Reklama

Punkt wyrwany z gardła mocnej Cracovii [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Punkt zarobiony na trzeciej w tabeli Cracovii, która była faworytem tego pojedynku, to niezły wynik sanoczan. Gonili go od 9 minuty, aż dogonili w 57. Niewątpliwie bohaterem spotkania był nowy nabytek Marmy Ciarko STS, szwedzki napastnik Elliot Lorraine, zdobywca obydwu bramek. Szkoda, że już w 19 sekundzie dogrywki gościom udało się rozstrzygnąć losy spotkania, bo skład walczącej trójki: Valtola i dwaj bracia Lorraine zapowiadał zwycięstwo gospodarzy.

Marma Ciarko STS Sanok - Comarch Cracovia 2:3 (0:1, 1:1, 1:0, d. 0:1)

 

0:1 Mateusz Michalski - Marek Račuk (8:25)

1:1 Elliot Lorraine - Niko Ahoniemi (38:16)

1:2 Radosław Sawicki - Roman Rác (39:42)

2:2 Elliot Lorraine - Johan Lorraine (54:36)

2:3 Roman Rác - Martin Kasperlík (60:19, 3/3)

 

SĘDZIOWIE: Patryk Pyrskała i Marcin Polak oraz Dariusz Pobożniak i Mateusz Kucharewicz. KARY: 4-8 minut. STRZAŁY: 31-38.

WIDZÓW: 997.

 

Marma Ciarko STS: D. Salama - W. Łysenko, K. Biłas, J. Lorraine, S. Tamminen, S. Dobosz - J. Karlsson, K. Valtola, E. Lorraine, J. Mäkelä, N. Ahoniemi - J. Höglund, B. Florczak, K. Filipek, K. Mocarski, D. Ginda - B. Rąpała, M. Wróbel, M. Dulęba, L. Miccoli.

 

Cracovia: R. Stojanovič - S. Kinnunen, D. Krejčí, M. Kasperlík, R. Rác, R. Sawicki - J. Šaur, J. Gula, P. Wronka, V. Polák, A. Ježek - P. Husák, M. Bdžoch, E. Němec, M. Račuk, M. Michalski - A. Dziurdzia, S. Brynkus, Š. Csamangó, R. Arrak. 

 

Bez Heikkinena, Harili i Sienkiewicza, ale już z braćmi Elliotem i Johanem Lorrain, przystąpili sanoczanie do meczu z Cracovią. Goście od początku rządzili na tafli, przez pierwsze pięć minut ostrzeliwując bramkę gospodarzy. Strzelali: Kinnunen, Gula, Jeżek, jednak Salama bez problemów zażegnywał niebezpieczeństwo. Pierwszy groźny atak na bramkę Stojanovica przeprowadził Elliot Loraine, idealnie zagrywając do Ahoniemiego. Niestety Fin, będąc w dobrej sytuacji, strzelił mało precyzyjnie i nic z tego nie wyszło. A była to sytuacja bramkowa. Gol padł trzy minuty później, ale do bramki sanockiej. Po błędzie Hoglunda, krążek przejął Racuk, zagrał do Michalskiego, a ten posłał go w kierunku bramki Salamy. Wprawdzie bramkarz STS-u zdołał odbić krążek, ale ten wtoczył się do bramki.

Odpowiedzią był efektowny rajd Johana Lorraine, którego jednak nie zakończył podaniem do znajdującego się w bardzo dobrej sytuacji Biłasa, a szansa na bramkę była ogromna. W 13 min. w zamieszaniu pod sanocką bramką, po błędzie Gindy, bliski zdobycia gola był Jeżek, ale w ostatnim momencie udało się zażegnać niebezpieczeństwo. W tej samej minucie, gdy goście grali w przewadze (na karze Mocarski za opóźnianie gry), przed szansą wpisania się na listę strzelców stanął Polak, ale Salama popisał się znakomitą interwencją. W końcowych minutach strzelali na bramkę: Kasperlik i Racuk, zaś ze strony gospodarzy: Hoglund i Ahoniemi, ale nie były to uderzenia grożące utratą bramki. Tercja zasłużenie wygrana 1-0 przez Cracovię, która grała szybciej i dokładniej, mając więcej z gry niż gospodarze. 

Druga tercja lepsza i remisowa

Do 26 minuty II tercji trwała wymiana ciosów, ale żadna z drużyn nie popełniła błędów w obronie, które sprzyjałyby zmianie wyniku. Dopiero w 27 min, gdy na ławkę kar powędrował Rąpała, goście osiągnęli dużą przewagę, z rozmachem atakując sanocką bramkę. Strzelali kolejno: Rac, Kinnunen, Polak, Gula, Brynkus i Csamango, jednak sanoczanie bronili się dzielnie. W 33 min. na ławkę kar sędziowie odesłali Husaka, do którego po minucie dołączył Jeżek i sanoczanie przez 50 sekund grali z przewagą dwóch zawodników. Aż wierzyć się nie chciało, że w tym czasie nie potrafili stworzyć najmniejszego zagrożenia. Zrehabilitowali się kilka minut później, gdy walczyli już pięciu na pięciu.

W 39 min. uciekł rywalom Ahoniemi, popisując się idealnym podaniem do Elliota Lorraine, który sprytnym strzałem z bliska pokonał Stojanovica. Wyrównujący gol wyraźnie podenerwował krakusów. Pierwszą odpowiedzią był błyskawiczny atak pary: Krejci – Wronka. Ostry strzał pierwszego i dobitka drugiego nie przyniosła im szczęścia, gdyż na przeszkodzie stanął świetnie interweniujący Salama. Jednak szczęście uśmiechnęło się do gości w ostatniej minucie II tercji. Zakotłowało się pod bramką Salamy i właśnie tam posłał z boku krążek Rac. Trafił on na kij Sawickego, po czym wylądował w siatce bramki STS-u. Strata gola na 18 sekund przed syreną i to w zasadzie z niczego musiała mocno zaboleć gospodarzy. Już liczyli na wygranie tercji, a tu nagle remis.  

Braterski gol wyrównujący na wagę 1 punktu

 

Krakowianie, prowadząc 2-1, przyjęli taktykę: przede wszystkim nie stracić, stąd mniej atakowali, a większość akcji kończyła się w środkowej strefie lodowiska. Dopiero w 47 min. mocno strzelił z bliska Nemec, ale Salama był na posterunku. W 50 min. goście stworzyli bramkową akcję, jednak ze strzałem Krejci-ego i dobitką Kinnunena poradził sobie sanocki goalkeeper. Sanoczanie dorównywali rywalom w ilości przeprowadzanych akcji ofensywnych, ale nie były to tzw. setki. Przełomem była 55 minuta. Dynamiczny atak w kierunku krakowskiej bramki przeprowadził Johan Lorraine. Na dużej szybkości objechał z krążkiem bramkę Stojanovica, po czym podał krążek na kij swego brata Elliota, a ten posłał go do siatki przeciwnika. Tak padł wyrównujący gol. W 57 min. zaświtała nadzieja na zwycięstwo, gdy na ławkę kar powędrował Krejci. Sanoczanie zaatakowali, strzelali na bramkę gości: Ahoniemi i Łysenko, jednak nie były to uderzenia pachnące golem. 

Gdy do dogrywki trener STS-u desygnował trójkę: Johan i Elliot Lorraine oraz Valtola, wydawało się, że jest duża szansa na zwycięstwo. Tymczasem już w 19 sekundzie, w pierwszej akcji gości, Kasperlik idealnie obsłużył Raca, który świetnym strzałem w sam róg sanockiej bramki pokonał Salamę. Szkoda, bo dogrywka zapowiadała się naprawdę ciekawie. 

I w ten oto sposób Cracovia po raz trzeci w tych rozgrywkach pokonała Marmę Ciarko STS (4-2, 6-0 i 3-2), choć tym razem zostawiła 1 punkt w Sanoku. Cóż można powiedzieć; wygrała drużyna lepsza, grająca szybciej i dokładniej, jednak punkt zdobyty przez sanoczan jest ich małym sukcesem. Dobrze zadebiutowali nowi zawodnicy Marmy, szwedzcy napastnicy - bracia Lorraine. Jeden z nich zdobył obydwie bramki, drugi zanotował asystę, demonstrując kilka szybkich i efektownych akcji. A przecież był to ich pierwszy mecz w nowym zespole, w zasadzie bez treningów. Niewątpliwie są wzmocnieniem, co wykazali już na „dzień dobry”. W najbliższy piątek sanoczanie zagrają trudny mecz w Toruniu, a w następną środę zmierzą się w Sanoku z walecznym Zagłębiem Sosnowiec. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy