reklama

Podkarpacie pękło na pół. Wojna na komentarze po tragedii w Płonnej: „Mój dom czy jego las?”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Podkarpacie pękło na pół. Wojna na komentarze po tragedii w Płonnej: „Mój dom czy jego las?” - Zdjęcie główne
Autor: Miranda Korzeniowska | Opis: Z jednej strony mamy punkt widzenia broniący dzikości i nienaruszalności natury, z drugiej – głos ludzi chcących czuć się bezpiecznie we własnej okolicy

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościTragiczna śmierć 58-letniej kobiety w lesie w Płonnej wywołała lawinę, której nie da się już zatrzymać. Podczas gdy rodzina ofiary przeżywa dramat, w sieci trwa bezpardonowa walka o racje. Czy niedźwiedź stał się bezkarnym panem tutejszych kniei, czy to my, ludzie, zapomnieliśmy, jak szanować dziką naturę? „Strach wyjść za próg” – piszą jedni. „Zostawcie Miśka w spokoju” – odpowiadają drudzy.
reklama

„To był jego dom, ona była gościem”

Gdy tylko prokuratura potwierdziła, że do ataku doszło w gęstwinie pod Żurawianką, z dala od szlaków i zabudowań, jedna strona internetowego sporu zajęła twarde stanowisko. Dla obrońców przyrody argument jest krótki: las to nie park miejski.

Ludzie, ogarnijcie się. Niedźwiedź nie przyszedł jej do kuchni. To ona weszła do jego sypialni i to w najgorszym możliwym czasie, kiedy samice mają młode

- czytamy w jednym z najpopularniejszych komentarzy pod informacją o zdarzeniu.

Internauci popierający tę tezę podkreślają, że kompleksy leśne gminy Bukowsko to naturalny matecznik, gdzie drapieżniki mają prawo czuć się u siebie. „Jeśli wchodzisz w gęsty młodnik, gdzie widoczność kończy się na wyciągnięcie ręki, musisz liczyć się z tym, że tam ktoś bytuje. Niedźwiedź nie poluje na ludzi, on po prostu bronił swojego terytorium” – pisze inny użytkownik.

reklama

„Nasze lasy to nie skansen”. Mieszkańcy boją się o życie

Zupełnie inne nastroje panują wśród lokalnej społeczności. Dla osób, które na Pogórzu dorastały, zbierały w tych lasach grzyby czy poroża, argument o „wyłącznym terenie niedźwiedzia” brzmi jak ponury żart. Przez pokolenia te lasy były miejscem pracy i życia, a bliskie spotkania z naturą nie kończyły się tak drastycznie.

Moi rodzice i dziadkowie chodzili tymi ścieżkami całe życie. Nigdy nie było takiej agresji ze strony zwierząt. Dzisiaj niedźwiedzie są wszędzie, podchodzą pod domy w Płonnej, niszczą pasieki. To my mamy się zamknąć w domach, żeby drapieżniki mogły swobodnie spacerować po naszych działkach?

reklama

- pyta retorycznie mieszkaniec regionu w emocjonalnym wpisie.

Wielu komentujących wskazuje na to, że populacja niedźwiedzia na styku Pogórza i Bieszczadów wymknęła się spod kontroli. „Strach wysłać dziecko na rower, strach iść po drewno. Las przestał być azylem, stał się strefą wysokiego ryzyka” – to opinia, która powtarza się w dziesiątkach postów.

Eksperci vs. Emocje: Gdzie leży granica bezpieczeństwa?

Dyskusja rykoszetem uderza w instytucje odpowiedzialne za ochronę przyrody i samorządy. Padają pytania, na które dotąd nie było odważnych odpowiedzi: dlaczego prawo chroni drapieżnika bardziej niż człowieka? Dlaczego systemy płoszenia i monitoringu wdrażane są tak wolno?

reklama

Z drugiej strony, biolodzy studzą emocje, przypominając o brutalnych prawach natury. Kwiecień to czas „matczynej furii”.

Można toczyć wojny na klawiatury, ale biologia nie bierze udziału w dyskusjach na Facebooku. Samica prowadząca młode to w tej chwili najniebezpieczniejszy organizm w polskich lasach

- komentuje jeden z leśników na lokalnej grupie.

Pokora, która wróciła zbyt późno

Podczas gdy wirtualny świat dzieli się na obozy, w realnym świecie rodzina zmarłej kobiety mierzy się z niewyobrażalną stratą. Starosta Sanocki zapewnił najbliższym opiekę psychologiczną, ale spokój w gminie Bukowsko nie wróci tak szybko jak policja z miejsca zdarzenia.

reklama

Pęknięcie, które nastąpiło w społeczności, jest głębokie. Z jednej strony mamy punkt widzenia broniący dzikości i nienaruszalności natury, z drugiej – głos ludzi chcących czuć się bezpiecznie we własnej okolicy. Tragedia w Płonnej pokazała, że granica między tymi dwoma światami jest niezwykle cienka, a jej przekroczenie kosztuje najwyższą cenę.

Bez względu na to, po której stronie sporu stoją mieszkańcy powiatu, łączy ich teraz jedno: ponowna, bolesna lekcja pokory wobec potęgi przyrody, która upomniała się o swoje w najtragiczniejszy sposób.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo