reklama

Porodówka w Brzozowie pod ścianą. Gdzie będą rodzić się dzieci, jeśli kolejny oddział w regionie zostanie zamknięty?

Opublikowano:
Autor:

Porodówka w Brzozowie pod ścianą. Gdzie będą rodzić się dzieci, jeśli kolejny oddział w regionie zostanie zamknięty? - Zdjęcie główne
Autor: Szpital w Brzozowie | Opis: Milionowe straty położnictwa. Starosta ostrzega przed wygaszeniem oddziału

reklama
Udostępnij na:
Facebook
PodkarpacieUtrzymanie oddziału ginekologiczno-położniczego w Szpitalu Specjalistycznym w Brzozowie wisi na włosku. Dyrekcja placówki oraz władze powiatu brzozowskiego alarmują, że obecny system wyceny świadczeń medycznych generuje gigantyczne długi. Jeśli przepisy się nie zmienią, jedyna tak duża porodówka w tej części regionu może zostać całkowicie wygaszona, odcinając setki kobiet od opieki medycznej.
reklama

Absurdalny system. Im więcej pacjentek, tym większy dług

Sytuacja w brzozowskim szpitalu jest paradoksalna. Oddział nie narzeka na brak pacjentek – po likwidacji porodówek w sąsiednich powiatach, takich jak Sanok, Lesko czy Ustrzyki Dolne, to właśnie do Brzozowa masowo trafiają ciężarne kobiety z całego regionu. Szpital przyjmuje ponad 700 porodów rocznie.

Głównym źródłem problemów finansowych jest jednak skandaliczna wycena porodów drogą cięcia cesarskiego. W Brzozowie aż 55% wszystkich rozwiązań ciąży stanowią właśnie „cesarki”. Choć to pełnoprawne operacje chirurgiczne wymagające zaangażowania sali operacyjnej, anestezjologa oraz licznego zespołu, Narodowy Fundusz Zdrowia wycenia je niemal tak samo jak poród naturalny.

reklama

Dyrektor szpitala Tomasz Kondraciuk jasno wskazuje, że zarządzający placówką nie mają żadnego wpływu na to, który poród zakończy się naturalnie, a który na bloku operacyjnym. Podkreśla przy tym, że lekarz w swojej pracy nie może kierować się tabelami wycen i finansami, lecz wyłącznie dobrem i bezpieczeństwem matki oraz dziecka.

Milionowe straty położnictwa. Starosta ostrzega przed wygaszeniem oddziału

Podczas gdy ginekologia bilansuje się bez problemów, samo położnictwo przynosi ogromne straty. Starosta brzozowski Jacek Adamski ujawnia zatrważające dane finansowe: za sam 2025 rok strata na tym oddziale wyniosła okołu 8,6 miliona złotych. Prognozy na kolejny rok są jeszcze gorsze i mówią o deficycie rzędu nawet 12 milionów złotych.

Władze powiatu przygotowują oficjalne wystąpienia do wojewody oraz parlamentarzystów, by ukazać realną skalę kryzysu. Starosta mówi wprost, że jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, samorządu po prostu nie będzie stać na dokładanie do oddziału i konieczne stanie się rozpoczęcie procesu wygaszania działalności porodówki.

reklama

Rosnące koszty i widmo odcięcia Bieszczadów od opieki

Sytuację pogarszają rosnące koszty stałe. Obecnie szpitalowi brakuje ponad milion złotych miesięcznie na bieżące funkcjonowanie. Dyrekcja z ogromną obawą czeka na 1 lipca 2026 roku, kiedy w życie wejdą kolejne ustawowe, odgórnie narzucone podwyżki wynagrodzeń dla personelu medycznego, na które państwo nie przekazało odpowiednich środków.

Ewentualna likwidacja oddziału położniczego w Brzozowie oznaczałaby logistyczną katastrofę dla mieszkanek Bieszczadów. Kobiety z okolic Lutowisk już teraz mają do pokonania ponad 100 kilometrów do najbliższego szpitala. W warunkach zimowych dojazd do odległego Rzeszowa mógłby zagrażać życiu matek i ich nowo narodzonych dzieci. Władze powiatu i szpitala zgodnie podkreślają, że ich celem nie jest zamknięcie oddziału, lecz walka o jego sprawiedliwe finansowanie.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo