Finansowy fundament. Milion euro ze Wschodu i wsparcie polskich firm
Najważniejszą informacją po objęciu sterów przez nowego prezesa są konkretne deklaracje finansowe. Podpisany został już list intencyjny, który zakłada gigantyczne jak na sanockie warunki wsparcie.
– Po stronie tej, którą mają zrobić nasi przyjaciele z Ukrainy jest to, że oni zasilą nasz budżet milionem euro. Czy przeleją te pieniądze jako klub, czy ich partnerzy biznesowi – na przykład czterech partnerów po 250 tysięcy – dla nas to jest nieistotne. Dla nas liczy się bańka w kasie
– wyjaśnia Marek Pieniążek.
Prezes podkreśla, że kluczowym terminem dla sfinalizowania tych rozmów i przedstawienia sponsorów jest moment mrożenia tafli lodowej w Arenie Sanok.
Na tym jednak nie koniec. Dzięki zaangażowaniu burmistrza Sanoka, klub prowadzi zaawansowane rozmowy z polskimi partnerami. Mogą one przynieść dodatkowe około 1,5 miliona złotych. Taki budżet ma pozwolić na spokojną budowę drużyny i poprawienie ubiegłorocznego wyniku sportowego.
„Kompletnie się nie znam na kadrach hokejowych”. Jasny podział ról w STS Sanok
Pytany o budowanie składu na nowy sezon i fakt, że większość czołowych polskich zawodników ma już podpisane kontrakty, Marek Pieniążek odpowiada z pełną szczerością. Odcina się od bezpośrednich decyzji personalnych na lodzie.
– Kompletnie się nie znam na kadrach hokejowych. Tym niech się zajmuje pion sportowy. Ja mam się zająć organizacją, biznesem i pieniędzmi. Jeżeli będziecie mnie państwo pytali, kto gra, jak szybko jeździ dany zawodnik, to powiem: nie wiem. Muszę zaufać ludziom z pionu sportowego
– deklaruje nowy prezes.
Wiadomość o nowym inwestorze w Sanoku błyskawicznie obiegła jednak środowisko. Jak przyznaje Pieniążek, tuż po tym jak informacje o budżecie „wyciekły do hokejowej bańki”, do klubu spłynęły już trzy lub cztery oferty od dobrych polskich zawodników.
Czy w Sanoku zagrają sami Ukraińcy? Prezes odpowiada na plotki
Wokół klubu zdążyły narosnąć spekulacje, że z racji kapitału z Ukrainy i osoby trenera powiązanego z tamtejszą kadrą narodową, STS zostanie zdominowany przez zawodników ze Wschodu. Prezes stanowczo dementuje te rewelacje.
Do Sanoka zgłaszają się już hokeiści z innych krajów, w tym czterech Finów, którzy grali tu w przeszłości.
– To w internecie piszą, że tu będą grali sami Ukraińcy. To nie tak. Tak jak w innych klubach będą różne narodowości, będą grali ci, którzy są w tym momencie najlepsi
– uciął Pieniążek, dodając, że ostateczny głos w kwestii obcokrajowców będzie należał wyłącznie do trenera.
Cel: Budowa klubu pokoleniowego
Nowy prezes zapowiada, że jego celem nie jest chwilowy zryw, ale długofalowa stabilizacja, której w Sanoku w ostatnich latach brakowało.
Marek Pieniążek marzy o zbudowaniu w Sanoku „klubu pokoleniowego”, w którym swoje miejsce znajdą zarówno juniorzy, pierwsza drużyna, jak i prężnie działające środowisko amatorów oraz oldbojów. Wieść o powrocie Sanoka do gry wywołała już zresztą poruszenie w Polsce – chęć przyjazdu na sparingi zgłosili już m.in. oldboje Unii Oświęcim.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.