reklama

„W Bieszczadach bałem się firmowej integracji. Myliłem się podwójnie”

Materiał promocyjny

Opublikowano:
Autor:

„W Bieszczadach bałem się firmowej integracji. Myliłem się podwójnie” - Zdjęcie główne
Autor: Materiał Partnera | Opis: Bieszczadzka Ostoja w Hoszowie, dom większy niż wszystkie sąsiednie

Udostępnij na:
Facebook
PromowanePlan był prosty: kilka dni spokoju, relaks i żadnych niespodzianek. Wystarczył jednak jeden rzut oka po przyjeździe, żebym zaczął myśleć o przeprosinach.

Skręt z drogi, który wybrałem przez internet

Bieszczadzka Ostoja stoi w Hoszowie, pod adresem Hoszów 10A, kilka minut od Ustrzyk Dolnych. Szukałem miejsca na kilka dni we dwoje, bez tłumu, bez animatora z mikrofonem i z sauną na wieczór. Opinie chwaliły kuchnię i widoki, jedna ostrzegała przed hałasem, kiedy zjeżdżają grupy na wyjazdy integracyjne.

Zaryzykowałem, bo termin pasował, a żona od miesięcy powtarzała słowo „cisza”. Te dwa autokary na parkingu wyglądały więc na początek bardzo długiego wieczoru przeprosin.


Autor: Materiał Partnera | Opis: Parking przed zajazdem w Hoszowie. To tutaj stały autokary, przez które omal nie zawróciliśmy

Pierwszy test, jeszcze z torbami w rękach

W recepcji zameldowała nas kobieta, która w tym samym czasie odbierała telefon i bez chwili zawahania odpowiadała gościowi na pytania. Zapytałem wprost, czy przy grupie firmowej da się u nich spać. „Państwo mają pokój w drugim skrzydle, grupa ma swoją salę”, usłyszałem, zanim skończyłem zdanie.

Nie zajrzała przy tym w komputer. Przez kolejne trzy dni sprawdzałem ją podchwytliwie, raz o godziny groty solnej, raz o pogodę na Równi. Ani razu nie musiała nikogo dopytywać.

Pokój, w którym słychać było tylko żonę

Wieczorem specjalnie nasłuchiwałem przy uchylonych drzwiach balkonowych. Po tym, co zobaczyliśmy na parkingu, spodziewałem się rozmów pod oknami, muzyki albo choćby przeciągającego się śmiechu. Z dołu nie dochodziło nic poza psem gdzieś we wsi i jednym samochodem, który po chwili zniknął za zakrętem.

Dopiero wtedy zacząłem oglądać obiekt bez tego pierwszego spięcia. Dostaliśmy apartament dwuosobowy, a na miejscu są też jedynki oraz pokoje dla czterech i sześciu osób, razem 65 miejsc noclegowych. Grupa z autokarów miała swoje zajęcia w innej części zajazdu i gdyby nie parking, nie wiedziałbym o niej wcale. Pierwszą rundę wygrała recepcja, nie opinia z internetu.


Autor: Materiał Partnera | Opis: Apartament ma część dzienną ze stolikiem i fotelami oraz osobną sypialnię z biurkiem.

Kolacja i wiata z dymem w nazwie

Jedliśmy na miejscu, a po kolacji właścicielka pokazała nam Chatę Dymną, całoroczną wiatę, w której pali się ogień niezależnie od pogody. Usiedliśmy tam z herbatą, bo ławy przy ogniu mają to do siebie, że nie chce się z nich wstawać.

Żona pierwszy raz od dawna nie sprawdzała telefonu. Siedzieliśmy, aż gospodyni dołożyła kolejne polano, i jeszcze chwilę dłużej.


Autor: Materiał Partnera | Opis: Z tarasu widać plac zabaw i boisko do siatkówki. Wieczorem wszyscy schodzą się do Chaty Dymnej, gdzie ogień pali się niezależnie od pogody

Popołudnie, które żona nazwała rekompensatą

Po obiedzie poszliśmy do sauny, potem żona została na masażu, ja wybrałem jacuzzi. Grotę solną zostawiliśmy na kolejny dzień, bo urlop bez planu też wymaga jakiegoś planu.

W szatni spotkałem małżeństwo z Lublina, naszych rówieśników. „Państwo też z pakietu dla seniorów?”, zapytała ta pani. Przyjechaliśmy bez pakietu, ale dowiedziałem się, że dla osób 55+ jest osobna oferta.


Autor: Materiał Partnera | Opis: Sauna i grota solna w strefie relaksu.


Autor: Materiał Partnera | Opis: Jacuzzi w strefie relaksu.

Kto naprawdę przyjeżdża w Bieszczady

Właścicielka potwierdziła to, co widziałem na parkingu i przy śniadaniu: samochody z Warszawy, Lublina i Rzeszowa, kijki przy wejściu, termosy na stołach. Coraz częściej przyjeżdżają tu osoby, które nie szukają animacji od rana do nocy, tylko spokojnego wypoczynku, dobrej kuchni i wygodnej bazy wypadowej, także w ramach oferty 55+.

Przy sąsiednim stoliku dwaj panowie spierali się, czy na Chryszczatą lepiej od Komańczy, czy od Duszatyna, i obaj powoływali się na własne kolana. Włączyłem się bez pytania o zgodę, bo po kilku godzinach w takim miejscu człowiek przestaje się czuć jak przejazdem.

Zaproszenie, którego się nie spodziewałem

Trzeciego wieczoru z sali, w której bawiła się grupa firmowa, wyszedł mężczyzna i podszedł do naszego stolika. „Widzimy państwa trzeci dzień, może dołączycie na godzinę?”, zapytał. Spojrzałem na żonę, żona na mnie, i po chwili nieśliśmy krzesła w stronę muzyki.

Godzina zamieniła się w cały wieczór. Ktoś podał mi rękę do tańca, ktoś dolał kompotu, ktoś zawołał, że teraz kolej na gości z drugiego skrzydła.


Autor: Materiał Partnera | Opis: Restauracja i sala bankietowa na 150 miejsc.

Wieczór, po którym bolały mnie nogi, nie głowa

Tańczyłem tak, jak nie tańczyłem od wesela własnego syna. Żona śmiała się głośniej niż przez cały poprzedni rok, a ja złapałem się na myśli, że mam znowu trzydzieści lat i całą noc przed sobą.

Rano wstaliśmy później niż zwykle i zeszliśmy na śniadanie z minami winowajców. Grupa machała nam znad jajecznicy jak starym znajomym. Wieczór przeprosin się nie odbył, żona uznała, że tym razem trafiłem.

Odkrycie, które zrobiłem przy kawie

Zapytałem właścicielkę, jak często goszczą tu większe grupy. Imprezy firmowe są w stałej ofercie obok wesel, ale na miejscu rozwiązano to rozsądnie: sala bankietowa na 150 miejsc, kuchnia na miejscu, noclegi dla kilkudziesięciu osób, sauna na wieczór po szkoleniu i wiata z ogniem na finał. Po wcześniejszym wieczorze wiedziałem już, że jedno nie musi tu przeszkadzać drugiemu.

Prowadziłem kiedyś zespół i wiem, ile kosztuje wyjazd, po którym ludzie naprawdę się lubią. Zapisałem sobie kontakt i wysłałem go dawnemu wspólnikowi, zanim dopiłem kawę.


Autor: Materiał Partnera | Opis: Bar przy holu, a na ladzie szklana kula pełna korków po winie

Historia, która zaczęła się od jednego zdania do brata

Rano zapytałem właścicielkę, od kiedy prowadzi ten obiekt. Agnieszka Kuśmider budowała go od 2009 roku, otworzyła w 2012. Pomysł zgłosiła bratu słowami „może jakiś dom weselny” i planowała coś małego.

Wyszło dużo większe, niż zakładała. Brat mieszka za granicą, więc od otwarcia obiekt prowadzi w praktyce ona, i to się czuje: każde pytanie gościa trafia do osoby, która zna odpowiedź z pamięci, nie z segregatora.

Liczby, które trzymają ten obiekt

Przy śniadaniu widziałem ją przy ekspresie, po południu z listą przy telefonie, wieczorem przy nakrywaniu na jutro. Zapytałem, kiedy ma wolne. Roześmiała się i dolała mi kawy.

Obiekt, który zaczął się od wesel

Zapytałem też o obiekt weselny, od którego wszystko się zaczęło. Przez lata odbywało się tu około 29 wesel rocznie, dziś częstsze są przyjęcia kameralne, jak niedawne wesele na 30 osób.

Zapytałem, jak goście wracają do domu po takim przyjęciu. Nie wracają, idą korytarzem do swoich pokoi. Przypomniał mi się kuzyn, który po moim weselu przespał noc w samochodzie.


Autor: Materiał Partnera | Opis: Przez lata odbywało się tu około 29 wesel rocznie.

Rodzina, która wraca co roku

Na koniec padła historia, którą zapamiętałem najlepiej. Jedna rodzina z Warszawy przyjeżdża co roku na sylwestra i przywozi znajomych, a kiedy nie ma śniegu, robią ognisko.

Nie pytają o program ani o listę atrakcji, po prostu przyjeżdżają. Wracając do pokoju powiedziałem żonie, że my chyba też już wiemy, gdzie chcemy być za rok o tej porze.

Komu opowiem o tym pierwszemu

Wracając z Hoszowa, wiedziałem już, komu opowiem o tym miejscu najpierw. Jednemu znajomemu poleciłbym je za ciszę, ogień w Chacie Dymnej i wieczory, które nie muszą mieć programu, żeby się udały. Drugiemu za to, że z tej bazy wszędzie jest blisko, a po powrocie czeka sauna, dobra kuchnia i spokój, którego coraz trudniej dziś szukać.

Obu podałbym ten sam numer, 537 954 777. Ja zapisałem go jeszcze przed wyjazdem z parkingu.


Autor: Materiał Partnera | Opis: Zajazd Bieszczadzka Ostoja, Hoszów 10A. Wyceny dla grup pod numerem 537 954 777

 

Artykuł pochodzi z portalu korso.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo