Sytuacja w bieszczadzkiej służbie zdrowia jest krytyczna. Finansowe tąpnięcie oraz braki kadrowe doprowadziły do momentu, w którym realne stało się całkowite zamknięcie szpitala powiatowego w Lesku. Jak informuje społecznik Duszan Augustyn, obecne plany restrukturyzacji, określane przez niego jako „pocałunek śmierci”, zakładają głęboką transformację placówki, która zamiast ratować życie, ma stać się ośrodkiem opieki długoterminowej.
Plan Rzeszowa: Zamiast chirurgii i SOR-u – geriatria i paliacja
Koncepcja przedstawiona przez dyrektora Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego (USK) w Rzeszowie zakłada przejęcie placówek w Lesku i Sanoku. Choć wizja ta jest reklamowana jako szansa na stabilizację ekonomiczną, wiąże się z drastycznymi cięciami w dostępnych usługach medycznych:
- Likwidacja oddziałów zabiegowych: Plan zakłada wygaszenie chirurgii oraz SOR-u w Lesku.
- Przeniesienie usług: Pacjenci wymagający natychmiastowej pomocy mieliby trafiać do Sanoka lub Rzeszowa.
- Nowy profil placówki: Szpital w Lesku miałby zostać przekształcony w jednostkę leczenia długoterminowego, geriatrii, hematologii oraz opieki paliatywnej.
- Koniec porodówki: Porody miałyby odbywać się w Rzeszowie, co dla mieszkanek odległych zakątków Bieszczad oznacza nawet trzy godziny dojazdu.
„Logistyczny absurd” i zagrożenie życia
Przeciwnicy planu USK wskazują na ogromne ryzyko związane z odległościami. Dyrektor szpitala w Rzeszowie przyznaje, że logistyka jest utrudniona ze względu na dwugodzinny dystans, jednak przekonuje, że większość porodów jest planowa.
Mieszkańcy i lokalni aktywiści odpowiadają krótko: to zagrożenie bezpieczeństwa zdrowotnego. Zamknięcie SOR-u w Lesku dodatkowo obciąży i tak już niewydolną placówkę w Sanoku, co wydłuży kolejki i czas oczekiwania na pomoc w sytuacjach zagrożenia życia. Ponadto USK w Rzeszowie, jako jednostka akademicka, skupia się na nauce i dydaktyce, co zdaniem krytyków stoi w sprzeczności z misją zapewnienia podstawowej opieki mieszkańcom powiatu.
Walka o mienie i długi
Kontrowersje budzi również kwestia finansowa. Według relacji z planowanych rozmów, USK w Rzeszowie nie planuje przejęcia zadłużenia szpitala w Lesku. Spłata długów miałaby następować z zysków wypracowanych na nowych, niedeficytowych oddziałach. Co więcej, dyrektor USK wspominał o zabezpieczeniu transakcji mieniem gminy Lesko, co społecznicy oceniają jako próbę przejęcia majątku samorządowego.
Bieszczady jednoczą się w obronie szpitala
W odpowiedzi na te plany ruszyła szeroko zakrojona akcja zbierania podpisów pod apelem do prezesa rady ministrów. Autorzy petycji przypominają obietnice premiera z kampanii wyborczej w 2023 roku, kiedy to w Lesku deklarował dbałość o dostęp do usług publicznych w regionach peryferyjnych.
Jeżeli Bieszczady zostaną odcięte od realnej ochrony zdrowia, region zacznie się wyludniać. Nikt nie chce mieszkać w miejscu niebezpiecznym dla życia
– argumentują inicjatorzy akcji.
Komitet obrony szpitala dociera do kolejnych miejscowości. Mieszkańcy zapowiadają, że będą walczyć do skutku, a zebrane podpisy zamierzają wręczyć premierowi osobiście. Ich celem jest nie tylko doraźny ratunek finansowy, ale systemowe utrzymanie oddziałów niezbędnych do funkcjonowania bieszczadzkiej społeczności i tysięcy turystów odwiedzających region.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.