MARMA CIARKO STS SANOK – GKS KATOWICE 1-3 (0-2, 0-1, 1-0)
0-1 Christian Mroczkowski (7.54)
0-2 Bartłomiej Jeziorski-Mateusz Ubowski-Alan Łyszczarczyk (9.44, 5/4)
0-3 Christian Mroczkowski-Wiktor Turkin-Bartłomiej Pociecha (37.29, 5/4)
1-3 Lauri Huhdanpaa-Alexis Binner-Marek Strzyżowski (59.30, 6/4)
MARMA CIARKO STS: Salama – Binner, Lindberg; Huhdanpaa, Ceder, Kallionkieli – MacEachern, Musioł; Karnas, Strzyżowski, K. Bukowski – Florczak, Biłas; Filipek, Dulęba – Burzik, Miccoli; Rybnikar, Fus.
GKS TYCHY: Lewartowski – Pociecha, Kasskinen; Jeziorski, Ubowski, Łyszczarczyk – Jaromersky, Ciura; Mroczkowski, Padakin, J. Bukowski – Bryk, Nilssen; Tavi, Turkin, Korenczuk – Krzyżek, Galant, Marzec.
SĘDZIOWALI: Michał Baca i Andrij Kicza oraz Ołech Ostrbuch i Jacek Szutta. KARY: 10-10 minut. STRZAŁY: 29-48. WIDZÓW: 700.
Obie drużyny rozpoczęły ten mecz bardzo zachowawczo, czekając, aż któraś się odkryje. Pierwsi akcję pachnącą bramką przeprowadzili w 6 min. gospodarze, lecz krążek wystrzelony przez Fusa, po rykoszecie, przeleciał ponad bramką GKS-u. Dwie minuty później z szybką kontrą uciekł obrońcom po lewym skrzydle Mroczkowski. Chciał podać krążek na drugą stronę, ale ten trafił w łyżwę Florczaka, po czym wylądował w samym okienku bramki Salamy. Goście mogą mówić o szczęściu, gospodarze o pechu. Niespełna minutę po stracie gola, na ławkę kar posadzony został Fus (za zahaczanie), co zachęciło tyszan do sięgnięcia po następną zdobycz. Grając w przewadze, jedną z pierwszych podręcznikowych akcji, niepilnowany przed bramką Jeziorski, zamienił na drugiego gola, wykorzystując podanie zza bramki Ubowskiego.
Odpowiedzią była szybka akcja I ataku sanoczan, zakończona sprytnym strzałem z obrotu, ustawionego tyłem do bramki Huhdannpy. Lewartowski nie dał się jednak zaskoczyć. W 15 min, gdy na ławce kar odpoczywał K. Bukowski (za przeszkadzanie), na pozycji sam na sam z Salamą znalazł się Łyszczarczyk. Pojedynek ten wygrał sanocki goalkeeper, fantastycznie interweniując. 3 minuty później oko w oko z Salamą stanął Jeziorski, ale i tym razem górą był bramkarz STS. W ostatniej minucie I tercji Huhdanpaa popisał się świetnym podaniem do najeżdżającego na bramkę GKS-u Lindberga. Tym razem na przeszkodzie zdobycia kontaktowej bramki stanął słupek.
Zaczęli grać odważniej
Druga odsłona zaczęła się od mocnego strzału ze środka tercji obronnej gości Cedera, wybronionego przez Lewartowskiego. W rewanżu, po świetnym podaniu przez niemal całe lodowisko, na pozycji sam na sam z bramkarzem znalazł się Łyszczarczyk, jednak i tym razem Salama nie dał się pokonać, świetnie interweniując. W 25 min. szybką, dwójkową akcję przeprowadzili sanoczanie. Ostatnim zawodnikiem, który był przy krążku, był Biłas, ale Lewartowski wyczuł jego zamiary i nie dał się pokonać. Odpowiedzią były dwie akcje katowiczan: w 26 min. J. Bukowskiego i minutę później Mroczkowskiego. Obydwie zakończyły się pewnymi obronami Salamy. W 29 min. gospodarze grali w przewadze (na karze Marzec) i po ich poczynaniach widać było, że bardzo chcą zdobyć kontaktową bramkę.
Najpierw Ceder próbował wcisnąć krążek przy słupku, po nim Huhdanpaa zamierzał huknąć z pierwszego krążka, ale nie trafił dobrze. W 35 min. strzał tuż przy słupku oddał Biłas, jednak Lewartowski był na posterunku. W 37.04 min. ten sam sanocki obrońca ukarany został za zahaczanie i znów zaatakowali goście. Już po 25 sekundach gry w przewadze, z okolic bulika huknął Mroczkowski, a krążek po jego strzale wylądował w samym oknie sanockiej bramki. W ostatnich sekundach Kallionkieli próbował z bliska pokonać Lewartowskiego, ale ten czujnie strzegł miejsca przy słupku, które upatrzył sobie napastnik STS. Tercja 1-0 dla gości, choć gospodarze zasłużyli na pochwałę za bardziej otwartą grę i stworzenie kilku naprawdę groźnych sytuacji bramkowych.
Wiara czyni cuda
Wynik 3-0 dla przeciwnika nie zniechęcił gospodarzy do prowadzenia walki do końca. Tercja zaczęła się od strzału J. Bukowskiego z prawego skrzydła, wyłapanego przez Salamę, po czym Marzec próbował „od zachrystii” pokonać sanockiego bramkarza. Sztuka ta też mu się nie udała. Odpowiedzią był dobry strzał oddany z prawego bulika przez Huhdanpę, ale bramkarz GKS-u pewnie interweniował. Gdy od 48.12 min. goście grali w osłabieniu (karę odsiadywał za spowodowanie upadku Bryk), w dobrej sytuacji znalazł się Kallionkieli, ale krążek po jego strzale poszybował ponad tyską bramką. Potem przez kilka minut sanoczanie odważnie atakowali świątynię Lewartowskiego, lecz żaden z ich strzałów nie zakończył się golem, na który w pełni zasługiwali.
Bardzo chcieli osłodzić kibicom tę przegraną, choćby właśnie zdobyciem honorowej bramki. To sprawiło, że już na 2,5 minuty przed końcową syreną, z bramki zjechał Salama i sanoczanie ruszyli do szturmu, ryzykując utratę kolejnego gola. Gdy na 1 min. i 4 sek. przed końcem ukarany został Turkin (za spowodowanie upadku), zaatakowali szóstką przeciwko czwórce. I warto było! Na 30 sekund przed końcową syreną, etatowy zdobywca bramek dla Marmy Ciarko STS Lauri Huhdanpa, zmusił wreszcie Lewartowskiego do wyciągnięcia krążka z bramki.
To miło, jeśli drużyna, wiedząc, że przegra już spotkanie, do ostatnich sekund walczy o coś, chcąc sprawić swoim kibicom choć trochę radości. I tak to zostało odebrane. GKS Tychy odniósł w Sanoku planowane zwycięstwo, ale musiał na nie mocno popracować. Gospodarze, mimo iż wystąpili bez kontuzjowanego Viitanena (po ataku Maciasia w ostatnim meczu w Katowicach) i Tamminena, zagrali z sercem, bez paniki i gdyby nie kary, po których rywale zdobyli dwa gole, ten mecz mógł się różnie skończyć.
Zawód dyplomowanego ekonomisty zdradziłem dla dziennikarstwa, kończąc studia podyplomowe na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dziennikarską przygodę rozpocząłem od tworzenia „Gazety Sanockiej-Autosan”, po czym pracowałem w „Podkarpaciu”, „Nowinach”, a następnie w „Tygodniku Sanockim”. I pewnie powiedziałbym już „stop”, gdyby nie moi wierni Czytelnicy, którzy nie pozwalają mi wyhamować. Od nich dowiedziałem się, że mam pisać do końca świata i jeden dzień dłużej, więc piszę. mail: marianstrus@wp.pl, tel. 661 530 759
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.