Reklama

Sprawa domu Państwa Ryczek. "Ciężko uwierzyć w dwa oblicza tych ludzi"

Opublikowano: śr, 22 gru 2021 06:30
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Po dwóch nieudanych próbach kontaktu z Państwem Ch. którzy nie chcą wydać nabytej nieruchomości Państwu Ryczek, udało nam się w poniedziałek (20 grudnia) spotkać Pana Ch. i zamienić z nim parę zdań. W międzyczasie spotkaliśmy jego sąsiadów, którzy nie kryli swojego oburzenia i zażenowania tą całą sytuacją: - "Ciężko uwierzyć w dwa oblicza tych ludzi".

Po przyjeździe pod dom Państwa Ryczek na ulicy Wilczej, wszystko wskazywało, że kolejny raz próba kontaktu z dłużnikami, zajmującymi bezprawnie nieruchomość nie dojdzie do skutku. Na tę "wycieczkę" wybrał się z nami Pan Tomasz Ryczek. 

Poszczęściło nam się tym razem. Wpierw spotkaliśmy sąsiada, który wyprowadzał swoje psy na spacer. Zapytany o to, czy zna historię, tego domu przyznał, że czytał o tym, na naszym portalu i uważa, że Pan Ryczek powinien skończyć z prośbami i rozpocząć zdecydowane działania. Na pytanie, jakie to powinny być działania, odpowiedział krótko:

- Każde! Przecież to jest prawowity właściciel! To jest chora sytuacja, żeby tak żerować na uczciwych ludziach i żyć na ich koszt!

W tym czasie pod dom zajechał pan Ch. poprzedni właściciel nieruchomości, który ani myśli o wyprowadzce, z nie swojego już domu.

Zapytaliśmy go z marszu, dlaczego tak postępuje z młodym małżeństwem. Oświadczył nam, że mieszka tu zgodnie z prawem, dodając, że to Państwo Ryczek kupili dom z mieszkańcami. Odsyłał nas do syndyka w Krośnie, który prowadzi sprawę. 

Na pytania czy uważa, że to, co robi jest w porządku, odpowiadał wymijająco i kazał zapoznać się z dokumentami. Reagował nerwowo na twierdzenie, że znamy dobrze akt notarialny, że czytaliśmy prawomocny wyrok sądu i wiemy co, tam jest napisane. Na prośbę, żeby tak po ludzku, zwyczajnie powiedział czy to, że młodzi ludzie wydali swoje oszczędności życia na dom, którego tak naprawdę nie mają, przyznał, że owszem, nie jest to w porządku, ale jego sytuacja też nie jest w porządku.

Jest ustawa, więc z niej korzystam

Sąd orzekł, że Państwo Ch. nie kwalifikują się na mieszkanie socjalne, ponieważ mają dochód, który pozwala im na wynajem mieszkania. Pan Ch odpowiedział nam, że tu nie chodzi o mieszkanie socjalne, a należy się dokładnie zapoznać ze sprawą upadłościową i wtedy orzec kto tutaj jest pokrzywdzony. W tym momencie nie wytrzymał Pan Tomasz Ryczek i zapytał, czy w takim razie jak są pokrzywdzeni, czy zrzekają się 53 tysięcy złotych, które mają właśnie otrzymać?

Ch:  A co mają do tego te pieniądze? 

T.R:  Aha! Upadłość nie ok, ale długi, że są spłacone to już ok? 

Dłużnik, ignorując Pana Tomasza, zwrócił się do nas: - Jeszcze raz powtarzam, pan Ryczek kupił dom z nami. 

Red:  Przecież to Państwo sami zgłosili się z wnioskiem do syndyka o upadłość konsumencką i o sprzedaż domu na poczet długów. 

Ch: Pan Ryczek wpłacił pieniądze na konto masy upadłościowej i to nie są już jego pieniądze! To są pieniądze sądu! 

Red: Ale przez to nabył pełnoprawnie dom, to jest jego dom! 

Ch: Proszę pani, jest ustawa covidowa i koniec. - stwierdził z uśmiechem na twarzy Pan Ch. i rozpoczął wyjmować zakupy z bagażnika samochodu, chcąc zakończyć dyskusję. 

Red:  Chwileczkę, przecież Państwo Ryczek wynajmują mieszkanie. Równie dobrze mogliby przestać teraz płacić za nie i powiedzieć, że jest ustawa covidowa i nie będą płacić ani się nie wyprowadzą, ale gdzie tu uczciwość? 

Ch:  Mogą tak robić, mnie to nie interesuje. 

Red:  Czyli Pan z żoną uważacie, że robicie tak, jak należy?

Ch:  Tak, w tej sytuacji i w tych okolicznościach tak. 

Red:  Przecież oni mają malutkie dziecko, ponoszą niepotrzebne koszty...

Ch:  Tu toczą się procesy, sprawa jest niezakończona, proszę mi dać spokój.

Red:  W tej chwili toczy się jedna sprawa, o odszkodowanie za bezumowne zajmowanie nieruchomości, a nie sprawa upadłościowa. Ten człowiek ma prawomocny wyrok sądu i akt notarialny i komornik jest. 

Ch:  To proszę iść do komornika, on ma nakaz eksmisji!

Red:  Przecież dokładnie pan wie, że komornik nic nie zrobi, bo jest ustawa covidowa i nie może wykonać eksmisji i państwo z tego korzystacie.

Ch:  Panu Ryczkowi to nie przeszkadzało przez 1,5 roku, nagle teraz przeszkadza? 

Red:  Pan Ryczek nabył nieruchomość, jak nie było ustawy covidowej.

Ch:  No zgadza się, ale to jego problem, nie mój.

Red:  To co, będą państwo tu mieszkać aż do końca obowiązywania tej ustawy? To mi pan chce powiedzieć? 

Ch:  Nie wiem, tego nie potrafię powiedzieć, to zależy też od Pana Ryczka, jak się będzie zachowywał. 

Red: To znaczy? 

Ch:  Nie będziemy tu na ulicy urządzać pyskówki. Pan Ryczek, wywiera na nas presję we wszystkich mediach. Nie będziemy o tym rozmawiać. 


Mężczyzna odwrócił się, i chciał pójść już do domu. 

Red: Proszę pana, mieli państwo 2 lata, żeby się dogadać i co z tego wyszło? 

Pan Ryczek w tym momencie zabrał głos i podtrzymał, że jest w stanie dać 3 tysiące złotych dodatkowo na szybki wynajem, na co pan Ch. roześmiał się lekceważąco. 

Nie dawaliśmy za wygraną i ciągnęliśmy dyskusję dalej:

Red: Mogli państwo skorzystać z funduszu mieszkalnego, ale nie skorzystaliście z tego, bo warunkiem było opuszczenie tej nieruchomości. 

Ch:  Nieprawda, nie znacie sprawy. 

T.R:  Czytał pan postanowienie sądu i uzasadnienie? To, które zaskarżyliście i przegraliście. 

Ch:  Tak czytałem i nie było tak, bo dobrze pan wie, że syndyk tak zrobił, żeby sprawy nie było. Do widzenia! Koniec!


Pan Ch. odwrócił się, idąc w stronę furtki. 

Ch:  Proszę pana, ludzie dali prawie pół miliona złotych za dom, w którym nie mogą zamieszkać.

Ch:  Chroni mnie ustawa covidowa!

- podsumował na koniec naszej rozmowy Pan Ch. i wszedł do domu. 


Mieliśmy już odjeżdżać z ulicy Wilczej, kiedy zatrzymał się koło nas samochód, zapytaliśmy pana, czy jest mieszkańcem tej ulicy i czy zna państwa Ch. i całą sprawę. 

 Tak oczywiście, że znam i powiem państwu, że nie sądziłem, że to tacy ludzie. Na zewnątrz wyglądają jak mili kulturalni, a tu taki kwas wychodzi. Ciężko uwierzyć w dwa oblicza tych ludzi. Współczuję panu bardzo (zwracając się do Pana Tomasza), nie chcę nawet myśleć o tym, co bym zrobił gdyby mnie takie coś spotkało.

Na przystanek zajechał autobus i wysiadł z niego mężczyzna. Zadaliśmy panu identyczne pytanie. 

No jasne, wszyscy tu "ich" znamy - powiedział wskazując na dom. Rozmawiamy z sąsiadami o tej sprawie i każdy z nas ma takie samo zdanie na ten temat. To jest świństwo, to co się dzieje i trzeba to jak najszybciej zakończyć. Musicie działać, zdecydowanie działać. Odwrócił się do pana Tomasza i powiedział - Jesteście w końcu naszymi nowymi sąsiadami! Życzmy powodzenia. Proszę działać! 


Po tych rozmowach pan Tomasz poczuł się bardzo podbudowany. Nigdy wcześniej nie miał okazji porozmawiać z nowymi sąsiadami i tak naprawdę nie wiedział jak go tu przyjmą. Poczuł się po raz pierwszy, tak namacalnie właścicielem domu. Uczucie bezcenne, jakby kamień mu z serca spadł. Akceptacja sąsiadów i to, że stoją po jego stronie, dodało mu otuchy. 

Jakby mało tego było, zza furtki domu sąsiedniego, wychylił się mężczyzna, machając do nas i pokazując żartobliwymi gestami, że trzeba działać i nie poddawać się.

Działać, bo jest pan u siebie! Powodzenia!

 

Odrobina szczęścia w nieszczęściu

Tak! To postawiło przysłowiową kropkę nad "i". Tomasz Ryczek otworzył furtkę i zaprosił nas do ogrodu usytuowanego na tyle swojego nowego domu. Weszliśmy i zaczęliśmy rozmawiać, jaki tu raj dla ich córeczki będzie... kiedy nagle drzwi balkonowe otworzyły się i wyszedł pan Ch. nakazując nam opuszczenie jego posesji. Powiedział, że naruszamy jego mir domowy i że mamy się wynosić w tej chwili. Ze stoickim spokojem odpowiedział pan Ryczek, że on jest u siebie, a my jesteśmy jego gośćmi.

Pan Ch. zamknął drzwi i stojąc, za szybą rozmawiał z kimś przez telefon. Jak się okazało, wezwał policję. Patrol przyjechał na miejsce i wylegitymował Tomasza Ryczka, który okazał dokumenty potwierdzające własność nieruchomości. W trakcie wykonywania czynności z panem Ryczkiem wyszedł z domu pan Ch. i chciał dołączyć do rozmowy. Funkcjonariusz policji oświadczył, że na razie rozmawia z panem Tomaszem, a jak skończy, to porozmawia z nim. Weszli do domu, ponieważ pan Ch. nie chciał przy nas rozmawiać.

Po chwili interwencja została zakończona, o to, z jakim skutkiem zapytaliśmy rzecznika sanockiej policji.  

 - W sprawie interwencji przy ul. Wilczej, będą prowadzone czynności pod kątem bezpodstawnego wezwania policji. 

- poinformowała nas Oficer Prasowy kom. Monika Hędrzak z Komendy Powiatowej Policji w Sanoku.

Osoby, które w sposób nieprzemyślany wzywają Policję, popełniają wykroczenie z art. 66 Kodeksu Wykroczeń:

Art. 66 § 1 KW:  „Kto ze złośliwości lub swawoli, chcąc wywołać niepotrzebną czynność fałszywym alarmem, informacją lub innym sposobem, wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo inny organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1.500 złotych”. 

Uporczywego nękania również nie było

Przy okazji rozmowy z panią rzecznik zapytaliśmy o sprawę, w której byli przesłuchiwani państwo Ryczek, czyli o uporczywe nękanie na wniosek państwa Ch. 

To było postępowanie sprawdzające, prowadzone przez wydział kryminalny sanockiej komendy. Zakończyło się wydaniem postanowienia o odmowie wszczęcia śledztwa. To postanowienie wraz z wnioskiem o zatwierdzenie zostało przekazane w miniony piątek (17 grudnia) do Prokuratury Rejonowej w Sanoku. Czyli decyzję ostateczną podejmie już prokuratura. 

- wyjaśniła nam kom. Monika Hędrzak. 


Państwo chroni jednych kosztem drugich

Covidowy zakaz eksmisji utrudnia życie właścicielom nieruchomości. Miał obowiązywać kilka miesięcy, a minęło już półtora roku od jego wprowadzenia. Przeciwników covidowego zakazu eksmisji jest wielu. Wśród nich jest również Rzecznik Praw Obywatelskich, który otrzymuje regularnie skargi w tej sprawie.

Dwukrotnie też RPO wystąpił do Ministra Sprawiedliwości z postulatem ograniczenia tego zakazu lub wprowadzenia rekompensat dla właścicieli, którzy z powodu zakazu nie mogą korzystać ze swoich nieruchomości. Resort sprawiedliwości odpowiedział rzecznikowi,  że analizuje, zastanawia się, lecz decyzji należy oczekiwać od ustawodawcy. 

Mecenas Paweł Poraszka z Sanoka przyznaje, że sprawa Państwa Ryczek nie jest przypadkiem odosobnionym.

Odnosząc się konkretnie do sprawy tych nabywców, to nie jest to pierwszy przypadek, gdzie ci dłużnicy konsekwentnie korzystają przysługujących im praw i zamieszkują nieruchomość do ostatniego dnia, do kiedy to jest tylko możliwe, łącznie z przypadkami gdzie jest orzeczony nakaz eksmisji czy też jest tytuł wykonawczy na wydanie nieruchomości nabywcom licytacyjnym.

Samo rozwiązanie dotyczące tego, że mają być niewykonywane wyroki eksmisyjne w okresie pandemii, uważam za rozwiązanie kompletnie kuriozalne. Według mnie nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia, dlaczego ma się tych wyroków nie wykonywać. To kompletny absurd. Obowiązuje przecież nadal ustawa o ochronie lokatorów, która jasno mówi że od 1 listopada do 31 marca nie można wykonywac eksmisji. Według mnie to jest wystarczające. 


Państwo Ryczek są ludźmi nad wyraz spokojnymi i uczciwymi ludźmi. Nadal zależy im na polubownym załatwieniu tej męczącej obie strony sprawy. Jednakże mówią, że nie wiedzą, ile będą w stanie wytrzymać tego czekania. Rozważają różne metody rozwiązania tej sprawy, zaznaczając, że wszystkie są zgodne z majestatem prawa. 

Jako redakcja mocno trzymamy kciuki za rychłe zakończenie tego kuriozalnego sporu. Do sprawy powrócimy. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy