reklama

Dwa puchary w jeden weekend i wicelider klasy! Krzysztof Kurasz podbija wyścigi górskie [WYWIAD]

Opublikowano:
Autor:

Dwa puchary w jeden weekend i wicelider klasy! Krzysztof Kurasz podbija wyścigi górskie [WYWIAD] - Zdjęcie główne
Autor: Kuba Okoński | Opis: Krzysztof Kurasz na podium podczas wyścigu w Limanowej
Zobacz
galerię
10
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościTo był spektakularny i niemal idealny weekend w wykonaniu sanockiego kierowcy. Krzysiek Kurasz zdominował 7. i 8. rundę w klasie RHC-3A, pewnie sięgając po dwa wyścigowe puchary i awansując na znakomite, 2. miejsce w klasyfikacji generalnej sezonu. O jeździe z wysoką gorączką, kluczowej roli żony Pauliny, która dba o logistykę i chłodną głowę, rosnącym wsparciu sanockich kibiców oraz nadchodzących startach na Słowacji i w Szczawnem – rozmawiamy z reprezentantem Automobilklubu Krośnieńskiego.
reklama

Miranda Korzeniowska: Krzysiek, wielkie gratulacje! Zwycięstwo zarówno w 7., jak i 8. rundzie w klasie RHC-3A i dwa puchary w jeden weekend to wynik absolutnie idealny. Jak z Twojej perspektywy wyglądała ta rywalizacja na torze? Wszystko poszło zgodnie z planem, czy były momenty, w których trzeba było mocno zaryzykować?

Krzysztof Kurasz: Dziękuję. Tak, to wynik absolutnie idealny. Taki był też po cichu układany plan w głowie. Jechałem swoje, analizowałem jedynie swoje przejazdy treningowe, nie porównując się z konkurencją. Były też momenty grozy, gdzie robiło się trochę ciepło, ale jeszcze na granicy bezpieczeństwa.

MK: Za takim sukcesem stoi zawsze mnóstwo niewidocznej pracy. Jak wyglądały przygotowania do tego weekendu i jak sprawował się sprzęt? Mieliście po drodze jakieś drobne awarie, czy auto grało z Tobą idealnie od pierwszego do ostatniego okrążenia?

reklama

KK: Tej niewidocznej pracy zawsze nazbiera się więcej, niż się wydaje. Dodatkowo przed zawodami dopadło mnie mocne przeziębienie z gorączką, gdzie w piątek rano zastanawiałem się, czy nie zrezygnować, ale na szczęście Paulina wybiła mi ten pomysł z głowy. Sprzęt sprawował się super, żadnych awarii. Jest to efekt długich godzin spędzonych w garażu z samochodem przed zawodami.

MK: Wygrać jedną rundę to jedno, ale przypieczętować sukces zgarnięciem obu pucharów wymaga ogromnej koncentracji. Co dzieje się w głowie kierowcy wyścigowego, kiedy wie, że prowadzi i musi dowieźć ten wynik do samej mety?

KK: Jedną z moich głównych zasad jest chłodna głowa. Nie wolno dać się ponieść emocjom, chociaż te towarzyszą i to mocno. Trzeba się nauczyć z nimi współpracować. Zazwyczaj wygląda to tak, że jak po pierwszym punktowanym przejeździe sklasyfikuję jakąś pozycję, to staram się ją utrzymać, a nie poprawiać, próbując wyprzedzić kogoś przed sobą.

reklama

MK: Jesteś związany z Sanokiem, a nasza lokalna społeczność mocno kibicuje swoim reprezentantom. Czy czujesz to wsparcie z rodzinnego miasta, kiedy zakładasz kask i stajesz na starcie?

KK: Tak, widać to zwiększające się wsparcie z roku na rok. Powiększa się też grono lokalnych kibiców i zawodników. Rośnie też wiedza dotycząca tego sportu. Ludzie już nawet wiedzą, jaka jest różnica pomiędzy rajdem a wyścigiem. A druga sprawa – wiadomo, że bez kibiców ten sport by nie istniał. To głównie dla nich jeździmy.

MK: Na zawody rzadko wyjeżdżasz sam – niemal zawsze towarzyszy Ci Twój prywatny team, czyli żona i dwie córeczki. Wyjazd w takim składzie to pewnie spora operacja logistyczna, ale też ogromne emocje. Jak dziewczyny znoszą ryk silników i czy myślisz, że na trybunach stresują się bardziej niż Ty za kierownicą? Córeczki powoli łapią już wyścigowego bakcyla?

reklama

KK: Tak, często jeździmy rodzinnie. Tę sporą logistykę w większości ogarnia Paulina, ja mogę wtedy skupić się na technicznym przygotowaniu. Tak więc jej zasługą jest spora część dobrych wyników. Dodatkowo jest też moim psychologiem sportowym, przypomina o chłodnej głowie, motywuje itd. Dziewczynki lubią wyjazdy, chociaż wracają zmęczone. Czy mają bakcyla? Młodsza Eliza to się z nim urodziła. Starsza Zosia też lubi konie, ale te prawdziwe, a nie mechaniczne. Na wyjazdach jest też trochę prac do wykonania przy samochodzie – zwykła obsługa lub jakieś naprawy. W tych sprawach najczęściej jeździ ze mną Darek, niekiedy go zastępuje Łukasz lub Mateusz, chociaż zdarzają się wyjazdy, gdzie jestem z wszystkim sam i też jakoś daję radę.

MK: Sporty motorowe wymagają ogromnej determinacji, nakładów i poświęcenia. Jak zaczęła się Twoja pasja do wyścigów i co powiedziałbyś młodym ludziom z naszych okolic, którzy marzą o pójściu w Twoje ślady?

reklama

KK: Moja pasja zaczęła się od... odkąd pamiętam. Dużą zasługę w jej rozwijaniu ma też klan Borczyków. Z Arkiem znamy się od podstawówki i to wtedy jeździliśmy kibicować na zawody jego tacie – Mariuszowi. Tak to w skrócie się zaczęło. Cieszy mnie widok dzieci, które zafascynowane biegną po autografy i mówią, że też będą się ścigać. Ja w to wierzę, bo u mnie tak było. Co powiedziałbym młodym ludziom? Jak są marzenia, to trzeba dążyć do ich spełnienia. Zapisać się do automobilklubu, wziąć udział w organizacji zawodów, aby przyglądnąć się, jak to wygląda od kuchni, wziąć udział w amatorskich zawodach. Większość z nas tak zaczynała.

MK: Dzięki tym dwóm wygranym awansowałeś na świetne, 2. miejsce w klasyfikacji generalnej sezonu. Apetyt rośnie w miarę jedzenia – jaki jest teraz plan na ataki w kolejnych rundach i gdzie kibice z Sanoka będą mogli Cię najbliżej zobaczyć w akcji?

KK: Tak, włożona praca pozwoliła awansować na drugie miejsce w klasyfikacji sezonu. Tak jak wspominałem wcześniej, plan jest teraz utrzymać tę pozycję. Następne zawody, na które wysłałem zgłoszenie zaraz po zawodach w Limanowej, to wyścig AUTOPOLA Jankov Vŕšok rozgrywany w miejscowości Bánovce na Słowacji w dniach 31.07–02.08.2026 r. Potem mamy zawody w Sopocie, a ostatnie, a zarazem najbliższe Sanokowi to GSMP Szczawne rozgrywane w pierwszy weekend września, gdzie organizatorem jest Automobilklub Krośnieński, do którego należę.

MK: Na koniec powiedz – czego właściwie życzy się kierowcom wyścigowym na dalszą część sezonu? Taniego paliwa, braku kapci, przyczepności, czy po prostu szybkiego auta i czystego toru?

KK: Często nam, kierowcom, życzy się powodzenia, ale żeby nie zapeszyć – nie dziękujemy. Ja bym życzył przyczepności, gumowych drzew i barier, a także braku awarii.

MK: Dziękuję za rozmowę pełną sportowych emocji i pasji oraz życzymy Ci spełnienia wszystkich, nie tylko sportowych marzeń!

KK: Również dziękuję za rozmowę. Do zobaczenia na trasach GSMP!

Partnerzy i Sponsorzy

Start Krzysztofa w zawodach i rozwój jego kariery wyścigowej możliwy jest dzięki wsparciu:

  • WITKOWSKA Ubezpieczenia
  • Riello Delta Power Sp. z o.o
  • IRT Ilnicki Rally Team
  • HVAC System
  • PRO -Instal-BIESZCZADY
  • Starbus Sanok
  • Exposed Studio
  • FBT STALFRED
  • Drukarnia Piast Kołodziej
  • Green Hills - Wetlina
  • Elesa+Ganter Polska
  • Wielkie Projekty
reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo