Autorem muralu przedstawiającego Zdzisława Beksińskiego jest Bartosz Podlewski z Bakcyl Studio. Jego wykonanie sfinansowane zostało przez miasto stołeczne Warszawę w ramach budżetu obywatelskiego. Pomysł, który poparło prawie 1400 osób, zgłoszony został przez Pawła Lenarczyka, wiceprzewodniczącego rady dzielnicy Ursynów m.st. Warszawy. Malunek umieszczony został obok wejścia do stacji metra Służew – nieopodal bloku przy ulicy Sonaty, w którym artysta mieszkał i tworzył.
Jego uroczyste odsłonięcie odbyło się w niedzielę 21 lipca. Wzięło w nim udział wielu mieszkańców Warszawy, autorzy muralu, Rafał Miastowski – burmistrz dzielnicy Mokotów, na terenie której znajduje się osiedle Służew nad Dolinką, a także Krzysztof Czubaszek, dyrektor Ursynowskiego Centrum Kultury „Alternatywy”, które było partnerem wydarzenia.
Podczas spotkania w Służewskim Domu Kultury
Po odsłonięciu muralu uczestnicy uroczystości udali się do pobliskiego Służewskiego Domu Kultury, w którym zorganizowany został wieczór wspomnieniowy poświęcony Beksińskiemu. Wyświetlony został film dokumentalny „O tym, czego jeszcze nie wiecie” w reżyserii Anny Mączki, w którym przedstawione zostało dzieciństwo artysty oraz jego lata spędzone w Sanoku, do czasu przeprowadzki w 1977 roku do Warszawy. O Beksińskim opowiadali w nim między innymi były i obecny dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku – Wiesław Banach i Jarosław Serafin.
Po projekcji filmu pomysłodawca i autor muralu przybliżyli kulisy swojego pomysłu, który jest częścią większego projektu pod nazwą „Murale w metrze”. Rozmowę z nimi poprowadził Kamil Śliwiński, animator kultury i znawca życia i twórczości Beksińskiego. Jest on także propagatorem nowych mediów. Podczas spotkania w Służewskim Domu Kultury zaprezentował ilustracje wygenerowane przez sztuczną inteligencję, zainspirowane sztuką artysty.
Główni autorzy wydarzenia. Od lewej - Paweł Lenarczyk, Krzysztof Czubaszek, Rafał Miastowski i Bartosz Podlewski.
Na koniec warto wspomnieć o pewnym incydencie podczas odsłonięcia muralu, który można by uznać za zadziwiający omen w kontekście tragicznej śmierci Beksińskiego, a także dramatów, jakie dotykały go w ostatnich latach życia (zmarła mu żona, a później samobójstwo popełnił jego jedyny syn Tomasz). Otóż w tym czasie, gdy przemawiali twórcy muralu, na pewną kobietę rzucił się pies amstaff i dotkliwie pogryzł ją w rękę.
Ktoś z uczestników uroczystości wezwał karetkę i policję, która zresztą, gdyż już przybyła na miejsce zdarzenia, nie kwapiła się, by odnaleźć i zatrzymać właściciela agresywnego czworonoga, a nawet nie chciała spisać zeznań świadków wypadku i zabezpieczyć wykonanych przez nich zdjęć i filmów, na których widać było, jak podchmielony mężczyzna krzyczy na pogryzioną kobietę, a następnie oddala się i jeszcze wstępuje do pobliskiego sklepu po piwo. Dopiero po kategorycznym żądaniu wyrażonym przez kilka osób zbulwersowanych zachowaniem policjantów oporni stróżowie prawa zanotowali dane kontaktowe do posiadaczy dokumentujących zdarzenie nagrań.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.