Reklama

Przy dźwięku dostojnego poloneza w ostatnią swoją drogę wyruszył śp. Jan Podkul. Żegnali go wychowankowie i przyjaciele [ZDJĘCIA,WIDEO]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Gdy po skończonej mszy świętej w kaplicy na cmentarzu centralnym w Sanoku, rozbrzmiał dźwięk poloneza Ogińskiego "Pożegnanie z Ojczyzną", gardła zgromadzonych ludzi ścisnął przejmujący smutek. - To ostatni nasz wspólny polonez Mistrzu... ktoś wyszeptał.

Na sanockim cmentarzu zebrał się tłum ludzi, którzy chcieli pożegnać dzisiaj i uczestniczyć w ostatniej drodze śp. Jana Podkula. Po mszy świętej zgromadzeni wysłuchali przemówień ku pamięci Mistrza, następnie dostojnym krokiem, w rytmie poloneza kondukt żałobny wyruszył na miejsce wiecznego spoczynku śp. Jana Podkula. 


Śp. Jan Podkul z pracą w kulturze, był związany przez całe swoje życie zawodowe, najpierw w Zakładowym Domu Kultury Autosanu, potem w Sanockim Domu Kultury. Był znakomitym choreografem, który mógł zrobić naprawdę wielką karierę, ale on nie wyobrażał sobie, jak mógłby opuścić Sanok, zespoły, które prowadził, ludzi, z którymi był zaprzyjaźniony. Budował zespoły tańca, głównie tańca ludowego, doprowadzając je do poziomu profesjonalnego. Jeździły po Polsce i świecie, wszędzie wzbudzając podziw widowni i zbierając cenne nagrody.

 

 Miałem przyjemność i zaszczyt współpracować z Januszem, przez wiele lat pełniąc rolę konferansjera zespołów, których on był głównym twórcą. Znał się na tańcu, na muzyce, na poezji, na wszystkim, co tylko pojawiało się na scenie. Był człowiekiem orkiestrą! Potrafił budować programy, tworzyć do nich choreografie dopisać teksty, projektować stroje. 

- wspomina redaktor Marian Struś.

Cenili Go wszyscy, z którymi współpracował. Wespół z muzykami: śp. Stanisławem Chybiłą i Władysławem Rakoczym tworzyli grupę, która nie miała sobie równych. Był zawsze sobą. Wiedział, kiedy można żartować, a kiedy trzeba mocno pracować, dając z siebie wszystko. Był wymagający, ale też dużo wymagał od samego siebie. Mądry, niezwykle oczytany, a przy tym niezwykle skromny, choć miał prawo nosić głowę wysoko.

 

Kochała Go jego taneczna młodzież. Lubili być z Nim, stąd nigdy nie miał problemów z frekwencją na próbach. Był ich starszym przyjacielem, wychowawcą, doradcą i autorytetem. Przez dziesiątki lat pracy wychował kilkuset tancerzy, zaszczepiając w nich miłość do tańca. Nie jest dziełem przypadku, że w Zespole Tańca Ludowego do dziś na scenie występuje grupa seniorów, która po prostu nie może rozstać się ze sceną, z sobą. Im najbardziej będzie brakowało Janusza.

 

Drogi Przyjacielu! Twoje nagłe odejście u wielu ludzi, którzy Cię znali, wywoła wielki żal i smutek, wprawiając Sanok w żałobę. Zastanawiam się, czy na tamtym świecie będziesz umiał żyć bez muzyki, tańca, poezji, dobrej książki? Nie wierzę. Jestem przekonany, że jak spotkasz się ze Staszkiem, Władkiem, Wojtkiem (Iwańczykiem), stworzycie jakiś niebiański zespół z sanocką metryką. A my długo nie będziemy mogli pogodzić się z tym, że nie ma Cię już wśród nas, że odszedł od nas wielki człowiek, bardzo zasłużony dla polskiej kultury, dla Sanoka!

- napisał redaktor Struś w swoim wspomnieniu. 

Rodzinie, przyjaciołom, wychowankom oraz wszystkim, dla których śp. Jan Podkul był osobą bliską, składamy najszczersze nasze kondolencje. Wierzymy, że kiedyś wspólnie odtańczymy poloneza tam, gdzie muzyka już wiecznie brzmi i nie ma smutku i bólu. Tymczasem, na zawsze pozostanie w naszej pamięci - zespół redakcyjny Korso Sanockiego. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy