Reklama

Eurowizja sukcesem… Kurskiego

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: eurowizja.org

Eurowizja sukcesem… Kurskiego - Zdjęcie główne

foto eurowizja.org

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Z Kraju Przyzwyczailiśmy się do tego, że komercja i poprawność polityczna rządzi festiwalem Eurowizji. A skoro tak, to niepotrzebnie oburzamy się na niedoszacowanie występu Polaka Krystiana Ochmana. Jego dwunaste miejsce w finale należy przyjąć ze spokojem, ciesząc się, że jest to największy sukces polskiej piosenki na tym festiwalu od wielu lat.

Lepszymi od niego okazali się jedynie: Edyta Górniak (2 m. w 1994 r.) i Michał Szpak (8 m. w 2016 r.). Dla porównania, ostatni występ Polaka – Rafała Brzozowskiego, przyniósł mu… 33 miejsce. Czemu to dowodzi? A no temu, że polska piosenka festiwalowa nie cieszy się uznaniem ani u ekspertów, wystawiających oceny wykonawcom przez wszystkie kraje uczestniczące w festiwalu Eurowizji, ani wśród mieszkańców poszczególnych krajów, głosujących na swoich ulubionych wykonawców i piosenki.

Przyjrzyjmy się ocenom komisji jurorskich. Żadna z nich nie dała Krystianowi Ochmanowi i jego piosence „River” najwyższej oceny (12 p.). Z 46 punktów przyznanych Polakowi, najwięcej przyznała mu Grecja (10 p.), za nią: Wielka Brytania (8), Izrael (6), Cypr i Malta (po 4) oraz Gruzja i Macedonia Pn. (po 2).  Na próżno szukać tu państw zza miedzy: Niemiec, Czech, Słowacji, Litwy, Łotwy czy innych, bliskich nam, uważanym potocznie za zaprzyjaźnione: Węgier, Rumunii, Bułgarii, Serbii, Chorwacji itd. Niestety, nie ma też Ukrainy, co Polacy przyjęli z dużą goryczą. Zwłaszcza, że od Polski zwycięski zespół z Ukrainy otrzymał pełną pulę, czyli 12 punktów. „Zero” dla Polski od komisji ekspertów z Ukrainy mocno dotknęło samych obywateli ukraińskich, którzy natychmiast pospieszyli z przeprosinami za niezrozumiałą decyzję swoich przedstawicieli, uznając ją za „straszny wstyd”. 

Zdecydowanie lepiej ocenili Krystiana Ochmana i jego „River” telewidzowie poszczególnych krajów głosujący na swoje typy. Polak otrzymał od nich 151 punktów, co pozwoliło mu przesunąć się z 14 na 12 miejsce. Tutaj jedynym krajem, który przyznał Polsce najwyższą ocenę, czyli 12 punktów, była… Ukraina, rehabilitując się za „występ” swoich jurorów. Po 10 punktów przyznali Polsce: Wielka Brytania i Irlandia, 8 pkt. Niemcy, po 7 – Czechy i Belgia, 6 pkt. Holandia, po 5 – Szwecja i Norwegia, po 4 – Czarnogóra, Austria, Dania i Islandia, po 3 – Australia, Włochy i Cypr, 2 pkt. Malta i po 1 – Hiszpania, Szwajcaria, Izrael i Azerbejdżan. I tu też na próżno szukać: Słowacji, Litwy, Łotwy, Rumunii, Bułgarii, Serbii, Chorwacji czy Francji. 

Można by rzec, takie ich prawo, mogła im się nie podobać piosenka „River”, wcale nie musiał im przypaść do gustu „operowy” głos polskiego wykonawcy. I przy wydawaniu swoich ocen wcale nie musieli się opierać na opiniach krytyków muzycznych, którzy widzieli Krystiana Ochmana wśród faworytów do zajęcia najwyższych miejsc, nie wykluczając nawet zwycięstwa. Ale nie sposób nie zwrócić uwagi na fakt, że tradycją festiwalu Eurowizji jest wspieranie się sąsiadujących ze sobą państw. W naszym przypadku na próżno szukać tej solidarności. Po prostu nie kochają nas. I też mają do tego pełne prawo, choć serce trochę boli.

Pozostaje zatem cieszyć się dobrym występem Polaka, a zajęte przez niego 12 miejsce, w samym środku finałowej stawki, wstydu nam nie przynosi. Krystian Ochman był świetny, a jego występ podczas Eurowizji 2022 na długo zostanie zapamiętany przez wielu odbiorców. Że zasłużył na 2, 3, 4, 5 miejsce, owszem, tak go oceniamy my, Polacy. Pamiętajmy jednak, że Eurowizja zawsze zaskakuje i tak było i tym razem. Oczywiście poza zwycięstwem Ukrainy, które było bardzo przewidywalne. Tym samym Europa dała swój wyraz solidarności z walczącą Ukrainą i to było piękne, wzruszające i szlachetne. 

Dwunaste miejsce Krystiana Ochmana należy uznać jako przyzwoite, ale mocno niedoszacowane. Czy można określić go jako sukces? Na pewno nie, zwłaszcza, że apetyty były zdecydowanie większe. Sukces natomiast już zdążył przypiąć do siebie Jacek Kurski, chwaląc się ponad 4-milionową oglądalnością koncertu finałowego festiwalu Eurowizji. Choć jeden zadowolony!

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy