Identyczne wlepy zalewają miasto
Od kilku dni w Sanoku można zauważyć setki jednakowych naklejek – tzw. wlep – z hasłem „#RóżTyłek – 16.11.25 odwołaj bajzel” i graficznym motywem czterech kolorowych róż. Umieszczane są na klatkach schodowych, skrzynkach, słupach oraz drzwiach wejściowych do bloków. Choć kampania trwa od kilku tygodni, to właśnie wlepki – jak wskazują nasi czytelnicy – przelały czarę goryczy.
Warto zaznaczyć, że choć naklejki najpewniej pochodzą od inicjatorów referendum, nie zawierają one żadnej informacji o tym, kto je finansuje. W przypadku działań prowadzonych przez komitet referendalny powinny one być opatrzone stosownym oznaczeniem – a takiego podpisu brakuje.
Jako redakcja otrzymujemy liczne sygnały od mieszkańców z różnych dzielnic, którzy są oburzeni formą przekazu. Użycie słowa „bajzel” w kontekście Rady Miasta wywołało szczególne poruszenie.
„Przesadzili. To nie jest język debaty”
To już nie jest kampania, to obrażanie ludzi, których sami wybraliśmy. Rada została powołana w wyborach, więc ktoś musiał na nich zagłosować. Nazywać ich teraz bajzlem? To brak szacunku i kultury
– mówi pani Krystyna z Posady.
Chciałem iść na referendum, ale po tej akcji z wlepkami mam dość. To nie jest dialog, tylko szczucie. Nie pójdę i nie będę robić frekwencji komuś, kto tak traktuje innych
– stwierdza pan Marek z Dąbrówki.
Klej, wstyd i pytanie: kto to posprząta?
Wlepy pozostawiają po sobie ślady – zwłaszcza na drzwiach wejściowych i skrzynkach. Po ich zerwaniu często zostaje klej, który trudno usunąć.
Ciekawe, kto się tym zajmie. Czy to my, mieszkańcy, mamy teraz chodzić z rozpuszczalnikiem? Czy administracja osiedla zleci sprzątanie za nasze pieniądze? Przecież to niedorzeczne
– komentuje pani Elżbieta z Olchowiec.
Mieszkańcy zwracają też uwagę na dystrybucję gazety
Niektórzy mieszkańcy informują nas również o innej praktyce, która ich zaskoczyła – chodzi o pojawienie się bezpłatnych egzemplarzy Tygodnika Sanockiego w sanockich kościołach.
Nie mam nic przeciwko prasie, ale rozdawanie miejskiej gazety w kościele na kilka dni przed referendum? To mi wygląda na próbę wpływu pod płaszczykiem religii. Miejsce gazety jest w kiosku, nie przy ołtarzu
– komentuje pan Jerzy uczęszczający do kościoła na Posadzie.
Choć gazeta wydawana jest przez miejską instytucję, mieszkańcy podnoszą pytania o neutralność i sposób jej kolportażu.
„A gdzie pytanie o burmistrza?”
Nie brakuje też opinii, że referendum mogłoby być bardziej kompletne, gdyby obejmowało nie tylko radnych.
Wybrałem mojego radnego w pełni świadomie. Teraz ktoś chce go odwołać przed końcem kadencji, nie dając mi żadnych konkretnych argumentów, tylko obraźliwe hasła? To absurd. Gdyby było pytanie także o burmistrza – wtedy chętnie bym poszedł
– mówi pan Tomasz z Wójtostwa.
Zdjęcia krążą w sieci
Na facebookowym profilu Transparentny Sanok opublikowano fotografie przedstawiające te same wlepki naklejone w różnych punktach miasta – m.in. na Błoniach, Dąbrówce i Śródmieściu. Ich identyczna treść i forma wskazują na skoordynowaną akcję.
Frekwencja zdecyduje
Referendum odbędzie się w niedzielę, 16 listopada. Żeby było ważne, do urn musi pójść określona ilość mieszkańców. Na razie jednak więcej mówi się o formie kampanii niż o jej merytorycznych podstawach.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.