24-godzinny Kwietny Bieg
W Lisowicach (woj. śląskie) biegano przez całą dobę. To nieco inna rywalizacja biegowa niż te klasyczne. Tu metę nie wyznaczał dystans, lecz czas. Wygrywał ten, kto przez 24 godziny uzbierał najwięcej kilometrów. Oczywiście, żeby zostać sklasyfikowanym, niekoniecznie trzeba było przebywać na nogach przez cały czas. Każdy dobierał taktykę pod swoje możliwości i potrzeby. Biegano na niespełna 1,5-kilometrowej pętli. Na te zawody po kilku maratonach z rzędu zdecydował się Marek Nowosielski. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Sanocki weteran nabiegał 181.168 km (134 pętle). Był to drugi rezultat. Przegrał jedynie z Tomaszem Kulińskim (201.448 km), specjalistą od biegów tego typu. – Czuję ogromną radość – przyznał Nowosielski. – W końcu zdyscyplinowałem się taktycznie. Zacząłem bardzo powoli i to okazało się kluczem do sukcesu. W takim biegu dużą rolę odgrywa psychika. Monotonne zaliczanie kolejnych okrążeń potrafi zniszczyć niejednego.
Więcej w 23 numerze Korso