Reklama

W hokejowym boju Podhale było w ogniu [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport To był pierwszy mecz sanockich hokeistów, w którym nie trzeba było drżeć, że mogą go przegrać. Od początku do końca gospodarze dominowali na tafli, chociaż Podhale objęło w nim prowadzenie już w 12 sekundzie spotkania. Zrewanżowali się rywalom na do widzenia, strzelając im gola na 2 sekundy przed końcową syreną. Mecz może nie był wielkim widowiskiem, ale ilość bramek, które padły, mogła zadowolić widzów na trybunach. Mogło być ich jeszcze o dwie, trzy więcej, gdyby hokeiści wykorzystali „setki”, które mieli. Z kolei w naszej siatce mogło ich być o dwie mniej, gdyby nie prezenty stworzone przeciwnikom.

Marma Ciarko STS Sanok - Tauron KH Podhale Nowy Targ 7:3 (1:1, 3:1, 3:1)

 

0:1 Bartłomiej Neupauer - Tomáš Jelínek, Lukáš Hvila (0:12)

1:1 Karol Biłas - Niko Ahoniemi (16:47, 4/5)

2:1 Aleksandr Pawlenko - Ville Heikkinen (27:46)

2:2 Alex Maunula (29:11, 4/4)

3:2 Kalle Valtola (33:49)

4:2 Kalle Valtola - Ville Heikkinen, Niko Ahoniemi (38:31, 5/4)

5:2 Karol Biłas - Ville Heikkinen, Sami Tamminen (43:21)

5:3 Patrik Frič - Martin Przygodzki (45:50)

6:3 Sami Tamminen - Ville Heikkinen, Kalle Valtola (55:43, 5/3)

7:3 Niko Ahoniemi - Timi Lahtinen (59:58)

 

SĘDZIOWALI: Paweł Kosidło i Mateusz Krzywda oraz Dariusz Pobożniak i Michał Żak.

KARY: 8-14 min.

STRZAŁY: 26-16.

WIDZÓW: 1500.

 

Marma Ciarko STS: D. Salama - J. Karlsson, K. Valtola, S. Harila (2), T. Lahtinen (2), N. Ahoniemi - K. Biłas, W. Łysenko, V. Heikkinen, S. Tamminen, A. Pawlenko (2) - B. Florczak (2), J. Höglund, K. Mocarski, J. Mäkelä, K. Filipek - M. Wróbel, B. Rąpała, S. Dobosz, F. Sienkiewicz, L. Miccoli.

Trener: Miika Elomo

 

Podhale: K. Lindskoug - R. Mrugała (2), T. Jelínek, L. Hvila (2), B. Neupauer (2), F. Wielkiewicz (2) - O. Ałeksandrow, E. Moksunen, M. Przygodzki, R. Svitana, P. Frič - L. Zorko, D. Tomasik, F. Kapica, O. Worona, A. Słowakiewicz - P. Wsół, W. Bochnak, A. Maunula, J. Worwa, Ł. Kamiński.

Trener: Juraj Faith, Marcel Skokan

 

Kibice liczyli w tym meczu na wygraną i dużo bramek. Nie zawiedli. Pierwsza z nich wpadła już w 12 sekundzie i to do sanockiej bramki. Była prezentem Dominika Salamy, który wybijając krążek zza bramki, podał go prosto na kij Neupauera. Umieszczenie go w pustej bramce było tylko formalnością. Do połowy tej tercji na tafli królował „wesoły hokej”, po czym do dzieła wzięli się sanoczanie, całkowicie dominując na tafli. Wyrównującego gola strzelili jednak dopiero w 17 min, grając w osłabieniu. Piękną indywidualną akcją popisał się Ahoniemi, który wyszedł na pozycję sam na sam z Lindskougiem, strzelił, odbity krążek trafił na kij Biłasa, który pewnie umieścił go w odsłoniętej części bramki.

 

                    Obrońcy w roli egzekutorów

Początek II tercji, podobnie jak w pierwszej, pozostawiał wiele do życzenia. Jednak od 27. minuty rozpoczęły się większe emocje. Aleksnadr Pawłenko wyprowadził gospodarzy na pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie, strzelając bramkę po świetnym przymierzeniu. Radość sanoczan nie trwała długo, bo już w 30. minucie Alex Maunula wyłuskał krążek odbity przez Salamę i umieścił go bez trudu odsłoniętym fragmencie sanockiej bramki. Większej urody był gol zdobyty w 34 min. przez Valtolę, który idealnie wjechał w tercję, pozostawiając za sobą dwóch obrońców Podhala i strzałem w samo okienko nie dał żadnych szans na obronę bramkarzowi "Szarotek". W 36 min. do pustej z metra strzelał Ahoniemi, ale w ostatniej chwili Moksunen z poświęceniem rzucił się na ratunek i krążek zmierzający do bramki odbił się od jego kija i minął bramkę Podhala. W 38 min. Valtola wpisał się po raz drugi na listę strzelców, finalizując grę w przewadze swojej drużyny.

                                                 Pokazali, że warto walczyć do ostatniej sekundy

Trzecią odsłonę sanoczanie rozpoczęli od mocnego uderzenia. W 43. minucie strzałem spod niebieskiej popisał się Biłas, który dzięki zdobytej bramce ustrzelił dublet w starciu z nowotarżanami. Przyjezdni nie składali broni i w 45. minucie Frič wykorzystał fatalny błąd rywala i zdobył trzeciego gola dla "Szarotek". W 56. minucie w przewadze pięciu na trzech gola zdobył Sami Tamminen, strzelając z okolic bulika w krótki róg. Niemal identyczną bramkę zdobył w meczu z GKS-em Tychy.  Formalności w 60. minucie, dosłownie na 2 sekundy przed końcową syreną, dopełnił Ahoniemi, dobijając strzał Pawlenki.

Ciesząc się z pewnego, wysokiego zwycięstwa nad Podhalem, kibice już byli myślami przy niedzielnym meczu z mistrzem Polski i liderem tabeli GKS-em Katowice, który kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. To będzie druga próba ogniowa sanoczan i chyba najtrudniejsza. Co trzeba zrobić, aby im w tym pomóc? Wypełnić Arenę po brzegi i zagrzewać do walki! Do boju, do boju, do boju STS!!!

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy