PODHALE NOWY TARG – TEXOM STS SANOK 3-5 (1-1, 0-2, 2-2)
1-0 Filip Wielkiewicz-Damian Tomasik-Adrian Słowakiewicz (5.01)
1-1 Lauri Huhdanpaa (16.56)
1-2 Krzysztof Bukowski-Jakub Bukowski-Lauri Huhdanpaa (21.30)
1-3 Lauri Huhdanpaa-Jakub Bukowski (34.57)
2-3 Krzysztof Jarczyk-Marcin Horzelski-Dmitrij Załamaj (47.25, 5/4)
2-4 Szymon Dobosz-Filip Hrużek-Marcin Dulęba (48.42)
2-5 Lauri Huhdanpaa (53.26)
3-5 Damian Tomasik-Jakub Worwa (57.35, 5/4)
PODHALE: Zając – Tomasik, Mrugała; Worwa, Słowakiewicz, Wielkiewicz – Załamaj, Horzelski; Siergiejenko, Moś, Saroka – Michalski, Sitnik; Żółtek, Malasiński, Jarczyk – Chyrkin, Wikar, Schmidt.
TEXOM STS: Salama – Tamminen, Biłas; J. Bukowski, Huhdanpaa, K. Bukowski – D. Musioł, Krużek; J. Musioł, Strzyżowski, Filipek – Niemczyk, Koczera; Dobosz, Sienkiewicz, Kowalczuk – Ginda; Dulęba, Bryzgałow, Fus.
SĘDZIOWIE: Paweł Kosidło, Patryk Pyrskała (główni), Eryk Szwiertnia, Mateusz Kucharewicz (liniowi)
KARY: 14-14 minut. STRZAŁY: 32-29. WIDZÓW: 480.
Mecz nie zaczął się dobrze dla gości
Gra w przewadze (1.25 min Saroka) nie przyniosła im nic dobrego, a 5.01 min. dała gospodarzom prowadzenie. Wielkiewicz zaatakował sanocką bramkę „od zakrystii”, a Salama nie zapewnił szczelności między parkanem i słupkiem i stało się.Gol jakby uskrzydlił nowotarżan. W 7 i 8 min. to oni rządzili na lodzie, a strzały Worwy i Załamaja stanowiły niemałe zagrożenie. Dopiero w 9 min. odważnie wjechał w tercję obronną rywala K. Bukowski, uderzył, ale Zając obronił jego strzał na raty.
W odpowiedzi bardzo groźną akcję przeprowadzili gospodarze. W 11 min. Salama z niemałym trudem odbił krążek po strzale Horzelskiego, a najeżdżający Siergiejenko nie wykorzystał doskonałej sytuacji bramkowej. W 13 min. znów zagotowało się pod sanocką bramką. Ostro uderzył w jej kierunku Michalski, Salama zdołał odbić krążek przed siebie, przymierzył się do wpakowania go do bramki Malasiński, lecz został zablokowany.
W 17 min. szczęście uśmiechnęło się do gości. W strefie obronnej Podhala Wielkiewicz nie opanował krążka, przejął go Huhdanpaa, posyłając strzałem z nadgarstka w samo okno bramki Zająca. Chwilę po tym dobre podanie od Filipka otrzymał Strzyżowski, ale kropnął prosto w bramkarza.
W 20 min, gdy na ławce kar wylądował Tomasik (19.11 min), bracia Bukowscy bardzo chcieli wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. Strzał Jakuba z bulika dość pewnie obronił Zając, który zatrzymał krążek po strzale Krzysztofa z bliska. Tercja zakończyła się remisowo (1-1), choć nieco więcej z gry mieli w niej nowotarżanie.
Goście wzięli się do pracy
Drugą tercję sanoczanie rozpoczęli od mocnego uderzenia. Już w pierwszej minucie dwóch hokeistów Texomu STS stanęło oko w oko z Zającem, ale to jemu udało się zamrozić krążek, nie dopuszczając do utraty bramki. Padła ona niespełna minutę później (21.30).To była firmowa akcja rodzinna braci Bukowskich. W kierunku bramki strzelił Jakub, krążek trafił na kij Krzysztofa, który znalazł dziurę między słupkiem i parkanem Zająca i tam właśnie posłał krążek.
W 24 min. powinna była paść kolejna bramka dla gości. Szybką akcję K. Bukowskiego napastnik ten zakończył idealnym podaniem do Huhdanpy, ten jednak z bliska strzelił mało precyzyjnie „ustrzeliwszy” Zająca.
Sanoczanie kontynuowali natarcie, w czym duża była pomoc faulujących nowotarżan. W 23.50 min. sędzia wykluczył na 2 minuty Sitnika, a zaraz po nim (25.40) Tomasika, który uderzył w twarz Filipka. Przed szansą zrobienia z tego użytku był Strzyżowski, lecz jego uderzenie wybronił ramieniem Zając.
Rozpędzonych gości mógł skarcić Worwa, który przejął krążek, pojechał z nim sam na sam z bramkarzem STS-u, ale zwycięzcą tego starcia był Salama.
Potem przez kilka minut gra przenosiła się spod jednej pod drugą bramkę, aż nadeszła 35 minuta, kiedy po jednym z ataków trzech sanoczan znalazło się pod bramką Podhala. Najwięcej zimnej krwi wykazał Huhdanpaa, pokonując Zająca.
W 36 min. zaiskrzyło na lodzie, a próba zaatakowania Salamy przez Słowakiewicza spotkała się z błyskawiczną odpowiedzią Tamminena. Krótki pojedynek bokserski przerwali sędziowie, którzy solidarnie nałożyli na krewkich hokeistów 2-minutowe kary.
W końcówce tercji (38 min) na świetnej pozycji znalazł się Saroka, lecz interwencja Salamy była najwyższej marki. W 39 min. spod bandy mocno uderzył D. Musioł, jednak krążek odbił się od kasku bramkarza Podhala, ratując gospodarzy przed utratą gola.
Dobra tercja sanoczan, zakończona ich 2-bramkowym zwycięstwem.
Walka do samego końca
Trzecią tercję obydwa zespoły zaczęły jeszcze mocniej. Najpierw efektowny wjazd pod bramkę Salamy zaprezentował w 43 min. Jarczyk, przełożył krążek z backhandu na forehand, ale bramkarz STS-u nie dał się zaskoczyć.W tej samej minucie Huhdanpaa huknął z bulika, Zając na raty zamroził krążek. Minutę później bramkarz Podhala popisał się, wyłapując krążek po świetnej akcji braci Bukowskich.
W 44 min, gdy karę odsiadywał Dulęba, drugi pojedynek pięściarski stoczyli: J. Musioł z Worwą. W tym czasie, grający w przewadze gospodarze, strzelili kontaktowego gola. Horzelski huknął na bramkę, Salama zdołał jedynie odbić krążek przed siebie, ale tam dopadł go Jarczyk i bez problemu umieścił w siatce.
Gol uskrzydlił hokeistów Podhala. Uwierzyli, że tego meczu wcale nie muszą przegrać. Zaatakowali z impetem. W tej samej minucie Słowakiewicz stanął oko w oko z Salamą, ale górą okazał się bramkarz STS-u.
Wigor gospodarzy powstrzymał w 49 min. Dobosz, strzelając gola na 4-2 z podania słowackiego obrońcy Hrużka.
W 53 min. szansę na kontaktowego gola miał Saroka, lecz został powstrzymany przez jednego z sanockich obrońców.
I wtedy znów do akcji wkroczył czujny i sprytny, jak mało kto, Huhdanpaa. Przechwycił krążek w środkowej strefie, uciekł obrońcom, przełożył sobie krążek z backhandu na forehand i precyzyjnie uderzył przy samym słupku, podwyższając prowadzenie na 5-2.
Wydawało się, że już jest po meczu. Ale podhalańczycy jeszcze nie dawali za wygraną. W 57 min. bliski zdobycia gola dla gospodarzy był jadący sam na sam z Salamą Wielkiewicz, ale został nieprzepisowo powstrzymany przez D. Musioła, za co sędzia podyktował rzut karny. I tym razem zwycięsko wyszedł z tej próby Salama.
W 58 min. nowotarżanie strzelili jednak gola. Uczynił to Tomasik mocnym, precyzyjnym strzałem w krótki róg.
W końcówce goście mieli jeszcze dwie szanse, aby zdobyć szóstą bramkę, ale najpierw Kowalczuk nie wykorzystał sytuacji sam na sam i przestrzelił, a później Huhdanpie zamarzyło się zdobycie czwartego gola i zdecydował się na strzał, mimo, że na świetnej pozycji znajdował się K. Bukowski.
Może ktoś uznać zwycięstwo w Nowym Targu za niezbyt wielki sukces, ale ci, którzy oglądali to spotkanie zapewne docenią tę wygraną. Drużyna Podhala rozegrała naprawdę dobry mecz i wcale nie była łatwym kąskiem do pokonania.
Sanoczanie sprawili swoim sympatykom i sobie miły prezent gwiazdkowy i z tego powinniśmy się cieszyć. Zakończyli rok 2024 zwycięsko. Może to jest dobry omen przed kolejnym rokiem? Oby!
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.