reklama

"Przyjechałem na koncert, wyjechałem po śniadaniu". W sobotę znów zagrają w Biesisku

Materiał promocyjny

Opublikowano:
Autor:

"Przyjechałem na koncert, wyjechałem po śniadaniu". W sobotę znów zagrają w Biesisku - Zdjęcie główne
Autor: Materiał Partnera | Opis: Oberża Biesisko w Przysłupiu, tuż przy drodze między Cisną a Wetliną.

Udostępnij na:
Facebook
PodkarpaciePrzyjechałem do Przysłupia właśnie na koncert. Tylko na jeden wieczór. Plan był prosty: posłuchać muzyki, wypić coś przy kominku i ruszyć dalej. Już po przekroczeniu progu Oberży Biesisko wiedziałem, że z tym ostatnim punktem może być problem.

W drodze na koncert

Przyjechałem do Przysłupia z prostym planem: zdążyć na wieczorny koncert i po drodze nie zgubić się w zakrętach między Cisną a Wetliną. Kiedy wysiadłem z samochodu, Bieszczady zrobiły resztę. Cisza, wiatr w bukach, zapach mokrego drewna i świadomość, że zegarek nagle przestaje być tu najważniejszy.

Zaparkowałem tuż przed wejściem, przekonany, że po koncercie szybko ruszę dalej. Klamka, próg, chłodne powietrze z sali. Potem wystarczyło kilka minut, by plan powrotu przestał być tak oczywisty.

Wejście, które nastawia na cały wieczór

Pierwsze, co uderza po przekroczeniu progu, to drewno. Nie zapach odświeżacza ani klimatyzacji, tylko prawdziwe, ciepłe drewno starej oberży. Belki, nieregularne ściany, kominek, przy którym przez cały rok, latem i zimą, siedzą goście z kuflem lokalnego piwa albo kubkiem herbaty. To nie jest stylizacja na rustykalność. Tu nie ma teatru. Jest tylko jedno wolne krzesło przy kominku i wrażenie, że za chwilę coś się wydarzy.

Godzina dwudziesta. Krzesło przy kominku

Przyjechałem na koncert, ale dopiero po zmroku zrozumiałem, co znaczy tu słowo „koncert”. Nie ma sceny, świateł ani nagłośnienia, od którego drży szkło. Jest kominek i pół metra od pierwszego stolika. Tego wieczoru grał Aldaron, czyli Paweł Czekalski, poeta i muzyk, dla którego Bieszczady są domem. Ludzie przy stołach, kufle piwa, grzane wino, śmiech, a potem nagle cisza, taka, w której słychać, jak ktoś odstawia kubek.

W połowie drugiej części zorientowałem się, że cała sala śpiewa refren. Nikt tego nie zapowiedział, nikt nie prosił o oklaski. Przy takiej odległości od muzyka nie da się być tylko publicznością. Staje się częścią wieczoru. Ktoś przyniósł grzane wino, ktoś inny podał tekst. I już nikt nie pytał, kto przyjechał z daleka, a kto mieszka za zakrętem.

Kto już tu zagrał, a kto zagra w najbliższą sobotę

Koncerty w Biesisku to nie jednorazowa akcja, tylko rytm weekendów. Przy tym samym kominku grali Urkiewicz & Jarząbek, duet, po którym w sali długo nie chce się rozmawiać, oraz Hebanowski i Bilińscy, u których bieszczadzkie ballady mieszają się ze śpiewaniem na kilka głosów. Za każdym razem ten sam układ: sala pełna, drzwi otwarte, nikt nie pilnuje, kto skąd przyjechał.

 

Kiedy muzyka milknie, zostaje stół

W Biesisku wieczór nie kończy się wraz z ostatnim refrenem. Kiedy rozmowy wracają do stolików, dobrze zajrzeć do menu. Sushi? Nie. Burger z awokado? Nie. Fusion? Absolutnie nie. Jest to, co w Bieszczadach je się od pokoleń i co przygotowuje się tu z prawdziwą pasją.

Hreczanyki, kotlety z kaszy gryczanej z mieloną wieprzowiną, podane w sosie z leśnych grzybów. Po pierwszym kęsie jedno zdanie: proste, ale absolutnie genialne.

Fuczki, placki kapuściane ze śmietaną lub sosem czosnkowym, to danie, którego nazwy wcześniej nie znałem. Wyszły z kuchni gorące, chrupiące po brzegach, i zniknęły z talerza szybciej, niż wypada się przyznać. Kuchnia Bojków trzyma się tu od stuleci, a jeden talerz wystarczy, żeby zrozumieć, skąd ta wierność.

Pierogi z jagodami zamówiłem na koniec, bez większych oczekiwań. Ciasto cienkie i delikatne, prawie przezroczyste, a w środku jagody z lasów, które widać z tarasu, zbierane tak blisko, jak to tylko możliwe. Do tego chłodna śmietana i odrobina cukru. Latem trudno o deser, który smakowałby bardziej tym miejscem.

Za oknem połonina, w nosie zapach drewna i ziół, w głowie tylko jedno pytanie: dlaczego takich miejsc nie ma w każdym mieście.

Noc i wellness po koncercie

Zszedłem do strefy wellness: sauna i jacuzzi. Wiem, brzmi jak slogan, ale to po prostu rzeczywistość bez gwiazdek. Woda miała idealną temperaturę, za oknem Bieszczady tonęły w ciemności, a w głowie zapanowała cisza, na którą czekałem od roku.

Nocleg, który pozwala zostać

I właśnie dlatego po takim wieczorze nie trzeba nigdzie jechać. Oberża Biesisko ma dziewięć komfortowo wyposażonych pokoi z balkonami i widokiem na bieszczadzką panoramę, czynnych przez cały rok. Każdy z łazienką, telewizorem i bezpłatnym internetem, w wariantach jedno-, dwu-, trzy- i czteroosobowych. Dla par, rodzin z dziećmi i grup przyjaciół.

Bieszczady, które czekają na odkrycie

Następnego dnia łatwiej zrozumieć, dlaczego z jednego wieczoru robi się tu cały pobyt. Oberża leży w Ciśniańsko-Wetlińskim Parku Krajobrazowym, przy drodze z Cisnej do Wetliny. Stąd blisko do szlaków na Połoninę Wetlińską i Smerek, jednych z najpiękniejszych w całych Bieszczadach. Kto lubi mniej oczywiste trasy, ma w zasięgu jednego dnia Bieszczadzką Kolejkę Leśną z Majdanu i doliny wokół Kalnicy. Na osobną wyprawę warto zostawić Torfowisko Tarnawa w Bieszczadach Wysokich, rezerwat z drewnianymi kładkami i ciszą przerywaną jedynie śpiewem żurawi. Można tu spędzić kilka dni i wciąż mieć co odkrywać.

Dlaczego się wraca?

  • Bo hreczanyki smakują jak Bieszczady, które znało się dotąd tylko z opowieści.
  • Bo wnętrze ma duszę: to nie jest miejsce, które „jest". To miejsce, które żyje.
  • Bo koncerty gra się tu pół metra od stolika, a nie ze sceny.
  • Bo Aldaron, Urkiewicz & Jarząbek czy Hebanowski i Bilińscy nie grają dla turystów, tylko dla tych, którzy kochają góry naprawdę.
  • Bo strefa wellness po dniu na szlaku to nie luksus, to prosta konieczność.
  • Bo dla samych widoków warto tu podjechać: las po horyzont, a za nim bieszczadzkie pasma, o każdej porze dnia inne.
  • Bo po koncercie nie trzeba nikąd jechać: pokój jest piętro wyżej.
  • Bo tu się po prostu wraca. Jak do siebie.

Artykuł pochodzi z portalu wbieszczady.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo