Reklama

To szatański pomysł – mówią o koncepcji przebudowy drogi krajowej DK 84 mieszkańcy Zahutynia

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Mieszkańcy Zahutynia (gm. Zagórz) poczuli się zagrożeni i zdruzgotani. Zamiast planowanej przebudowy drogi krajowej nr 84 i wyposażenia jej w pełną infrastrukturę w postaci: chodników, ścieżek rowerowych, przejść dla pieszych, wysepek i oświetlenia, ktoś podstępem próbuje wprowadzić nową koncepcję, w której będą mieli drogę szybkiego ruchu dosłownie pod oknami, na swoich własnych działkach, z których zostaną wywłaszczeni. O koszmarze, który im funduje projektant – firma Sweco Polska sp. z o.o. w Krakowie, na zlecenie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), dowiedzieli się… z ambony miejscowego kościoła.

Po szoku, jaki przeżyli, próbują się organizować i podjąć walkę o niedopuszczenie do przyjęcia tej koncepcji. Czy uratują siebie, swoje rodziny i ich przyszłość? Tego nie wiedzą. Obawiają się, że urzędniczy walec może ich rozjechać. Nie są w stanie zrozumieć, że jeszcze nie tak dawno (jesień 2018 r.) z ust Ministra Infrastruktury Andrzeja Adamczyka usłyszeli, iż „…Skrzyżowanie wjazdu do Zahutynia z drogą krajową DK 84 musi zostać jak najszybciej przebudowane. W celu poprawienia bezpieczeństwa pieszych, jak najszybciej muszą powstać chodniki na odcinku Sanok-Zagórz. Zaraz po powrocie do Warszawy podejmę niezbędne decyzje do zatwierdzenia środków na realizację tego zadania…”

Pamiętają też reakcję burmistrza Zagórza Ernesta Nowaka: - „…Cieszę się, że wieloletnie starania mieszkańców doczekały się szczęśliwego finału. Dziękuję za wielka wrażliwość społeczną oraz szybkie i skuteczne działania Panu Ministrowi…” I nie zapomną, że efektem tych działań był opracowany i zatwierdzony do realizacji przez podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury Marka Chodkiewicza program inwestycyjny o szacunkowym koszcie 30,5 miliona złotych. Dokument ten, noszący datę 30 października 1918 r., wraz ze zdjęciami z roboczej wizyty ministra Adamczyka, trzymają niczym relikwię. Wspominają też już nie tak odległe czasy, gdy w styczniu 2020 roku wyłoniony został projektant, a zarazem wykonawca przyszłej inwestycji, obejmującej wzmocnienie nawierzchni jezdni, budowę chodników, ścieżek rowerowych, przejść dla pieszych, wysepek i oświetlenie. 17 lutego 2020 r. podpisano umowę opiewającą na kwotę 29 milionów złotych. 

Wybrano najgorszy wariant, odrzucając najlepszy 

Co się zatem stało, że nagle wszystko to wzięło w łeb, a w miejsce wyśnionej i wymarzonej inwestycji ktoś przyrządził mieszkańcom Zahutynia taki pasztet… Chcąc dojść do tego, trzeba wspomnieć o skutecznych czyichś działaniach w sprawie realizacji II etapu budowy obwodnicy sanockiej, wyprowadzającej ruch w kierunku Przemyśla. Jeszcze w 2012 roku projektanci wymyślili kilka wariantów przebiegu tej drogi. Wtedy wybrano najlepszy, a było nim poprowadzenie jej bezpośrednio od ronda na ulicy Lipińskiego w Sanoku. Utknął w szufladach, wraz z całym pakietem dotyczącym II etapu obwodnicy Sanoka. 

Gdy mieszkańcy Zahutynia smacznie sobie spali, nie przewidując nic złego, ci sami projektanci zaproponowali inne rozwiązanie, polegające na wybudowaniu obok salonu Renault w Zahutyniu kolejnego ronda, od którego droga pójdzie w lewo doliną potoku Brodek do Sanu, na którym powstanie most prowadzący do ulicy Przemyskiej. Taką właśnie koncepcję w czerwcu 2022 r. projektanci z firmy Sweco wysłali do gminy Zagórz w celu uzgodnienia. Ponoć wprawiła w zdumienie urzędników. Zniknęły z niej chodniki i ścieżki rowerowe, a zamiast nich po obu stronach DK 84 pojawiły się tzw. drogi dodatkowe, każda 5-metrowej szerokości, zbudowane częściowo w obecnym pasie drogowym, a częściowo na działkach przydomowych mieszkańców, z których wywłaszczeni zostaną ich właściciele. Kilka domów przeznaczono do wyburzenia. 

Jak można było coś takiego wymyślić?

W wiosce zawrzało. Atmosfera z dnia na dzień stawała się coraz gęstsza, w miarę, gdy na indywidualne życzenie, właściciele otrzymywali mapki fragmentu swojej działki, z uwzględnieniem tej ich części, która zaplanowana została do zawłaszczenia. W wielu przypadkach okazywało się, że będą mieć drogę w odległości 3-4 metrów od okien swoich domów.

– To jakiś koszmar! Na całym świecie buduje się obwodnice po to, aby omijać skupiska ludzkie, nie narażając mieszkańców na uciążliwość i niebezpieczeństwo. W tym przypadku projektanci zdecydowali się poprowadzić drogę krajową przez gęsto zabudowany teren, tuż pod naszymi oknami. 

– mówi p. Renata Ostrowska, jedna z mieszkanek.

– Do salonu Renault nie przewidziano bezpośredniego zjazdu, lecz objazd drogą dodatkową. Ponadto projekt zawłaszcza niemal cały teren przed salonem, zajmowany przez samochody ekspozycyjne i parking. Nie pozostawiono nawet kilku metrów, aby umożliwić przejazd do części serwisowej. Gdyby tak miało się stać, już dziś mogę zdjąć szyld i przystąpić do likwidacji firmy

– mówi zdenerwowana p. Jolanta Dyrkacz. Totalnej krytyce poddano pomysł budowy dróg dodatkowych, zwanych też technicznymi.

– Próbuje się nas w ten sposób udobruchać, mówiąc o zwiększonym bezpieczeństwie. To bzdura. Nie przewidują one chodników, to jakie to bezpieczeństwo!

W dodatku przebiegać będą pod samymi oknami. Powiedziano nam, na osłodę, że postawią nam ekrany! – mówi p. Zbigniew Izdebski. Mieszkańcy Zahutynia nie mogą też wybaczyć projektantom, że rozprawili się z prowadzącą ku rzece San doliną potoku Brodek. Jest ona dziewiczą oazą spokoju, miejscem ich stałych spacerów i wycieczek rowerowych. – Puszczenie tu buldożerów byłoby okrutnym gwałtem na przyrodzie. Dolina ta jest siedliskiem ptaków, płazów, a być może wielu gatunków roślin, które są pod ochroną – mówi p. Maria Izdebska. Z propozycją, aby pomyśleć też o ludziach, a nie tylko o faunie i florze, zwraca się p. Franciszek Adamski. – Już teraz ruch na DK 84 jest naprawdę wielki, zwłaszcza w weekendy. Można sobie więc wyobrazić, co będzie się działo, jak powstanie tu kolejne rondo. To jest wprost niewyobrażalne.

Pod społeczny i ekspercki osąd stawiają sprawę celowości realizacji II etapu budowy obwodnicy Sanoka w postaci łącznika drogi DK 84 przez zaplanowany most na Sanie z drogą prowadzącą w kierunku Przemyśla. Ich zdaniem, pomiar natężenia ruchu na ulicy Przemyskiej, wykonany poza Sanokiem np. w Załużu czy Bykowcach, udowodniłby bezsensowność wydawania ogromnych pieniędzy na tę inwestycję. – Nasilony ruch pojazdów odbywa się głównie na kierunku Sanok - Zagórz - Lesko, podczas gdy w kierunku Przemyśla jest on znikomy - mówią.

Będą walczyć do upadłego   

Zaczęli się konsolidować, podejmując akcję obronną. Do walki są przyzwyczajeni. Nie tak dawno musieli walczyć przeciwko próbom włączenia Zahutynia w granice administracyjne Sanoka. Tamtą batalię wygrali i są przekonani, że tę też wygrają! Wierzą, że w walce tej znajdą sojuszników, że nie zostawi ich gmina, że wesprze powiat. Poruszą posłów z Podkarpacia, a jak będzie trzeba pojadą do Ministerstwa Infrastruktury. Dla pokazania jak bezsensownym, a wręcz szkodliwym jest „nowe rozdanie koncepcyjne”, nawiążą współpracę z mediami. Jeśli i to nie pomoże, przystąpią do akcji protestacyjnej, nie wyłączając blokady drogi nr 84. 

Zaniepokoiła ich pierwsza reakcja GDDKiA. W jej oddziale w Lesku usłyszeli, że o żadnej nowej koncepcji nic im nie wiadomo. Telefonowali do Rzeszowa, gdzie otrzymali obietnicę, że na drugi dzień spotka się z nimi na miejscu ich przedstawiciel. Czekali. Nie przyjechał. Próbowali podjąć dialog z projektantem, jednak szybko zorientowali się, że to nie jest rozmowa na telefon. Na pytanie: - co pan zrobi z magistralą (wszelkie instalacje techniczne) biegnącą wzdłuż pasa drogowego, gdy przesunie go pan pod nasze okna? – usłyszeli: - coś się zrobi! Z niepokojem przyjęli fakt pojawienia się na terenie projektowanej inwestycji ekipy wykonującej odwierty. Zwłaszcza, że dowiedzieli się, iż przyjechała z poleceniem, aby działać szybko, pracując na okrągły zegar. W tym momencie zrozumieli, że skoro komuś zależy na czasie, oni też muszą przyspieszyć.

Czy leci z nami pilot?

O zmianie koncepcji, polegającej na ograniczeniu zakresu rzeczowego inwestycji od Zahutynia do Zagórza, gmina dowiedziała się od projektanta i miało to związek z wkroczeniem do akcji innego zadania, jakim była realizacja II etapu obwodnicy Sanoka. Koncepcję tę opracowywała na zlecenie inwestora (GDDKiA) krakowska firma Sweco. – Ustalenia, z których wynikało, że z obwodnicą Sanoka projektant wkroczy na teren Zahutynia, były dla mnie wielkim zaskoczeniem – mówi Ernest Nowak, burmistrz miasta i gminy Zagórz. – Pamiętam, że wariant taki w 2012 roku uznano za najgorszy i odrzucono. Wybrano wówczas wariant, który przewidywał poprowadzenie obwodnicy od ronda przy ul. Lipińskiego bezpośrednio do ulicy Przemyskiej, z całkowitym pominięciem Zahutynia. Teraz ten najgorszy uznaje się za najlepszy. Przyznam, że ta niekonsekwencja jest co najmniej zastanawiająca – stwierdza burmistrz.  

Na pytanie: jak zareagował, gdy zobaczył nową koncepcję, Ernest Nowak odpowiada: - Odniosłem wrażenie, że jest sporządzona przez kogoś, kto kompletnie nie zna realiów. Gdyby osoba ta była tu na miejscu i zobaczyła, że nasilony ruch pojazdów odbywa się głównie na kierunku Sanok - Zagórz - Lesko, podczas gdy w kierunku na Przemyśl jest on znikomy, nigdy nie zaproponowałaby kolejnego ronda, gdyż prowadziłoby ono do spowolnienia ruchu. Już dziś, bez niego, tworzą się wielokilometrowe korki. Poza tym, nie czuję się ekspertem, ale moim zdaniem, budowa obwodnicy w gęstej zabudowie jest zaprzeczeniem jej podstawowej funkcji. W opracowanej koncepcji szerokość pasa poszerza się z 22 do 35 metrów. Oznacza to, iż przebiegał on będzie w odległości 4-5 metrów, a w niektórych przypadkach nawet bliżej od budynków mieszkalnych.

 Inny aspekt, związany z bezpieczeństwem. Opracowana koncepcja zdecydowanie je pogarsza, zamiast zwiększać. Planowane po obu stronach DK 84 drogi dodatkowe nie uwzględniają ani chodników, ani ścieżek rowerowych, a ruch pieszy ma odbywać się ich poboczami.

Jest wreszcie ważny aspekt społeczny, a wiąże się on ze skalą planowanych wywłaszczeń i zbliżeniem dróg do budynków mieszkalnych. Kilka budynków będzie musiało być wyburzonych, co sprawi, że ich mieszkańcy będą zmuszeni do ich opuszczenia i zaczynania gdzieś życia od nowa.

Konkludując, nie wiem komu się w głowie urodził taki pomysł. Zwłaszcza, że mamy gotową, przemyślaną, społecznie uzgodnioną koncepcję remontu DK 84 na odcinku od stacji Renault w Zahutyniu do Zagórza, że jest wykonawca, z którym mamy podpisaną umowę na realizację tej inwestycji. Mamy też gotowy projekt nadsańskiej pięknej ścieżki rowerowej, biegnącej od ujścia potoku Brodek do Żabnika w Zagórzu. Wierzę głęboko w to, że GDDKiA odstąpi od tego pomysłu. Na etapie koncepcji, a z takim mamy do czynienia, jeszcze wszystko można odwrócić. 

Jesteśmy razem z mieszkańcami

Wypowiedź burmistrza winna być jednoznaczną odpowiedzią, po której stronie się opowiada. Podkreśla to stwierdzeniem: - Jako gospodarz gminy, jestem z mieszkańcami Zahutynia i pozostanę z nimi do końca, przekonany o zasadności ich racji. Oczekuję od nich solidarności społecznej, gdyż problem dotyczy nie tylko tej ich grupy, którą dotyka opracowana koncepcja, ale wszystkich mieszkańców. Bo nikomu nie mogą być obojętne korki na DK 84, bezpieczeństwo na drodze, dostęp do terenów zielonych i rekreacyjnych. Dlatego musimy być razem, do czego namawiam! 

O sile tej solidarności będzie można się przekonać już w najbliższym czasie, gdyż burmistrz Ernest Nowak wystąpił z propozycją zorganizowania spotkania mieszkańców Zahutynia z przedstawicielami: GDDKiA (oddział w Rzeszowie), firmy Sweco oraz władz samorządowych. Oby okazało się ono punktem zwrotnym w przyjęciu mądrej koncepcji, rozwiązującej problemy drogowe, a nie je stwarzające.

Od autora: Mam cichą nadzieję, że wybuch niezadowolenia społecznego mieszkańców Zahutynia zaowocuje ustaleniami, które doprowadzą do przeanalizowania pilności realizacji projektu II etapu obwodnicy Sanoka. Rozmawiali o tym: burmistrz Zagórza Ernest Nowak z starostą sanockim Stanisławem Chęciem. Ich zdaniem, zdecydowanie pilniejszym i korzystniejszym dla regionu byłoby przeznaczenie tych środków na sfinansowanie połączenia Sanoka (od ronda na Dąbrówce) z Zarszynem, dokąd będzie prowadzić zmodernizowana droga biegnąca od ronda w Miejscu Piastowym, przez które przebiegać będzie budowana ekspresówka S19. To by było nasze „okno na świat”, przyczyniając się do dalszego rozwoju naszego regionu, a także do poprawienia dostępu do terenów turystycznych Bieszczadów. Bo przecież do tej S19 trzeba jakoś dojechać. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy