Reklama

Sanok nie ma własnego schroniska dla zwierząt. Przytulisko to namiastka, ale z wielkim sercem

Opublikowano: pt, 15 paź 2021 11:37
Autor: | Zdjęcie: Archiwum

Sanok nie ma własnego schroniska dla zwierząt. Przytulisko to namiastka, ale z wielkim sercem - Zdjęcie główne

Odwiedziliśmy sanockie przytulisko dla zwierząt, zaproszeni przez Demokratów Ziemi Sanockiej | foto Archiwum

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Ludziom skupionym w Społecznym Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami (STOnZ), brakuje słów, które by dla oddały wielkość otwartych serc sanoczan. To dzięki nim od ponad ćwierćwiecza prowadzą przytulisko, dające schronienie bezdomnym, krzywdzonym i porzuconym czworonogom. To tylko dzięki tym ludziom nie boją się nadchodzącej zimy ani dnia, w którym zabraknie im pieniędzy na kupno karmy, lekarstw, czy opłacenie faktury za opiekę weterynaryjną.

Odwiedziliśmy sanockie przytulisko, zaproszeni przez Demokratów Ziemi Sanockiej, którzy udali się tam, aby złożyć meldunek z efektów prowadzonej przez nich akcji, której celem jest poprawa warunków przebywających tu zwierząt.



To była ich odpowiedź na sygnał, że klatki wymagają pilnej wymiany przegniłych desek i ocieplenia ich przed zimą, warto też pomyśleć o dobudowaniu kilku nowych. Zainicjowali tę akcję, ogłaszając m.in. zbiórkę pieniędzy.

Zwierzętom z sanockiego przytuliska pomagają nawet dzieci

- Nasz apel spotkał się z życzliwym przyjęciem miłośników zwierząt. Zebraliśmy kwotę 6 772,06 zł, która – mamy nadzieję – pokryje koszty zaplanowanych do wykonania prac. Wszystkim ofiarodawcom z całego serca dziękujemy. Cieszymy się, że wśród nich były dzieci, o czym świadczyły kilkuzłotowe wpłaty, pochodzące prawdopodobnie z ich kieszonkowego. To świadczy o tym, że kochamy zwierzęta, że nie jest nam obojętny ich los

– mówi Marzena Marczak-Dziurawiec, wiceprezes zarządu DZS. 

O tym, że tak jest, mogliśmy przekonać się podczas trwającego niespełna godzinę pobytu w przytulisku. Już wchodząc tam, spotkaliśmy grupę uczniów ze Szkoły Podstawowej w Trepczy. Przynieśli pieskom smakołyki, a głównym celem ich wizyty było zabranie ich na spacer. Jazgot, jaki się rozległ w momencie wyprowadzania ich z klatek, najlepiej świadczył  o tym, jak bardzo na to czekały. 

- Młodzież szkolna to nasi najwięksi przyjaciele. Rekrutują się z kilku miejscowych i podsanockich szkół i co ważne, są bardzo stali w swych uczuciach. Z ich inicjatywy niektóre ze szkół prowadzą sezonowe np. przedzimowe zbiórki pieniędzy. Pamiętają także o nas dorośli, wpłacając datki na nasze konto. Z dumą i wdzięcznością chcę powiedzieć, że nie jesteśmy osamotnieni w naszej społecznikowskiej misji – mówi Aneta Zaleska ze Społecznego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, od dwunastu lat opiekująca się czworonogami z przytuliska w Sanoku. 

Jakby potwierdzeniem tych słów jest wizyta kolejnego gościa. Był nim Jakub Gruszecki, reprezentujący Akademię Piłkarską, która zainicjowała akcję pn. „Pomóż zwierzętom przeżyć zimę”. Przywiózł kilka pudeł z kocami, zapowiadając, że w najbliższym czasie pojawi się tu jeszcze nie raz. 

Oprócz osób prywatnych, w pomoc Towarzystwu angażują się także podmioty instytucjonalne. Dobrze układa się współpraca z Sanockim Centrum Weterynaryjnym SANWET. Włączają się też różne organizacje m. in. sanocki Hufiec ZHP.

W tym miejscu pani Aneta wymienia Demokratów Ziemi Sanockiej, dziękując za piękną inicjatywę.

- Bardzo cenną pomocą, która z roku na rok przynosi coraz większe efekty, jest przekazywanie 1 procenta od płaconych podatków. Oczywiście, jesteśmy organizacją pożytku publicznego, co umożliwia stosowanie tej procedury. Nasze roczne koszty oscylują w granicach 35-40 tysięcy złotych. Około 10 procent pochodzi właśnie z tych odpisów. Bardzo za nie wszystkim ofiarodawcom dziękujemy i prosimy o rozpropagowanie tej formy pomocy!

– mówi p. Aneta Zaleska. 

Sanok nie ma schroniska dla zwierząt

Przyłączając się do apelu, pragniemy uświadomić potencjalnych darczyńców, że Sanok nie ma swojego schroniska dla zwierząt. Jego namiastką, jakże zresztą cenną, jest prowadzone przez społeczników STOnZ od 1994 roku przytulisko, w którym znajdują schronienie głównie bezdomne, krzywdzone i interwencyjnie odbierane psy. Tam mogą liczyć na opiekę weterynaryjną i możliwie najlepsze warunki bytowania.

Dzięki Towarzystwu wiele z nich „dorabia się” nowych właścicieli i nowych własnych domów. O skali przedsięwzięcia niech świadczy fakt, że każdego roku przez sanockie przytulisko przewija się kilkadziesiąt zwierzaków. To jest miara społecznego wysiłku, który nie zawsze jest doceniany.

Zakończmy to wizją schroniska, takiego z prawdziwego zdarzenia, które sanockim miłośnikom zwierząt marzy się od lat.

– Jesteśmy gorącymi zwolennikami takiej inwestycji. Wspaniale byłoby, gdyby połączyły się w tym dziele trzy samorządy: powiatowy, miejski i gminny. Deklarujemy swoje zaangażowanie w przypadku podjęcia się jej.  Miejmy świadomość, że psy to nasi przyjaciele i ulubieńcy, a stosunek do zwierząt jest miarą człowieczeństwa

– podsumował spotkanie w przytulisku, niezwykłym miejscu, wśród wyjątkowych ludzi spod znaku STOnZ, Sławomir Miklicz, członek zarządu Demokratów Ziemi Sanockiej. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • miesiąc temu | ocena +0 / -0

    Furtka

    Super. Pytanko gdzie lns? Recepcjonistka, mysza? Emetyt no i wódz?