Reklama

Reklama

Wystawa prac Zdzisława Beksińskiego w Centrum Praskim Koneser w Warszawie [ZDJĘCIA]

Opublikowano: 6 lipca 2021 13:30
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W sobotę (26 czerwca) otwarta została w Centrum Praskim Koneser wystawa „Beksiński w Warszawie”. Zaprezentowane zostały na niej prace artysty, które dotychczas były wyłącznie w prywatnych kolekcjach, a także zbiory Muzeum Historycznego w Sanoku, które jest właścicielem większości prac artysty. Tytuł wystawy to "OCZEKIWANIE... Postscriptum".

Wystawa potrwa do 5 września 2021 roku. Kuratorem wystawy jest Sanoczanka, Dorota Szomko-Osękowska, która dzisiaj dla Państwa opowie na naszych  łamach o tej bezprecedensowej wystawie. 

OCZEKIWANIE… 

Postscriptum

 

Obecna wystawa w Centrum Praskim Koneser jest szczególnym pokazem twórczości artysty w Warszawie, a zarazem jedną z największych czasowych ekspozycji malarstwa. W dniach 26 czerwca – 5 września 2021 roku można podziwiać ponad 70 oryginalnych prac Mistrza obejmujących okres 1960-2005. Trzon prezentacji (pięćdziesiąt pięć obrazów) pochodzi ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku, pozostałe prace udostępnione zostały dzięki uprzejmości prywatnych kolekcjonerów, co nadało wystawie niepowtarzalny i unikalny charakter.

CZYTAJ TAKŻE: Beksiński z rekordem

Niektóre z tych dzieł, rozproszone po kraju, nigdy dotąd nie zostały zaprezentowane szerszej publiczności. Wczesny okres twórczości zaakcentowany został poprzez znakomitej klasy rzeźbę, stanowiącą świadectwo dialogu ze sztuką współczesną, awangardową, poszukiwania własnych dróg wypowiedzi. To czas, kiedy artysta, porzucając ostatecznie myśl o fotografii, tworzył wysublimowane formalnie strukturalne kompozycje, w tym także rzeźby. 

Dla Beksińskiego malarstwo było dziedziną, w której wypowiadał się najpełniej; przestrzenią nieskrępowanej wolności dla realizacji wizji, które nosił w sercu i pod powiekami. Nie chcąc niczego narzucać odbiorcy, całkowicie zrezygnował z tytułowania dzieł. Pozostawiał przestrzeń wolności dla widza. Wyjaśniał jedynie, że twórczość jest jego duchowym autoportretem.

Mówił, że maluje śmierć, by choć na chwilę o niej zapomnieć. Twórczość ta nie jest wygodnym fotelem, niosącym odpoczynek i ukojenie. Wyrywa nas z komfortu spraw codziennych. Konfrontuje z własnymi, głęboko ukrytymi w podświadomości, lękami. Dotyka spraw ostatecznych – wydawałoby się najbardziej odległych, równocześnie najbardziej istotnych, fundamentalnych.                       

Aktualna wystawa jest powrotem do miasta, w którym artysta spędził drugą połowę swojego życia. Tytuł ekspozycji nawiązuje do wydarzenia, które miało miejsce na przełomie 1972-1973 roku, kiedy artysta dopiero rozpoczynał przygodę z malarstwem figuratywnym. Była to wystawa w Galerii Współczesnej Ruch, prowadzonej przez znakomitego historyka sztuki, krytyka, kuratora wystaw – Janusza Boguckiego, który po świetnie przyjętej twórczości abstrakcyjnej, strukturalnej zaproponował Beksińskiemu kolejny pokaz.

Nie przypuszczał jednak, że artysta objawi światu swe nowe oblicze, prezentując prace otwierające okres fantastyczny. Nowa odsłona była zaskoczeniem dla wszystkich, którzy znali wcześniejszą twórczość artysty; co więcej – zaprezentowane dzieła były na antypodach tego, co ówcześnie w sztuce miało miejsce. Historycznej wystawie artysta nadał tytuł Oczekiwanie.

To wydarzenie było w pewnym sensie przełomowe, gdyż artysta odważył się mówić własnym głosem, sprzeciwić obowiązującym trendom i oczekiwaniom. Zaryzykował, wiedząc, że może wiele stracić. W swojej ocenie mógł jednak zyskać znacznie więcej – autentyzm wypowiedzi, wewnętrzną Prawdę. Po tej wystawie stało się coś niezwykłego. Okazało się, że ta sztuka przemawia do ludzi, zachwyca, wzrusza, czasami odrzuca – oddziałuje, nikogo nie pozostawiając obojętnym.

 

Prezentujemy kilka prac, które obecne były na wspomnianej wystawie, konfrontując je z dziełami późniejszymi. Artysta na przestrzeni lat dojrzewał, doskonalił warsztat, wciąż realizując wizje, które narzucały się jego wyobraźni. Okres fantastyczny z czasem ustąpił miejsca poszukiwaniom formalnym, pewnemu wyciszeniu zarówno w warstwie kolorystycznej, jak i wizualnej - zastąpieniu pełnej szczegółów rekwizytorni monumentalnie ukazanym motywem postaci, architektury, głowy. Obrazy ostatnich lat skłaniają do cichej, osobistej kontemplacji.

                              

Pomimo różnorodnych przemian sztuka ta jest bardzo autonomiczna i spójna. Od początku do końca pozostając głęboko tożsamą z autorem, nieustannie mówi o tym, co najgłębiej ukryte – samotności, cierpieniu, lęku przed śmiercią, przemijaniem, nicością. To sztuka wewnętrznych doświadczeń, bardzo osobista, ale mówiąca o kwestiach uniwersalnych, nieobojętnych każdemu człowiekowi.

 

Ekspozycja – od pierwszych dni otwarcia – cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Tłumnie przyciąga zarówno miłośników twórczości artysty, jak i osoby, które po raz pierwszy mają możliwość osobistego kontaktu z tą niezwykle poruszającą sztuką. Wystawie towarzyszy znakomity katalog z reprodukcjami wszystkich prezentowanych prac.

Zachęcamy do odnajdywania w tej sztuce Piękna, którego artysta całe życie poszukiwał. Jest to Piękno nieoczywiste, ukryte pod warstwą lęku przed śmiercią, przemijaniem, pustką. Lęku, który towarzyszył artyście nieustannie w Oczekiwaniu na to, co ma się wydarzyć. Oczekiwanie już się wypełniło. Zapraszamy na wystawę o tym samym tytule szesnaście lat po ostatnim dotknięciu pędzla, ostatnim malarskim geście artysty. 

- dla czytelników Korso Sanockiego - Dorota Szomko-Osękowska.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • miesiąc temu | ocena +2 / -0

    dd

    Sanoczanie! Zdzisław Beksiński był jednym z was. I ani słowa komentarza pod recenzją z wystawy? Wolicie czytać o gołych fotkach księży i muchach w zupie.