reklama

Podkarpacki skarb siatkówki: Norbert Huber - Droga z Humnisk na szczyt

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: Jakub Piasecki

Podkarpacki skarb siatkówki: Norbert Huber - Droga z Humnisk na szczyt - Zdjęcie główne

foto Jakub Piasecki

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

WiadomościRzym. Finałowy mecz Mistrzostw Europy w piłce siatkowej mężczyzn, w którym gospodarze - czołowy zespół świata - spotykają się ze zwycięzcami Ligi Narodów – Polską. Trybuny Palazzetto dello Sport wypełnione do ostatniego miejsca. Nikt z kilkunastu tysięcy widzów nie dopuszcza do siebie myśli, że mistrzowski puchar może trafić w ręce przeciwników. Tylko biało-czerwoni wierzą, że to właśnie oni zdobędą dziś Rzym!
reklama

 

reklama

Początek spotkania staje się horrorem kilkunastotysięcznej widowni Włochów. Na polu zagrywkowym staje środkowy reprezentacji Polski Norbert Huber. Posłana bomba ląduje nieprzyjęta w kwadracie przeciwnika. Po niej kolejna okazuje się równie zabójcza. Trzecia też nie zostaje odebrana. Był w transie. Potężne ataki zawodnika z numerem 99 potrafiły rozbić defensywę Włochów. Widząc, co się dzieje, trener drużyny włoskiej prosi o czas! Jeden z ekspertów w studio powie po meczu: - Te trzy punkty zdobyte z zagrywki od razu ustawiły cały finał! I dużo w tym prawdy. Szukając przyczyn rzymskiej porażki w finałowym spotkaniu z Polską, dziennikarze włoscy nie mogli pojąć co stało się z ich drużyną, dlaczego nie potrafiła grać tego, co potrafi. – Można było odnieść wrażenie, że po niesamowitym początku, sprawia wrażenie, jakby była po ciężkim nokaucie! – mówili.

reklama

Radość w polskim obozie była szalona. Wśród postaci najbardziej obleganych przez dziennikarzy był Norbert Huber. Nie tylko za sprawą pięciu piorunujących asów serwisowych, ale także za wywalczone w meczu 12 punktów i znakomitą grę w finałowym meczu z Włochami. – Czy był to twój najlepszy mecz w karierze? – pytali reporterzy, przekonani, że odpowiedź będzie twierdząca. Ale ona była inna: - ależ skąd! Ten najlepszy jest jeszcze przede mną! Ale z Włochami było ok! Pokazaliśmy charakter, odwagę i kawał dobrej siatkówki. Od początku narzuciliśmy swój styl gry, który wyraźnie im nie pasował. Byliśmy groźni w zagrywce, graliśmy bez presji, w pełni skoncentrowani – ocenił. W trakcie pierwszych wywiadów kipiał radością, jeszcze przeżywał to, co się stało. W jednym z nich w pewnym momencie przerwał i wrzasnął do mikrofonu z całej siły: „Polska górą!!!” I pomyśleć, że do wyjściowej szóstki wskoczył po kontuzji Mateusza Bieńka, dwa tygodnie przed Mistrzostwami Europy.

reklama

Nasz ci on jest, podkarpacki!

Jeszcze nie tak dawno nie był znany nawet sympatykom sportu. Dla fanów siatkówki był jednym z wielu, którzy pojawiali się pod siatką. Mało kto z nich wiedział, skąd się wziął w reprezentacji. Kiedy pytałem młodzież szkolną z Brzozowa o Norberta Hubera, nikt nie wiedział, że urodził się w pobliskich Humniskach, że do szkoły uczęszczał w…Brzozowie. To dziwne, że Podkarpacie, gdzie piłka siatkowa jest czołową dyscypliną sportu, nie wypromowało takiej gwiazdy!

Urodził się 14 sierpnia 1998 r. w Brzozowie, mieszkając w pobliskich Humniskach. Swoją przygodę ze sportem zaczynał od…szachów, będąc nawet zarejestrowanym członkiem Polskiego Związku Szachowego. Po pięciu latach doszedł jednak do wniosku, że szachy to nie jest to, że nie chce wiązać z nimi swej przyszłości. Pamiątką z tamtego okresu jest przyznana mu III kategoria szachowa i nieprzemijająca chęć rozegrania od czasu do czasu jakiejś partii. Kolejnym epizodem, trwającym trzy lata, była piłka nożna. Mając odpowiedni wzrost, stanął w bramce. Największym sukcesem drużyny, w której występował, było zdobycie w 2013 roku wicemistrzostwa Polski…ministrantów. – Pochodzę z religijnej drużyny, byłem też ministrantem. Dziś myślę, że to właśnie kościół i sport sprawiły, że nie robiłem głupich rzeczy, że nigdy nie wpadłem w złe towarzystwo – powie w jednym z wywiadów. Po piłce nożnej pozostała mu sympatia do Lazio Rzym, którego jest fanem, a jednym z marzeń, które obowiązkowo zamierza spełnić, jest uczestnictwo w jego meczu, obowiązkowo na stadionie Lazio w Rzymie.

reklama

Z Brzozowa przez Rzeszów w Polskę i w świat

Wyróżniający go od innych wzrost (dziś 207 cm) sprawił, że zaczął przyglądać się siatkówce. W wieku 14 lat zapisał się do sekcji siatkarskiej SMS Brzozów. Ale już w następnym roku trafił do AKS Resovia Rzeszów. – Na moją przygodę z siatkówką duży wpływ miała mama, która stwierdziła, że dorosłem już do tego, aby wakacje spędzać nie z rodzicami, lecz na obozie sportowym. Wzięła sprawy w swoje ręce i zadzwoniła do trenera Grzegorza Wisza, który trenował młodych siatkarzy Resovii. Ten na początku odmówił, tłumacząc, że nabór już się skończył, ale w końcu uległ perswazjom i zaprosił mnie na trening. Zaraz po treningu odbył ze mną rozmowę i zaproponował mi udział w dwóch obozach. Potem namówił mnie, abym do trzeciej klasy gimnazjalnej przeniósł się do Rzeszowa. I tak też się stało – wspomina początki swej kariery Norbert.

Jego siatkarski start okazał się wystrzałowy. Błyskawicznie stworzyli zespół, który przez kilka lat nie przegrał żadnego ważnego meczu. Zdobywał z nim mistrzostwo Polski w kategorii młodzików, kadetów oraz mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski juniorów. Nic więc dziwnego, że trafił na listę zawodników zaproszonych do Szkoły Mistrzostwa Sportowego PZŁS w Spale. – Tworzyliśmy tam zespół występujący w siatkarskiej I lidze, będąc w wieku 17-18 lat. To było dla nas mega rozwijające. Siatkówka juniorska jest fajna, ale tak naprawdę, wiele ją dzieli od seniorskiej – oceni dziś tamten okres gry. Wspomni też z nutką dumy, że został członkiem reprezentacji Polski, z którą w 2016 roku wywalczy tytuł mistrza Europy juniorów, a rok później mistrzostwo świata w tej kategorii.

W 2017 roku, po trzech latach nauki, 19-letni Norbert Huber kończy szkołę, żegna się ze Spałą i zostaje zawodnikiem Cerrady Czarnych Radom. Z dumą dzierży swój pierwszy kontrakt na grę w klubie Plus Ligi. To było jego pierwsze zetknięcie z siatkówką seniorską na bardzo wysokim poziomie. Dobrze go wspomina. – Trener Robert Prygiel był w stosunku do mnie bardzo wymagający. Lubiłem to. Dziś mogę powiedzieć, że tamten czas (lata 2017-2019) mocno mnie ukształtowały jako młodego człowieka, jako zawodnika – stwierdzi.

Reprezentacyjne szlify

W 2019 roku decyduje się na zamianę Radomia na Bełchatów. – Chciałem przejść do klubu z najwyższymi notowaniami i wielkimi ambicjami, a za taki była uważana PGE Skra Bełchatów. Niektórzy ze zdziwieniem zareagowali na ten transfer, jako że Skra posiadała dwóch reprezentacyjnych środkowych: Kubę Kochanowskiego i Karola Kłosa. Ja uznałem, że to nie jest mój problem – skwituje Norbert. Po czym doda: - Myślę, że w Bełchatowie pokazałem na co mnie stać i jak dużo mogę osiągnąć. Potwierdzeniem tej oceny niewątpliwie jest powołanie go w 2019 roku do reprezentacji Polski seniorów. Wraz z kadrą pojechał na turniej Ligi Narodów do Rimini, potem był finał tejże ligi w Chicago, gdzie pokazał się na parkiecie i to z dobrej strony. Wywalczone w Japonii przez Polskę „srebro” Pucharu Świata uzna za ważne i cenne trofeum. A mimo to, nie znalazł się w składzie, który Vital Heynen wyznaczył na Igrzyska Olimpijskie, ani na Mistrzostwa Europy. – Musiałem się z tym pogodzić! – skwituje fakt.

Latem 2020 roku Huber rozstaje się ze Skrą, zamieniając ją na Zaksę Kędzierzyn Koźle. Kolejny wielki klub ze ścisłej czołówki polskiej piłki siatkowej. Czym była spowodowana ta zmiana? W jednym z wywiadów powiedział, że chciał wywalczyć sobie miejsce w pierwszej szóstce i grać w niej non stop! Tak też się stało. Z Zaksą dwukrotnie zwyciężył w Lidze Mistrzów, ale też przeżył sportowe niepowodzenie, za jakie cała siatkarska Polska uznała jej porażkę z Jastrzębskim Węglem w polskiej Plus Lidze w sezonie 2021/22.

Zerwany Achilles

Dla Norberta Hubera bój z Jastrzębskim w finale Plus Ligi okazał się jego wielkim dramatem. Pamiętny czwarty set finałowego meczu. W końcówce seta przy jednym z ataków środkowy Zaksy upada. Z bólem na twarzy, trzyma się za kostkę. Nie jest w stanie opuścić parkietu. Diagnoza jest okrutna: zerwane ścięgno Achillesa. – „Jeśli chce pan grać w siatkówkę, niech się pan modli o pomyślną rekonstrukcję ścięgna” – usłyszał z ust lekarza specjalisty. Tydzień później zabrakło go w samolocie, w którym drużyna Zaksy udawała się do Lubljany na finał Ligi Mistrzów, zakończony zdobyciem tytułu Klubowego Mistrza Europy. Finałowy mecz Polaków o tytuł mistrza świata, w którym wywalczyli „srebro”, Norbert oglądał z trybun.

Podjął szaloną walkę o powrót do zdrowia, do siatkówki, choć był świadom tego, iż kontuzja ta wyłączy go co najmniej na rok ze sportu. – Nie poddałem się ani przez chwilę, nigdy nie zwątpiłem, że wrócę – wspomni tamte ponure chwile. – Dziś mam świadomość, że dużo straciłem, ale też sporo zyskałem. Nauczyłem się cierpliwości, lepiej poznałem swoje ciało. To była cenna lekcja, dobrze ją przerobiłem – oceni. W dramacie, jaki przeżył, towarzyszyła mu książka pt. „Nieustępliwy” Tima Grovera, którą poleca każdemu.

Coraz bliżej szczytu

Na parkiet wrócił dokładnie 30 grudnia 2022 roku. W lipcu 2023 roku był już zawodnikiem Jastrzębskiego Węgla. Jego przejście z Zaksy do Jastrzębia świat siatkarski przyjął jako prawdziwą bombę transferową! Nie było jednak czasu na rozbieranie tego na czynniki pierwsze, jako że reprezentacja trenera Nikoli Grbicia szykowała się właśnie do turniejów Ligi Narodów, a zaraz po nich do Mistrzostw Europy. Jak skończyły się te wielkie imprezy dla Biało-czerwonych, doskonale wszyscy pamiętają. Dziś cały świat mówi o fenomenie polskiej piłki siatkowej. Jej częścią, jakże ważną częścią, jest 24-letni siatkarz z podkarpackim rodowodem - Norbert Huber.

W sobotę, 30 września br. w Chinach rozpoczął się wielki turniej, którego stawką są kwalifikacje olimpijskie. Wśród jego faworytów jest reprezentacja Polski, oczywiście z Norbertem Huberem w składzie. Czy Polacy wywalczą bilety na Olimpiadę w Paryżu? Czy zdołają utrzymać formę z Ligi Narodów i Mistrzostw Europy? – W jednym z ostatnich wywiadów przed wylotem do Chin, Norbert Huber powiedział: To będzie kolejny turniej, który chcielibyśmy wygrać. Jesteśmy drużyną, która zna swoją wartość i jest skoncentrowana na tym, co robi. Po czym zaintonował piosenkę zespołu „Perfect” „Niepokonani!”

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo