Reklama

Sanockie pielęgniarki tracą cierpliwość i wznawiają spór zbiorowy

Opublikowano: ndz, 9 sty 2022 16:55
Autor: | Zdjęcie: SPZOZ Sanok

Sanockie pielęgniarki tracą cierpliwość i wznawiają spór zbiorowy - Zdjęcie główne

foto SPZOZ Sanok

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Nie pierwszy to raz, kiedy powiedziały: „mamy dość!” W październiku 2021 roku ogłosiły, iż przystępują do sporu zbiorowego z kierownictwem szpitala, uzasadniając to brakiem realizacji porozumienia z roku 2018. Nikt się tym specjalnie nie przejął. W tej sytuacji postanowiły eskalować protest, wznawiając spór zbiorowy. Mowa o pielęgniarkach zrzeszonych w organizacji związkowej SP ZOZ w Sanoku Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

W piśmie, skierowanym do starosty, organu zarządzającego szpitalem, napisały m. in.: „Postawę pracodawcy w trakcie prowadzenia rokowań odbieramy jako lekceważenie strony sporu zbiorowego i jednoznaczne ignorowanie powagi sytuacji. (…) W związku z taką postawą, strona związkowa zmuszona zostaje do zaostrzenia swoich działań w obronie interesów naszej grupy zawodowej.”

- „Nasz protest ma już swoją historię, a jego rdzeniem było niezrealizowanie porozumień z 2018 roku. W pewnym momencie dyrektor SP ZOZ odrzucił porozumienie, w jego miejsce składając swój autorski projekt, czym wykazał zupełny brak szacunku do prawa pracy. Czas pokazał, że swojego projektu też nie zrealizował. To wtedy właśnie podjęłyśmy decyzję, że wchodzimy w spór zbiorowy” – mówi Małgorzata Sawicka, przewodnicząca organizacji związkowej pielęgniarek i położnych w sanockim szpitalu.

Próbowały różnych metod, aby przedstawić swoje racje i przekonać do nich organa decyzyjne. – „Pisaliśmy pisma do wszystkich możnych tego powiatu, domagaliśmy się zwołania sesji nadzwyczajnej poświęconej sytuacji szpitala, groziliśmy protestem. Zero reakcji. Cały czas byłyśmy zlekceważone. W stosunkach z pracodawcą zachowywane były pozory dialogu, które do niczego nie mogły doprowadzić. I tak jest do dzisiaj” – wyjaśnia Małgorzata Sawicka.  

- „Cały czas mamy do czynienia z roszczeniami finansowymi, na spełnienie których nas najzwyczajniej w świecie nie stać. Z wyliczeń wynika, że spełnienie oczekiwań pielęgniarek kosztowałoby nas w skali miesiąca około 2,5 mln. złotych, czyli 30 milionów rocznie. Zestawię to z aktualnym zadłużeniem szpitala, które wynosi ok. 40 mln. złotych, z czego 2 mln. złotych stanowią zobowiązania wymagalne” – tłumaczy Grzegorz Panek, dyrektor szpitala. – „Zarzut lekceważenia problemu i protestu uważam za mocno krzywdzący. Ja naprawdę nie lekceważę pielęgniarek, nie neguję też zasadności wzrostu ich wynagrodzeń, ale mam świadomość, że do rozwiązania sporu potrzebne są pieniądze, których nie mam” – dodaje. Dla czystości sumienia wystąpił do Narodowego Funduszu Zdrowia, prosząc o niezbędne środki. Z odpowiedzi dowiedział się, że Fundusz nie ma pieniędzy na podwyżki, a poza tym i tak nie mógłby traktować tego rodzaju spraw wybiórczo. 

Pielęgniarki sanockiego szpitala mają ogromny żal i pretensje, że strona przeciwna przyjęła strategię obronną, która ma ukazać je jako te, które nie licząc się z niczym, domagają się ogromnych podwyżek. Z wielu postów internetowych wynika, że część internautów tak to właśnie odbiera. – „To nie jest właściwa ocena sytuacji, to nie jest nasza pazerność! I nie chodzi wyłącznie o podwyżki. Ale nie chcemy, aby różnice między wynagrodzeniami pielęgniarek, do których doprowadzono, były tak ogromne. Są przypadki, że sięgają one nawet dwóch tysięcy złotych! Nie może być tak, że pielęgniarka, której staż pracy w szpitalu dopiero się rozpoczyna, zarabiała o dwa tysiące więcej od tej, która przepracowała w nim całe swoje życie, ponad czterdzieści lat! Nie możemy się na coś takiego zgodzić!” – rzuca kawę na ławę przewodnicząca związku sanockich pielęgniarek. 

Ich zdaniem, problem jest znacznie większy od systemu kształtowania wynagrodzeń i ukazuje przyszłość sanockiego szpitala w coraz bardziej rozlewającej się mgle. Przywołują niechlubny dzień, w którym zlikwidowano oddział położniczo-noworodkowy. Ostatnim przykładem błądzenia we mgle była likwidacja 15 łóżek szpitalnych na kilku oddziałach m. in. na wewnętrznym i chirurgii. Przywołują komentarze autorów tego „sukcesu”, który dał szpitalowi 1,2 mln. złotych oszczędności. O pielęgniarkach, które można było zwolnić w związku ze zmniejszeniem liczby łóżek, nikt nawet nie wspomniał. 

- „O tym nikt nie chce mówić! Ani zarząd powiatu, ani komisja zdrowia rady powiatu, ani rada społeczna szpitala. Wolą debaty takie zastąpić narracją: „pazerne pielęgniarki”. Część ludzi to kupi! – mówi Małgorzata Sawicka. – Dla nas jest to sygnał, że uderzamy nie tam, gdzie trzeba. My musimy otworzyć oczy mieszkańcom miasta i powiatu, bo to im potrzebny jest dobry, świetnie zarządzany szpital, z wysokokwalifikowaną kadrą, bez reszty oddaną pacjentom. Musimy dotrzeć do nich z przekazem, że prowadzona przez nas walka, to nie nasz skok na kasę, ale walka o ich przyszłość. Przyszłość, która jest poważnie zagrożona. To oni winni wyjść na ulicę, nie pielęgniarki!”  - konkluduje Małgorzata Sawicka.

3 stycznia br. wystosowały pismo do rady powiatu i starosty z prośbą o pilne spotkanie. Zostało przyjęte. Odbędzie się ono w poniedziałek, 10 bm. Czy przyniesie rozstrzygnięcia zmierzające do obniżenia temperatury sporu? Dotychczasowe doświadczenia nie dają takich nadziei. A co wtedy? Jakie będą kolejne formy protestu? Odpowiedź pielęgniarek jest natychmiastowa: - „Znajdziemy takie rozwiązanie, które pokaże, że szpital bez pielęgniarek nie może funkcjonować!”

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (9)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 8 dni temu | ocena +0 / -0

    Pielegniarka z Krakowa

    I bardzo dobrze, koleżanki walczcie o swoje!

  • 9 dni temu | ocena +1 / -3

    Antek

    Proszę popatrzeć na innych ,co mają 2,5 tyś ,to rozpacz w dzisiejszych czasach ,a pani ,pani dopomina się o więcej!!!wstyd !!!.Jeszcze żeby panie były miłe ,jako pielęgniarki, w Sanoku to panie pielęgniarki pominęły się z powołaniem, -zero empati ,współczucia dla chorego, nie nadajecie się na te miejsca!!!!A jeszcze podwyżka!!!MASAKRA !!!

    • 8 dni temu | ocena +1 / -1

      Zosia

      Proszę nie porównywać pracy w szpitalu do pracy w fabryce, pan wogóle wie o czym pisze?

  • 9 dni temu | ocena +1 / -1

    W temacie

    Ale niech się pochwalą jeszcze że biorą po 5000 plus 100% dodatku za covid. Duszka na wypłatę a ludzie w fabrykach za najniższą krajową i muszą się napracować a tak nie narzekają.

    • 8 dni temu | ocena +1 / -0

      Zosia

      Szanowny Panie, widzę, że naoglądał się Pan za dużo propagandy w TVPiS. Za pracę przy chorych covidowych wiele z pielęgniarek otrzymało dodatek w wysokości całe 0 zł. Suma bajońska.

    • 9 dni temu | ocena +0 / -0

      ANTEK

      Prawda !!

  • 10 dni temu | ocena +2 / -0

    Mieszkańcy

    Jak zwykle co roku tej pani mało kasy. Jeżeli ktoś teraz nie pracuje z empatią do pacjentów to żadna kasa tego nie zmieni.

    • 8 dni temu | ocena +1 / -0

      Zosia

      Może za niedługo nie będzie tego problemu bo z powodu braku pielęgniarek zamknięty zostanie szpital. Stare odejdą, nowe nie przyjdą.

    • 9 dni temu | ocena +0 / -0

      Antek

      Prawda