataku. Ich akcje mogły się podobać, ale brakowało im wykończenia. Wreszcie w 32 min. odczarował bramkę Senssona Bukowski. Akcję zainicjował Biłas, kontynuował ją Witan, świetnie podając do Bukowskiego, który wykończył ją perfekcyjnie, nie do obrony. Dwie minuty później blisko zdobycia kontaktowego gola był Bielec, jednak jego strzał minimalnie minął słupek bramki toruńskiej. W odpowiedzi gospodarzom zaświeciło słońce, w postaci kilku kar nałożonych na rywali. Grając w przewadze, w 38 min. Sierguszkin podwyższył wynik na 4-1. W rewanżu znakomity atak przeprowadziła para: Witan – Filipek, ale i tym razem klasą błysnął Svensson, nie dopuszczając do utraty bramki. 

W 43 min, znów grając w przewadze, zaatakowali gospodarze. Po jednej z akcji, Fin Elomaa wpisał się na listę strzelców i na tablicy wyników ukazał się wynik 5-1. Sanoccy Finowie nie chcieli być gorsi. W 46 min. świetną akcję w ich wykonaniu pięknym golem zwieńczył Elo. Utrata bramki motywująco podziałała na torunian. Przez kilka minut bombardowali bramkę sanocką (Rożkow – 50 min, Fieofanow i Sierguszkin (52), Osipow i Kalinowski (53), ale rywale bronili się dzielnie. Po tej kanonadzie, do boju ruszyli goście. Przez kilka minut gościli w tercji obronnej gospodarzy, ale mieli problemy z zadaniem ostatecznego ciosu.

Gdy wydawało się, że tak skończy się to spotkanie, w 57 min. Sierguszkin zaskoczył Spesnego, posyłając krążek do bramki pomiędzy nogami. Końcowe dwie minuty w przewadze grali goście, licząc, że uda się im zmniejszyć rozmiary porażki. Tymczasem stało się coś odwrotnego. Na 36 sekund przed końcową syreną krążek przejął Fieofanow, pomknął na bramkę przeciwnika i stając oko w oko ze Spesnym, pokonał sanockiego bramkarza. 

Daleka toruńska wyprawa zakończyła się dla sanoczan wysoką przegraną, choć nie zagrali złego meczu. Po stracie każdej bramki ambitnie ruszali do ataku, z chęcią odrobienia straty. Stworzyli kilkanaście naprawdę dobrych akcji, niestety, w ostatnim momencie zawodzili, albo na przeszkodzie stawał świetnie dysponowany Svensson. W przeciwieństwie do niego Spesny nie miał najlepszego dnia i nie ustrzegł się kilku błędów. I stąd wzięła się porażka 7-2. Piętnastoosobowy wschodnio-fiński zaciąg drużyny toruńskiej okazał się zbyt mocny, aby cieszyć się kolejną po nowotarskiej i krakowskiej niespodziance.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.