Reklama

Z wizytą u państwa Ryczków. Szczęście zagościło w domu na Wilczej! [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Niedzielne przedpołudnie, świeci słoneczko, ptaszki śpiewają - wreszcie maj! Podjeżdżamy pod dom państwa Ryczków. Z ogrodu dochodzi nas śmiech dziecka i wesołe odgłosy zabawy. Pukamy do drzwi. Tomasz Ryczek wesoło woła "Idę już idę!". Otwierają się drzwi i roześmiany człowiek od ucha do ucha wita się z nami: "chodźcie, zapraszamy!".

Snując marzenia o własnym miejscu na ziemi, nie wiedzieli, że los przygna ich do Sanoka. Zmieniali miejsce zamieszkania wraz z miejscem wykonywania pracy zawodowej. Zaciskali zęby, gdy słuchali, jak znajomi opowiadali o wczasach i wyjazdach wakacyjnych. To była ich świadoma decyzja. Zbierali na swoje wymarzone "4 kąty". Plan był taki, aby zgromadzić na tyle środków, aby móc swobodnie wybrać to jedno, jedyne wyśnione miejsce, gdzie będą szczęśliwi. Znaleźli. Poszli na rozprawę, wylicytowali najwyższą kwotę i zakupili dom. 

Ich radość sięgnęła zenitu, gdy okazało się, że Magda jest w ciąży. Los tak sprawił, że stało się to w samą porę - tak myśleli szczęśliwi, młodzi ludzie. Czar jednak szybko prysnął jak bańka mydlana. Byli właściciele oświadczyli, że nie mają zamiaru się wyprowadzać, bo obowiązuje ustawa covidowa, która im to umożliwia. Starania o odzyskanie zakupionej nieruchomości trwały ponad dwa lata. W międzyczasie przyszła na świat ukochana córeczka Magdaleny i Tomasza. We trójkę wynajmowali małe mieszkanko na Wójtostwie, wierząc w to, że wreszcie zajmujący ich nieruchomość ludzie zlitują się i udostępnią im prawowicie nabyty dom. 

Nic takiego się nie wydarzyło. Zmęczeni tą całą sytuacją, wyczerpawszy wszelkie prawne możliwości, postanowili wynająć firmę specjalizującą się w negocjacjach. 

Cały proces negocjacji trwał około miesiąca. Koniec końców strony zawarły ugodę, że do 8 kwietnia 2022 zajmujący dom Państwa Ryczków wyprowadzą się i oddadzą klucze. Strony ustaliły, że jeśli do takiego przekazania nie dojdzie, to prawowici właściciele dnia następnego, czyli 9 kwietnia br. wejdą do swojego domu.

Dzień przed ostatecznym terminem, radca prawny reprezentujący byłych właścicieli zerwał w ich imieniu umowę. Sprawa była jasna. Kolejny raz negocjacje spełzły na niczym, a Ryczkowie poczuli się ponownie oszukani.

W sobotę 9 kwietnia, małżeństwo Ryczków wraz z firmą Exmiter weszli do swojego domu. Tego co się tam wydarzyło, nie zapomną do końca swoich dni. 

Jak to zwykle bywa, po burzy wychodzi słońce. Takie słońce wreszcie zaświeciło dla Magdaleny, Tomasza i ich malutkiej córeczki. Po mrożących krew w żyłach chwilach i wyprowadzce poprzednich właścicieli rozpoczęli natychmiast przygotowania do kapitalnego remontu swojego domu. Zrobili plany, co i gdzie trzeba wymienić, jakie ściany wyburzyć i "przydzielić" pomieszczenia do domowników. Snują plany, robią wizualizacje i coraz bardziej czują się u siebie. Będzie pięknie! 

Tymczasem koszą trawę i przycinają krzewy, ale przede wszystkim cieszą się czasem spędzanym wspólnie w ogromnym ogrodzie. 

To jest właśnie ten czas, którego nam ciągle brakowało, mieszkając w bloku. Teraz możemy po prostu wyjść do ogrodu i wspólnie spędzić czas na zabawie czy choćby drobnych pracach ogrodowych. Majka świetnie się tu czuje i bardzo lubi pomagać we wszystkim. Widać, że jest szczęśliwa a więc i my jestesmy! 
To prawda. Szczęścia nie można udać, jak go nie ma ani ukryć jak jest. Ten dom aż tętni szczęściem i radością. Majeczka pokazała nam w krótkim czasie chyba wszystkie zabawki i zaprosiła do wspólnej gry w piłkę. Oprowadziła nas również dumnie z mamą po każdym z pokoi, pokazując oczywiście swój przyszły pokoik. Tak miło się na to patrzyło, że uśmiech nie schodził nam z twarzy. 

Tę radykalną zmianę odczuwają również sąsiedzi państwa Ryczków. 

To są wspaniali, młodzi ludzie. Tacy dobrzy i grzeczni. Bez porównania zupełnie. Wie pani, ja jestem osobą spokojną i nigdy nie szukałam z nikim zwady. Męczyło mnie takie sąsiedztwo, bo nigdy nie wiadomo było, do czego się przyczepią. Ale nie wracajamy już do poprzedników. Teraz jest radość i jestem pewna, że współżycie sąsiedzkie będzie nam się układać jak najlepiej. Ja zawsze im pomogę i jestem pewna, że na to samo mogę liczyć z ich strony. 
- mówi pani Agata, najbliższa sąsiadka rodziny Ryczków. 

Komenda Powiatowa Policji w Sanoku prowadzi postępowanie w sprawie wydarzeń z dnia 9 kwietnia. Na tym etapie nie może ujawniać żadnych informacji. Przesłuchiwani są świadkowie i kompletowana jest dokumentacja. 

Według wstępnych obliczeń Tomasz Ryczek planuje zakończyć remont we wrześniu. Do zrobienia jest dużo rzeczy, od stolarki okiennej i drzwiowej po wyburzenia ścian. Potem już malowanie i meblowanie. Jednak wszystkie prace cieszą rodzinę, ponieważ przybliżają ich do spełnienia marzeń. Nie zwątpili w najtrudniejszych momentach, a wręcz mam wrażenie, że te wszystkie złe chwile dały im jeszcze większego kopniaka do walki o marzenia dla siebie i dla swojej ukochanej córuni. Niech dzieje dobro i niech wszystko idzie już jak z płatka - zasłużyli na to jak mało kto. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy