Reklama

Reklama

CIARKO STS SANOK: Zwycięska mobilizacja na „Stocznię”

Opublikowano: pon, 16 lis 2020 09:06
Autor:

CIARKO STS SANOK: Zwycięska mobilizacja na „Stocznię”  - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Po piątkowym „kryzysowym” 0-5 z GKS-em Katowice, bardzo obawialiśmy się konfrontacji ze Stoczniowcem w Gdańsku. Tymczasem znad morza napłynęła radosna wiadomość: sanoczanie pokonali „Stocznię” 4-2, wypełniając postawione przed tym spotkaniem zadanie. Jechali nad morze wygrać i wygrali! Chcąc awansować do play-off, muszą zająć 8 miejsce po rundzie zasadniczej, czyli wyprzedzić Zagłębie Sosnowiec i Stoczniowca. Póki co, plan ten realizują w stu procentach!

Reklama

GKH STOCZNIOWIEC GDAŃSK - CIARKO STS SANOK 2-4 (0-3, 1-0, 1

 

Riku Sihvonen-Maciej Witan-Marek Strzyżowski (6.20),

0-2 Jesperi Viikila-Eetu Elo-Riku Sihvonen (10.49),

0-3 Eetu Elo-Jesperi Viikila-Riku Sihvonen (12.57)

1-3 Michał Zając (38.53)

2-3 Michał Rybak-Josef Vitek (40.49, 5/4)

2-4 Jakub Bukowski-Marcin Biały (51.42)

 

SĘDZIOWALI: Paweł Kosidło-Tomasz Radzik oraz Grzegorz Cytawa-Mateusz Bucki. KARY: 8-16 minut.

STOCZNIOWIEC: Kieler – Mateusz Rompkowski, Wala; Vitek, Mocarski, Michał Rybak – Lehmann, Leśniak; Zając, Pesta, Wołoszyk – Maciej Rompkowski, Maciejewski; Maciej Rybak, Stasiewicz, Niedźwiecki – Liśkiewicz, Fruczek; Drąg, Strużyk, Sadowski. Trener Krzysztof Lehmann.

CIARKO STS: Spesny – Olearczyk, Rąpała; Strzyżowski, Witan, Bukowski – Kamienieu, Piippo; Elo, Viikila, Sihvonen – Demkowicz, Skokan; Bielec, Wilusz, Biały – Florczak, Glazer; Dobosz, Ginda, Filipek. Trener Marek Ziętara.

 

Kalkulacje miały prawo niepokoić. „Stocznia” odniosła swe pierwsze zwycięstwo nad Zagłębiem i można było sądzić, że będzie na fali, podczas gdy nasz zespół w kiepskim stylu dał się ograć GKS-owi Katowice. Daleka podróż rywala nad morze była dodatkowym atutem gospodarzy. Ale ci, którzy wątpili w „naszych”, chyba na chwilę zapomnieli, że potrafią grać sercem, a w zasadzie to walczyć sercem. I to jeszcze raz pokazali, przystępując do meczu z mierzącą w kolejną wygraną „Stocznią”.

Lepiej zaczęli goście. To oni narzucili swój styl, grając mocnym pressingiem. W 7 minucie mogli się cieszyć nagrodą za realizowanie założeń taktycznych. Szybka wymiana krążka między Strzyżowskim i Witan zakończyła się podaniem do Sihvonena, który pięknym technicznym strzałem pokonał reprezentacyjnego bramkarza Kielera, otwierając w ten sposób wynik. Gol zmobilizował gospodarzy. Śmielej ruszyli na przeciwnika, ale ten bronił się bardzo rozważnie. Nawet wtedy, gdy grał w osłabieniu. W 11 min przyszło im oglądać plecy rywala. Otóż z szybką, składną akcję wyskoczył atak „fiński”, kończąc go golem zdobytym przez Viikilę. Gdy dwie minuty później tan sam fiński atak podwyższył wynik na 0-3, gospodarze mieli prawo czuć się jak po nokaucie. W sumie nie grali źle, a mimo to przegrywali aż trzema bramkami.

Przez całą drugą tercję na tafli trwała wyrównana walka, jednak obydwie defensywy spisywały się bez zarzutu, a gdy było już bardzo gorąco, do akcji wkraczali bramkarze. W końcówce drugiej tercji szczęście uśmiechnęło się do stoczniowców. Miało ono smak pierwszej bramki dla gospodarzy, której zdobywcą był Michał Zając. Dzięki niej tercję wygrali stoczniowcy 1-0.

Z dwoma bramkami zapasu gości rozpoczęła się ostatnia odsłona meczu. Rozpoczęła się bardzo pechowo od kary nałożonej na jednego z sanoczan. W pełni zmobilizowani gdańszczanie ruszyli do przodu, widząc w tym cień szansy na dogonienie rywala. W 49 sekundzie II tercji Michał Rybak z idealnego podania Josefa Vitka zdołał pokonać Spesnego. I tak z 0-3 w ciągu niespełna dwóch minut zrobiło się 2-3.

Kontaktowy gol jeszcze bardziej uskrzydlił gospodarzy. Przez dziesięć minut trwał zacięty bój, w którym sanoczanie ciężko walczyli o niedopuszczenie do utraty prowadzenia. Rozstrzygnięcie nastąpiło w 52 min, kiedy to Jakub Bukowski, z podania Marcina Białego, pokonał Kielera, podwyższając prowadzenie na 4-2. Do samego końca nie odpuścili ani jednego pojedynku o krążek. Walczyli do samego końca, który dał im zwycięstwo. To, po które do Gdańska jechali. O zaciętości pojedynku świadczy bilans oddanych strzałów, który wyniósł 34 do 36. Brawo!

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.