Reklama

Pomoc medyczna w wersji lekko zdziwionej. Czytelniczka dzieli się wrażeniami z wizyt u sanockich specjalistów

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: screen z filmu "Pora umierać"

Pomoc medyczna w wersji lekko zdziwionej. Czytelniczka dzieli się wrażeniami z wizyt u sanockich specjalistów - Zdjęcie główne

foto screen z filmu "Pora umierać"

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Sygnały Czytelników Otrzymaliśmy maila z bardzo interesującą treścią. Postanowiliśmy go opublikować i sprawdzić, czy Państwo macie podobne wrażenia, czy to może jednak jest odosobniony przypadek?

Maila publikujemy w całości - pisownia oryginalna. 


"POMOC MEDYCZNA W WERSJI LEKKO ZDZIWIONEJ"


Zdziwienie pierwsze


Okulistka. Pod koniec wizyty (badanie wzroku, dobór szkieł - w porządku ) próbuję uzyskać jeszcze jedną drobną poradę. Pytam Panią Doktor, co mogę zastosować, bo kiedy wyjmuję protezę oka, to pod nią zbierają mi się jakieś nieprzyjemne wydzieliny. Reakcja okulistki: "To tę protezę się wyjmuje ??? " I autentyczne zdziwienie na jej twarzy... Wyszłam, już nic nie komentując ani o nic nie pytając. Studia medyczne + specjalizacja z okulistyki... nikt jej nie powiedział, że proteza to NIE przeszczep i że nie tylko można, ale wręcz trzeba taką protezę wyjmować i oczyszczać ??? 😮.

Zdziwienie drugie

Dermatolog. Zauważyłam na twarzy ciemną plamę, utrzymującą się od dłuższego czasu.  Nie jestem hipochondryczką, ale wiem, że to może być zarówno drobiazg, jak też zapowiedź czego groźniejszego - więc idę to skonsultować z dermatologiem. Pani doktor ogląda ( nie powiem - dość uważnie ) i... zaleca mi użycie kremu do twarzy, takiego z bardzo górnej półki, na który mnie nie stać i raczej długo jeszcze stać nie będzie. Wychodzę... siadam do laptopa i po chwili poszukiwań w internecie znajduję rozwiązanie.  Dochodzę do wniosku, że jak nie pomoże, to wtedy pomyślę co dalej. Plama znika po około dwóch tygodniach smarowania codziennie wieczorem... witaminą C w kroplach.

Zdziwienie trzecie

Laryngolog - foniatra. Ponieważ jestem emerytowaną nauczycielką przedszkola z 30-letnim stażem i już pod koniec pracy miałam kłopoty z gardłem i strunami głosowymi, a od jakiegoś czasu znów odczuwam dolegliwości ( chrząkam, kaszlę, mam uczucie "zaciśnięcia" gardła - wybieram się do odpowiedniego lekarza. Prywatnie, bo oczekiwanie na poradę z NFZ jest baaaardzo długie. Płacę stówę. Zabieram wcześniejsze wyniki i kartotekę od lekarza, żeby łatwiej wytłumaczyć, o co mi chodzi. Wchodzę do gabinetu, tłumaczę, opowiadam o swoich dolegliwościach. Lekarz bada mnie kilka minut, tzn. zwyczajnie zagląda mi do gardła, stwierdza, że wszystko w porządku i mam przyjść za rok. Tia...

Zdziwienie czwarte

Masażysta. Ortopeda (  bardzo dobry ) zapisuje mi zabiegi rehabilitacyjne na moje problemy z odcinkiem szyjnym kręgosłupa. Z radością przyjmuję fakt, że nie będę musiała dlugo na te zabiegi czekać - niespełna miesiąc. Na początku przyjmuje  mnie pan doktor - kierownik Poradni Rehabilitaacyjnej. Trochę dziwi mnie to, że zmienia mi zestaw zabiegów, przepisany przez ortopedę - ale dobra, wie co robi. Zapisany mam między innymi masaż ręczny. W porządku. Pierwszy zabieg, drugi - troszkę mnie boli kark, ale wiem, że to jest możliwe, taka reakcja organizmu. Trzeci zabieg... masażysta bardzo się stara i...po około dwóch godzinach zaczyna  mnie boleć - kark, ramię, lewa dłoń. Ale JAK boleć !!! Wyję, płaczę, zwijam się z bólu. Nie pomagają żadne ogólnodostępne leki przeciwbólowe. Nie jem, nie śpię... Na następny dzień już oczywiście nie idę na zabiegi. Idę do swojego lekarza pierwszego kontaktu. ( I tu muszę przyznać, że zarówno lekarz, jak i pielęgniarki zachowują się jak należy ) Lekarz przyjmuje mnie natychmiast, dostaję jakiś zastrzyk i receptę na leki przeciwbólowe, ale takie naprawdę silne. Potworny ból powoli łagodnieje, po około tygodniu wracam do życia. Ale do dzisiaj zostaje mi uczucie ścierpnięcia palca małego i serdecznego lewej dłoni. Prawdopodobnie zostanie to ze mną do końca życia.

Zdziwienie piąte

Neurolog. Ponieważ od wielu lat mam problemy z kregosłupem - korzytam z pomocy neurologa. Lekarz starszy, doświadczony, podobno jeden z lepszych w mieście. Zaleca mi na problemy z odcinkiem lędźwiowym ćwiczenia, spanie na równym i płaskim łóżku (śpię tak od dawna). Nie powiem - wypisuje mi wniosek do sanatorium. A kiedy przychodzę do niego po tym niefortunnym masażu - bez spojrzenia na wyniki czy jakiegokolwiek badania stwierdza, że to na pewno cieśń nadgarstka ( a ja wiem, że nie, bo jestem po operacji cieśni prawego nadgarstka i trochę się orientuję jak to wygląda ) i z uśmiechem mówi: "Nie ma problemu, zrobimy operację , 10 minut i będzie po sprawie". Dziękuję, ale nie czekam na skierowanie do szpitala i wychodzę. ( Kiedy opowiedziałam to mojemu ortopedzie, to złapał się za głowę i stwierdził, że żadnej operacji, nie ma mowy. A jemu akurat ufam bezgranicznie.

Zdziwienie szóste - najmniejsze

W poradniach, gdzie obecnie korzystam z porad medycznych - NIKT ale to absolutnie nikt nie używa maseczek. mimo "odgórnych" zaleceń. Ani lekarze, ani pielęgniarki czy rejestratorki, ani pacjenci...Ja wiem, że PRYWATNIE można mieć swoje zdanie na temat noszenia maseczek, ale...  Coś tu chyba nie gra ?

P. S. czemu to napisałam ? Czemu akurat dzisiaj ? Może dlatego, że zdrowie mi nieco szwankuje i boję się, że będę musiała znowu korzystać z pomocy medycznej?

Po przeczytaniu nasuwa się na myśl, jedynie epizod z filmu "Pora umierać" polskiego czarno-białego dramatu filmowego ze wspaniałą rolą śp. Danuty Szaflarskiej.



Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy