Autor: Marian Struś | Opis: W kolejce po autograf
O ile Olgierd Łukaszewicz jest powszechnie znany jako wybitny aktor filmowy i teatralny, o tyle mniej znana jest jego działalność społeczna. To właśnie ona doprowadziła do ustanowienia w grudniu 2017 roku Fundacji im. W.B. Jastrzębowskiego „My Obywatele Unii Europejskiej”. Inspiracją było aktorstwo i jego rola w krzewieniu ducha narodu oraz komplikująca się sytuacja polityczna w kraju.
W znacznej mierze to była podróż sentymentalna, do udziału, w której aktor zaprosił swego 20-letniego wnuka Adama. – Chciałem mu pokazać te miejsca, w których powstawały filmy z moim udziałem, a także te, które głęboko utkwiły w moim sercu – zdradzi, po czym wymieni film „Lekcja martwego języka” w reżyserii Janusza Majewskiego (1979 r.) i spektakl „Prymas w Komańczy” (2009). Wśród tych drugich wymieni niewielką podsanocką wioskę Liszna, w której w trzech kolejnych latach: 1956, 57 i 58, wraz z rodzicami, spędził wakacje.
– To był cudowny czas, wspaniała przyroda, niedzielne przeprawy łódką na drugi brzeg do Mrzygłodu. I ten San, z przezroczystą wodą, w której pływały wielkie ryby. Dziś jego brzegi zarosły chaszcze, jakby ludzie odwrócili się od Sanu.
Z błyskiem w oczach wspomina rówieśników, z którymi się wówczas zaprzyjaźnił oraz wspaniałych gospodarzy, u których zamieszkiwali – pp. Józefa i Józefinę Ryniaków. Na dowód miłości do tego miejsca i tamtych czasów, zadeklamuje wiersz sanockiego poety Janusza Szubera pt. „Liszna”. Odwiedzając klasztor sióstr Nazaretanek, w którym był internowany prymas Wyszyński, wójtowi gminy Komańcza podrzuci myśl zorganizowania festiwalu z udziałem filmowców i aktorów odgrywających rolę Prymasa Tysiąclecia.
W Zagórzu, goszcząc w Centrum Kultury Foresterium, powie:
Jestem pełen wdzięczności i uznania dla pomysłodawców tego wyjątkowego miejsca. Miejsca na skalę światową!
Wspominając Sanok, wymieni postać Kalmana Segala, urodzonego w Sanoku (1917 r.) znakomitego polskiego i izraelskiego pisarza, poety i dziennikarza, na którego prozie uczył się aktorstwa.
Dopiero teraz dowiedziałem się, że był rodowitym sanoczaninem. Do tej pory kojarzyłem go z Leskiem
My, Obywatele Unii Europejskiej
Wyraźnym akcentem wprowadzającym uczestników spotkania w drugą jego część była recytacja mickiewiczowskiej „Ody do młodości”, w której aktor zademonstrował swój powszechnie znany, znakomity kunszt aktorski. Dlaczego „Oda”?
– …Bo żal mi tych młodych ludzi, którzy nie potrafią docenić miejsca Polski w Unii Europejskiej, którzy nie wiedzą, że od obywateli Unii dostaliśmy 161 mld. euro na rozwój kraju, którzy nie mają pojęcia do czego, jako Polska, zobowiązaliśmy się w traktatach europejskich. W trosce o przyszłość, musimy się mobilizować i wyjaśniać to wszystko, winniśmy poczuć się odpowiedzialni za wypełnienie tej ważnej misji…
Z myślą o tym, w grudniu 2017 roku powstała Fundacja: „MY OBYWATELE UNII EUROPEJSKIEJ”, której fundatorem był Olgierd Łukaszewicz.
– Inspiracją ku temu było dzieło Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego, powstańca listopadowego, autora „Konstytucji dla Europy 1831 roku”, który w obliczu zagrożenia rosyjskim ekspansjonizmem wezwał Polaków do budowy zjednoczonej Europy, bez wojen i dramatów, jakie te niosą ze sobą.
Europa Jastrzębowskiego, sprzed blisko dwustu lat
Europa W. Jastrzębowskiego byłaby republiką bez wewnętrznych granic, z jednolitym prawodawstwem oraz organizacją władzy złożonej z przedstawicieli wszystkich narodów. Projekt Konstytucji „o wiecznym pokoju między narodami”, składał się z 77 artykułów (myśli) i został opublikowany 3 maja 1831 roku, w 40 rocznicę polskiej Konstytucji.
Sięgnijmy po niektóre wybrane „Myśli”: 1. W obliczu Boga i prawa wszyscy ludzie, a zatem i wszystkie narody są sobie równymi. 2. Rękojmią równości ludzi, składającej jeden naród, będą prawa narodowe, rękojmią zaś równości narodów europejskich będą prawa europejskie, które mają stanowić podstawę wiecznego przymierza w Europie. 5. Zasadą w stanowieniu praw będzie większość zdań ustawodawców. 12.
Wszystkie narody, należące do wiecznego przymierza w Europie, winne są równą uległość prawom europejskim. 32. Pierwszym obowiązkiem Kongresu Europejskiego będzie ustanowienie praw europejskich, które rozpoczynać się mają od artykułu następującej treści: „Pokój w Europie jest trwały i wieczny; głównym jego celem będzie zatamować na wieczne czasy rozlew krwi ludzkiej, czyli położyć koniec barbarzyństwu”. I jeszcze jedno: 71.
Wolność mówienia, pisania i drukowania, nie zagrażająca przyjętym i uświęconym przez narody prawom, będzie nieograniczona. Autor postulował również zniesienie granic państwowych i swobodę przemieszczania się.
To są myśli polskiego powstańca, patrioty, później wybitnego naukowca, pedagoga, który w obliczu zagrożenia rządami despotycznymi i rosyjskim ekspansjonizmem, wezwał Polaków do budowy zjednoczonej Europy. Celem narodu miało być doskonalenie człowieka i „zaszczepianie miłości między narodami.” Pomyśleć, że było przed 193 laty!
Twórca pierwszej w historii Konstytucji dla Europy w Polsce nieznany
Tymczasem postać Wojciecha B. Jastrzębowskiego jest w naszym kraju prawie nieznana. Zadanie wydobycia jej z ciemności wzięła sobie za cel Fundacja My Obywatele Unii Europejskiej. – „Nie ma ani słowa o W. Jastrzębowskim w programach szkolnych, nie ma w samorządach, nie ma w mediach. Przystąpiliśmy więc do działania. Ruszyliśmy do szkół, odwiedzając 60 placówek, głównie na terenach wschodnich, gdzie głosowano głównie przeciw przystąpieniu Polski do UE. Zajęliśmy się wydawnictwami. Z naszej inicjatywy powstały książki: „Jestem obywatelem Unii Europejskiej” i druga: „Azymut Wspólna Europa. Jastrzębowski”. Ich tłumaczenia w kilku językach przekazaliśmy do muzeum w Brukseli. Pytajcie o nie w księgarniach i bibliotekach.
Zaproponowaliśmy samorządom czytanie Konstytucji dla Europy z 1831 roku. Na nasz apel odpowiedziało 50 z nich, włączyli się do tej akcji prezydenci: Bronisław Komorowski i Aleksander Kwaśniewski. Na krakowskim Rynku osobiście wystąpiłem w roli starego wiarusa prezentującego myśli Konstytucji z 1831 roku. Zainteresowaliśmy tematem Sejm i Senat RP. 18 czerwca 2020 roku Senat podjął uchwałę o znaczeniu edukacji europejskiej, w której rekomenduje Wojciecha Jastrzębowskiego jako patrona polskiej edukacji proeuropejskiej. Zadbaliśmy o odnowienie grobowca autora Konstytucji Europejskiej z 1831 roku na warszawskich Powązkach. A więc trochę się nam udało, choć cały czas odczuwamy niedosyt i jesteśmy przekonani, że powinniśmy mieć więcej partnerów w tym dziele – mówił Olgierd Łukaszewicz.
W poszukiwaniu partnerów
Zdaniem fundatora Fundacji My Obywatele Unii Europejskiej, doczekaliśmy czasów, w których integracja w ramach Unii Europejskiej staje się czymś niezwykle ważnym. Dążenia do autokratycznych rządów poprzedniej władzy, łamanie Konstytucji RP, antyniemiecka propaganda PiS i wiele innych prób dezintegracji mają prawo niepokoić. Trzeba temu dać opór.
- W Polsce nie ma instytucji rządowej propagującej integrację europejską. Przekonujemy rządzących, że takowa jest niezwykle potrzebna. Wołamy więc coraz głośniej o utworzenie Instytutu Integracji Europejskiej i wierzymy, że przejęcie przez Polskę prezydencji w UE będzie doskonałym momentem, aby takowy powstał. Do wojewodów wystąpiliśmy z postulatem tworzenia Domów (klubów) Europejskich, do samorządowców apelujemy o popularyzację autora pierwszej Konstytucji Europy Wojciecha Jastrzębowskiego. W niewielu polskich miastach znajdują się ulice noszące jego imię, niewiele jest tablic poświęconych jego osobie. Nie ma szkół w Polsce jego imienia, ale jak mogłyby być, skoro w programach szkolnych i w podręcznikach nie ma takiego nazwiska!
– mówił ze smutkiem w głosie Olgierd Łukaszewicz.
Zapytany o prognozy na przyszłość, wykazał się dużą powściągliwością. - Ja ciągle wierzę w mądrość młodego pokolenia, ale jeżeli nie trafia do niego argument unijny mówiący o zmianie klimatu, to obawiam się, że inne tym bardziej nie będą przyswajane. Bardzo chciałbym się mylić – stwierdził. Żegnając się, dziękował inicjatorom spotkania w Sanoku, wymieniając z imienia i nazwiska prof. Jana Skoczyńskiego, wielkiego miłośnika filmu Tomasza Szwana, który towarzyszył mu w wędrówkach po okolicy oraz Wiesława Pyrcaka, który użyczył lokalu, pełniąc funkcję gospodarza.
Zawód dyplomowanego ekonomisty zdradziłem dla dziennikarstwa, kończąc studia podyplomowe na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dziennikarską przygodę rozpocząłem od tworzenia „Gazety Sanockiej-Autosan”, po czym pracowałem w „Podkarpaciu”, „Nowinach”, a następnie w „Tygodniku Sanockim”. I pewnie powiedziałbym już „stop”, gdyby nie moi wierni Czytelnicy, którzy nie pozwalają mi wyhamować. Od nich dowiedziałem się, że mam pisać do końca świata i jeden dzień dłużej, więc piszę. mail: marianstrus@wp.pl, tel. 661 530 759
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.