Reklama

Wywalczony jeden punkt, a mogło być trzy!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Sport Dobry, wyrównany pojedynek stoczyli sanoccy hokeiści, mając za rywala wyżej notowany zespół JKH Jastrzębie. Przegrali go 3-4 w dogrywce, tracąc gola na 1 min. i 21 sekund przed jej końcem. I można by cieszyć się z wywalczonego 1 punktu, gdyby nie to, że mieli ogromną szansę, aby zakończyć tej bój zwycięsko w normalnym czasie gry. Szkoda, że nie wykorzystali tej szansy!

Marma Ciarko STS Sanok - JKH GKS Jastrzębie 3:4 (0:1, 1:1, 2:1, d. 0:1)

0:1 Maciej Urbanowicz - Mark Kaleinikovas, Josef Mikyska (15:08, 5/4)

1:1 Ville Heikkinen - Sami Tamminen, Kalle Valtola (21:13, 5/4)

1:2 Mateusz Bryk - Maciej Urbanowicz (39:59, 5/4)

2:2 Johan Lorraine - Kalle Valtola (46:12, 5/4)

3:2 Konrad Filipek - Louis Miccoli, Wsewołod Tołstuszko (51:36)

3:3 Olli-Petteri Viinikainen - Josef Mikyska (54:42)

3:4 Josef Mikyska - Raivo Freidenfelds, Maciej Urbanowicz (63:39)

 

SĘDZIOWIE: Krzysztof Kozłowski i Rafał Noworyta oraz Jacek Szutta i Michał Żak. KARY: 18-18 minut. STRZAŁY: 28-25. WIDZÓW: 800

 

MARMA CIARKO STS: D. Salama - J. Karlsson, K. Valtola, J. Lorraine, S. Tamminen, V. Heikkinen - W. Łysenko, K. Biłas, N. Ahoniemi, J. Mäkelä, E. Lorraine - J. Höglund, W. Tołstuszko, K. Filipek, L. Miccoli, K. Mocarski - B. Rąpała, D. Ginda, S. Dobosz.

 

JKH GKS: B. Bálizs - A. Kostek, O. Viinikainen, M. Urbanowicz, D. Paś, D. Szita - J. Kamienieu, E. Jansons, M. Kaleinikovas, J. Mikyska, J. Švec - Ē. Ševčenko, M. Bryk, Ł. Nalewajka, D. Jarosz, P. Pelaczyk - R. Nalewajka, R. Freidenfelds, A. Sinegubovs.

Obydwa zespoły rozpoczęły mecz z dużym respektem do siebie. Akcje ofensywne nabierały rumieńców dopiero, gdy któryś z zawodników lądował na ławce kar. Pierwszym z nich był Biłas (1.26), a efektem był mocny strzał Bryka i dwa uderzenia Kaleinikovasa, wybronione przez Salamę. W 6.37 ukarany został Ahoniemi, ale tym razem obrońcy STS-u nie dopuścili rywala do stworzenia zagrożenia pod ich bramką. Jest powiedzenie: do trzech razy sztuka. Gdy na ławkę kar w 13.17 min. sędziowie odesłali Valtolę, goście wymienili między sobą kilka szybkich podań, zakończonych celnym, soczystym strzałem Urbanowicza, który dał im prowadzenie.

W 15.56 min. jako pierwszy z gości wylądował na ławce kar Kostek, ale poza młynem pod bramką Balizsa, zakończonym krótką walką na pięści, nic nie udało się sanoczanom zwojować. Efektem bójki była obopólna kara Karlssona i Urbanowicza, głównych jej aktorów. W 18.25 min. po kolejnym spięciu dalsi zawodnicy obydwu drużyn solidarnie odsiadywali kary, a byli to: Ahoniemi i Kamienieu. Wreszcie w samej końcówce, chyba dla podkreślenia, że kary stanowiły dominantę pierwszej tercji, na ławkę powędrował Jansons z JKH, ukarany za opóźnianie gry. Tercja 1-0 dla gości, którzy częściej byli przy krążku i rozgrywali akcje składniej od gospodarzy.

Gole na rozpoczęcie i zakończenie tercji

Drugą odsłonę sanoczanie rozpoczęli grając w liczebnej przewadze i przyniosło to im wymierny efekt. Wjechał na szybkości w tercję rywala Heikkinen, objechał bramkę, po czym, nie decydując się na podanie, sam wcisnął krążek do bramki Balizsa. Była to 21.13 min. spotkania. Analiza nagrania potwierdziła, iż krążek przekroczył linię bramkową. Stracony gol zmobilizował do ataku zespół gości. W 23 min. wjechał w tercję rywala szybki Mikyska, na szczęście krążek po jego strzale minimalnie minął spojenie słupka i poprzeczki. Minutę później, po błędzie Biłasa, znów zrobiło się gorąco, ale tym razem niebezpieczeństwo zażegnał Salama. W 24.26 min. sanoczanom po raz kolejny przyszło grać w osłabieniu (kara Makeli za trzymanie). W dogodnej sytuacji znalazł się Urbanowicz, ale strzelił mało precyzyjnie, wprost w bramkarza.

Chwilę potem mocno uderzył Mikyska, ale krążek wylądował na kasku Salamy. Następnie z dużego kąta strzelił Bryk, czujnym okazał się bramkarz STS-u. W 35 min. do kontrataku ruszyli gospodarze. Przez dwie minuty oblegali bramkę Jastrzębia, oddając kilka groźnych strzałów. Potem akcja przeniosła się pod bramkę sanocką. Próbował wcisnąć krążek do bramki Salamy Sinegubovs, ale bramkarz STZ-u wyczuł jego intencje i zapobiegł nieszczęściu. Ostatnich kilkanaście sekund goście grali w przewadze (kara techniczna za 6 na lodzie) i postanowili to wykorzystać. Na bramkę Salamy mocny strzał z bliska oddał Bryk, jednak bramkarz STS-u popisał się niesamowitym refleksem. Chwilę potem ten sam zawodnik, otrzymawszy świetne podanie od Urbanowicza, trafił do bramki nie do obrony. Krążek właśnie lądował w siatce, gdy rozległa się syrena kończąca tercję. Bramka jednak została przez sędziów uznana. 

Setki trzeba wykorzystywać

Do odrobienia straty ruszyli sanoczanie. W 41 min. świetnie obsłużył Johana Lorraine Tamminen, jednak z próby pokonania bramkarza Balizs wyszedł zwycięsko. Ataki sanoczan nasiliły się, gdy w 45.25 min. na ławkę kar sędziowie posadzili Ł. Nalewajkę. Na bramkę przeciwnika mocno strzelił Valtola, krążek zdołał odbić przed siebie Balizs, ale przy dobitce Johana Lorraine nie miał on już nic do powiedzenia. Wyrównujący gol dodał skrzydeł gospodarzom. W 51 min. zespołową akcję dobrym strzałem zakończył Tamminen, nie zdołał jednak pokonać bramkarza JKH. Zrobił to natomiast w następnej minucie Filipek, któremu świetny krążek wrzucił Miccoli. Napastnik STS pomknął sam na sam z Balizsem, kończąc tę akcję cudownym strzałem w sam róg, wobec którego bramkarz gości był bezradny. Gol ten sprawił, że po raz pierwszy w tym spotkaniu prowadzenie (3-2) objęli gospodarze. Goście nie dali jednak za wygraną.

W 56 min. poszła błyskawiczna kontra, którą zainicjował Mikyska. Krążek na kij otrzymał Viinikainen, który strzałem nie do obrony pokonał Salamę. Chwilę potem przed szansą na kolejnego gola dla JKH stanął Sevcenko, ale krążek po jego uderzeniu cudowną interwencją zatrzymał Salama. Na 43 sekundy przed końcową syreną 4 minuty kary otrzymał Ahoniemi (2 min, za zahaczanie i 2. za spowodowanie upadku). Goście ruszyli do ataku, ale sanoczanie przechwycili krążek i sami zaatakowali. Dosłownie na 2 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry przy krążku znalazł się Karlsson, mając przed sobą połowę pustej bramki. Gdyby trafił, byłby to gol dający sanoczanom zwycięstwo nad JKH. W ostatniej sekundzie meczu! Niestety, tak się nie stało. 

Kolejną szansę na wygranie meczu, ale już za 2 punkty, mieli sanoczanie w dogrywce, gdy po karze Urbanowicza grali w przewadze. Atakowali ambitnie, to trzeba im przyznać, ale nie potrafili zmusić Balizsa do wyciągnięcia krążka z siatki. Sztuka ta udała się natomiast ich rywalom. Na 1.21 min. przed końcem dogrywki szybką akcję JKH pięknym trafieniem zakończył najlepszy na tafli w tym spotkaniu Mikyska. Można powiedzieć, że to właśnie on wydarł sanoczanom zwycięstwo. Ale można też powiedzieć, że to gospodarze przegrali go trochę na własne życzenie.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy