Środa, 29 kwietnia, to dla wielu mieszkańców Sanoka tradycyjny dzień zakupów. Jednak dzisiaj handel na placu przy ulicy Traugutta odbywał się w cieniu ogólnopolskiego buntu branży odzieżowej. Kupcy, którzy od lat oferują tu ubrania, bieliznę czy towary przemysłowe, postanowili głośno zaprotestować przeciwko rozszerzeniu Systemu Elektronicznego Nadzoru Transportu (SENT). To właśnie w tym miejscu, w sąsiedztwie parkingu marketu Carrefour, pojawiły się banery informujące o skali problemu, przed jakim stanęli lokalni przedsiębiorcy.
Czym jest SENT i dlaczego budzi taki opór?
SENT to system monitorowania przewozu towarów uznawanych za „wrażliwe”. Od 17 marca 2026 roku Ministerstwo Finansów rozszerzyło go na transport odzieży i obuwia. W praktyce oznacza to, że każda firma przewożąca te towary musi rejestrować trasę i ładunek w systemie Krajowej Administracji Skarbowej.
Dla sanockich handlarzy to bariera nie do przejścia:
- Dynamika handlu: Na rynku towar sprzedaje się „z auta”. Jego ilość i waga zmieniają się z każdą godziną, co uniemożliwia precyzyjne raportowanie wymagane przez przepisy.
- Biurokracja: Konieczność obsługi cyfrowej platformy PUESC to ogromne obciążenie dla mikroprzedsiębiorców, którzy nie posiadają działów IT.
- Drakońskie kary: Błąd w zgłoszeniu, nawet nieumyślny, może skutkować mandatem w wysokości 20 000 zł.
„Uderza się w uczciwych, patologia i tak to ominie”
Protest w Sanoku jest częścią szerszej akcji, która trafiła już pod Sejm. Przedsiębiorcy podkreślają, że cel uszczelniania podatków jest słuszny, ale wybrana metoda niszczy legalnie działające polskie firmy. Podczas ostatnich obrad komisji sejmowych Michał Lesiak, prezes Bazaru Głuchów, alarmował, że branża odzieżowa działa wieloetapowo i nie da się jej ująć w sztywne ramy systemu zaprojektowanego dla przewozu paliw.
Podobnego zdania są handlarze z ul. Traugutta. Podkreślają, że system SENT powinien dotyczyć jedynie wielkiego importu towarów z Azji, a nie lokalnego handlu obwoźnego, który dostarcza towary mieszkańcom mniejszych miast.
Co dalej z tradycyjnym rynkiem w Sanoku?
Przedsiębiorcy apelują o natychmiastowe zawieszenie regulacji i wypracowanie porozumienia. Obawiają się, że jeśli przepisy nie zostaną zmienione, środowy jarmark nad Sanem może przejść do historii – właściciele stoisk po prostu nie udźwigną ryzyka finansowego związanego z ewentualnymi karami za błędy w systemie SENT.
Dzisiejsze transparenty przy ulicy Traugutta to jasny sygnał: lokalni kupcy są zdeterminowani, by walczyć o przetrwanie swoich firm i tradycyjnego handlu, który od lat służy mieszkańcom Sanoka.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.