Paraliż w Bieszczadzkim Pogotowiu Ratunkowym. Służby w akcji od godziny 11:17
Dzisiejsze zgłoszenie o rzekomej bombie dotarło do sanockich strażaków dokładnie o godzinie 11:17. Informacja przesłana drogą elektroniczną wskazywała, że w obiektach bieszczadzkiego pogotowia ratunkowego może znajdować się niebezpieczny ładunek. Reakcja służb była natychmiastowa – na miejsce niezwłocznie zadysponowano patrole policji oraz wozy strażackie.
Do akcji w budynku SPZOZ zaangażowano m.in. policjantów pionu kryminalnego oraz przewodnika z psem tropiącym, który jest wyszkolony do wykrywania materiałów wybuchowych. Mundurowi dokładnie przeszukali wnętrza placówki oraz przyległy do niej teren. Po szczegółowym sprawdzeniu obiektu mundurowi przekazali informację, że w budynku nie ma żadnego zagrożenia, a cały alarm miał charakter fałszywy. Działania na miejscu zostały już bezpiecznie zakończone.
Kolejny incydent w powiecie. Wcześniej celem było Starostwo Powiatowe i Komenda Policji
Dzisiejsze uderzenie w bieszczadzkie pogotowie to ciąg dalszy serii niebezpiecznych cyberataków. W ostatnim czasie wiadomości o identycznej, groźnej treści wpłynęły bowiem do Starostwa Powiatowego w Sanoku oraz do Komendy Powiatowej Policji. Służby oficjalnie potwierdzają, że lokalne instytucje stały się celem zorganizowanej akcji sabotażowej.
W przypadku tego typu zgłoszeń policja rekomenduje zarządcom obiektów zachowanie spokoju i powstrzymanie się od gwałtownych działań (takich jak natychmiastowa, chaotyczna ewakuacja), ponieważ algorytmy bezpieczeństwa wskazują na znikomy stopień wiarygodności takich wiadomości. Ostateczną decyzję o ewentualnym przerwaniu pracy urzędu czy szpitala i wyprowadzeniu ludzi zawsze podejmuje jednak kierownik danej placówki.
Czym jest mail kaskadowy i co grozi za fałszywy alarm bombowy?
Wiadomości, z którymi w ostatnim czasie mierzą się sanockie instytucje publiczne, to klasyczny przykład tzw. maila kaskadowego. Jest to zorganizowany cyberatak polegający na jednoczesnym lub masowym wysyłaniu automatycznie wygenerowanych wiadomości o rzekomym zagrożeniu do setek skrzynek odbiorczych w całym kraju. Sprawcy używają specjalnego oprogramowania oraz serwerów maskujących ich tożsamość, aby wywołać chaos, zasiać panikę i zmusić państwowe służby do jednoczesnej interwencji w wielu miejscach.
Polskie prawo niezwykle surowo traktuje autorów takich „żartów”, niezależnie od tego, czy działają z terenu kraju, czy zza granicy:
Zgodnie z art. 224a Kodeksu karnego, za wiedząc o tym, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamianie o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, sprawcy grozi kara od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozбавienia wolności.
Co więcej, sądy bardzo często obciążają sprawców gigantycznymi kosztami finansowymi przeprowadzenia akcji ratunkowej, obejmującymi m.in. ekwiwalent za wyjazd wszystkich zastępów straży, pracę policji oraz przestój w funkcjonowaniu zaatakowanych urzędów.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.