Reklama

Skansenowskie gniazdo. Wzruszające spotkanie noworoczne w sanockim Skansenie [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: Marian Struś

Skansenowskie gniazdo. Wzruszające spotkanie noworoczne w sanockim Skansenie [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
25
zdjęć

foto Marian Struś

Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości Piątek, 5 stycznia 2023 roku, w pamięci Jerzego Ginalskiego pozostanie dniem, którego nigdy nie zapomni. Zaproszony przez załogę myślał, że będzie to tradycyjne spotkanie noworoczne, jakich w czasie pracy w muzeum przeżył wiele. Nie spodziewał się, że będzie to jedna z najpiękniejszych, najbardziej wzruszających chwil wypełniających jego dwadzieścia trzy lata pracy w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.

 

Dla człowieka, podobnie jak dla ptaka,

Świat ma wiele miejsc, gdzie można odpocząć,

Ale gniazdo jest tylko jedno.”

Oliver Wendell Holmes

(pisarz amerykański, 1809-1894)



 W sali konferencyjnej w Rynku Galicyjskim zebrała się niemal cała załoga MBL, a wśród nich wielu byłych pracowników, ciągle odczuwających mocną więź ze „swoim” muzeum. Stawili się na hasło: „Podziękujmy naszemu dyrektorowi za 23 lata kierowania „naszym” muzeum, za wspólny czas pracy”. 

Powitały go oklaski na stojąco i bukiet dwudziestu trzech czerwonych róż, wręczony przez przedstawicieli załogi. Po jednej za każdy rok pracy! – To spotkanie dedykujemy Panu, jako podziękowanie za trudną, mozolną i jakże owocną pracę, za wszystkie sukcesy i osiągnięcia, jakie przysporzyła ona muzeum, a także za wytworzenie klimatu, który sprawił, że połączyła nas szczególna więź. Nie padnie dziś ani raz słowo „pożegnanie”, bo my nie chcemy się z Panem żegnać. Na zawsze pozostanie Pan członkiem naszej muzealnej rodziny, służącym radą i wspierającym działalność muzeum – powiedziała na powitanie Angelika Nitka.

 Dowodem wielkiego uznania dla dyr. Jerzego Ginalskiego była laudacja, którą odczytał dyr. Marcin Krowiak, od 3 stycznia br. jego następca. Mowa w niej o znakomitych dokonaniach, jakimi może poszczycić się MBL w Sanoku w ostatnim ćwierćwieczu. „…W przypadku Dyrektora Jerzego Ginalskiego bilans patrzenia w przeszłość jest imponujący. Znamy doskonale realizacje muzealne, które konsekwentnie od 1999 roku tworzył. Rozsławiły one sanockie muzeum, podniosły niebotycznie frekwencję turystów, a w konsekwencji prestiż MBL na całym świecie…” Laudację kończą słowa skierowane bezpośrednio do Dyrektora Seniora: „Drzwi do Muzeum są dla Pana zawsze otwarte”. 

Przeżyjmy to jeszcze raz


O tym, że dyrektor J. Ginalski zawsze potrafi stanąć na wysokości zadania, świadczyła przygotowana przezeń w formie niespodzianki prezentacja pt. „Moje skansenowskie lata”. Była ona fotograficznym kalejdoskopem wydarzeń na przestrzeni ostatnich dwudziestu trzech lat; jak pojawiały się i rosły nowe obiekty, jak zmieniały się dzięki prowadzonym na szeroką skalę pracom konserwatorskim ich wnętrza, jak nabierały blasku dzięki wydobywanym z niebytu polichromiom. Opatrzona komentarzem Jerzego Ginalskiego, była śledzona z zapartym tchem przez zebranych, zwłaszcza, że na większości zdjęć widzieli siebie samych; przy pracy, podczas uroczystości otwarcia nowych obiektów, w czasie organizowanych konferencji czy jubileuszy. 
Chwilę refleksji i zadumy wzbudziła zaprezentowana na końcu lista 21 osób b. pracowników muzeum, którzy odeszli już z tego świata i modlitwa za ich dusze.

Niespodzianka goniła niespodziankę. Po tym, jak zakończył swą prezentację dyrektor J. Ginalski, mikrofon przejął jego następca Marcin Krowiak, dziękując mu za znakomite lekcje, z jakich mógł korzystać przez dwadzieścia lat, będąc pracownikiem muzeum. – To, że znalazłem się w tym miejscu, jest pana zasługą, bo to pan mnie wszystkiego nauczył – oświadczył i zaprosił do obejrzenia filmiku, dedykowanego przez załogę dyrektorowi Ginalskiemu. Jego konstrukcja była bardzo prosta, ale przez to niezwykle ujmująca.

Ograniczała się słów podzięki złożonej w imieniu wszystkich pracowników przez dyr. M. Krowiaka, po czym kilkudziesięciu z nich, każdy z osobna, wypowiada jedno słowo: „dziękuję!” 
Filmik bardzo wzruszył jego odbiorcę. Z łezką w oku dziękował za ten niezwykły dowód sympatii. Błyskawicznie odwzajemnił swe uczucia. – „Dziękuję Wam serdecznie za atmosferę, jaką tworzyliście, a w jakiej przyszło mi pracować. Tej więzi nigdy nie zapomnę, na zawsze pozostanie w mej pamięci. Józef Konrad Korzeniowski mówiąc o pracy powiedział kiedyś: „Nie lubię pracy, ale lubię to, co jest w pracy”. Ja w tej pracy się odnalazłem. Dzięki Wam! Bardzo Wam za to dziękuję!”

Kilkudziesięcioosobowa rodzina    

W jednym z ostatnich wywiadów Jerzy Ginalski podkreślił ogromną rolę więzi z załogą. – „To było czymś, czego nie da się przecenić. Nasze wszystkie dokonania nie byłyby możliwe bez zaangażowania i profesjonalności całej skansenowskiej załogi, która w pełni utożsamiała się z moimi planami.”
Dowodem obopólnego poszanowania był fakt przyznania w 2015 roku dla Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku tytułu: „Pracodawca Przyjazny Pracownikom”. To bardzo zaszczytne wyróżnienie, jako że nagroda ta przyznawana jest przez Prezydenta RP na wniosek pracowników. W branży muzealnej tytuł ten ma tylko jeszcze jedno muzeum w Polsce.

Mówiąc o znaczeniu więzi z pracownikami dyr. J. Ginalski przywołał jeszcze inny wątek: „Na mojej muzealnej drodze sporo było niebezpiecznych zakrętów i różnic poglądów, które skończyć się mogły nawet moim wcześniejszym odwołaniem. Ale zawsze byłem nieugięty, bo czułem, że mam za sobą załogę. To była moja siła!” 

Pomyślnych wiatrów

 A w rodzinie, jak to w rodzinie, ktoś przychodzi, ktoś odchodzi. Tak też dzieje się w przypadku skansenowskiej rodziny. Następcą Jerzego Ginalskiego został w wyniku konkursu Marcin Krowiak. Mówią o nim: „nasz Marcin”, jako że od dwudziestu lat związany jest z muzeum. Zaczynał jako przewodnik oprowadzający turystów po skansenie, ostatnio zajmował stanowisko kustosza.

Symbolicznym momentem przekazania władzy było wręczenie nowemu dyrektorowi insygnium władzy przez byłego dyrektora. Za oznakę symbolizującą otrzymanie władzy posłużyło koło sterowe, które w obliczu całej załogi wręczył dyrektorowi Marcinowi Krowiakowi Jerzy Ginalski. Przekazując je w ręce nowego sternika powiedział: „Życzę Ci pomyślnych wiatrów oraz mocnego trzymania steru na wyznaczonym kursie!”
  Pozostając w rodzinnym kręgu nie sposób nie zwrócić uwagi, iż MBL-owska rodzina to rodzina wielopokoleniowa. W spotkaniu zorganizowanym w wigilię Trzech Króli uczestniczyło trzech dyrektorów muzeum, a byli to: prof. Jerzy Czajkowski (1972-1999), Jerzy Ginalski (1999-2022) i obecny dyrektor MBL Marcin Krowiak, który objął stery 3 stycznia 2023 r. 

Karczma pełna opowieści

 Oficjalną część noworocznego spotkania zakończyła ceremonia wręczenia jego głównemu bohaterowi pamiątek, kwiatów i upominków. Uwagę obdarowanego zwróciło wydawnictwo albumowe: „Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku – Mój Drewniany Dom”, zawierające dziesiątki przepięknych fotografii z jego udziałem, wszystkie w scenerii skansenu. W albumie znalazła się taka oto dedykacja: „Dla Jerzego Ginalskiego, wyjątkowego człowieka, dobrego dyrektora i kolegi, w podzięce za wszystkie wspólne dni w zaczarowanym świecie z drewna. W podpisie: Pracownicy MBL. 

 Podziękowaniom, gratulacjom i życzeniom nie było końca. Oficjalną uroczystość zakończyła sesja zdjęciowa, która, wydawało się, nie będzie miała końca. I nie byłby sanocki skansen skansenem, gdyby w tym momencie trzeba było się rozejść. Nic podobnego. Na dalszą część spotkania organizatorzy zaprosili wszystkich uczestników do karczmy mieszczącej się po sąsiedzku, gdzie przygotowano iście staropolską biesiadę. Na drewnianych stołach pojawiły się półmiski smacznego jadła, domowe wypieki, a i okowity na dobre trawienie nie brakowało. W miarę upływu czasu robiło się coraz gwarniej, a opowieściom wszelakim nie było końca.

Wieść o trwającej w skansenowskiej karczmie biesiadzie szybko rozeszła się po okolicy i przyciągnęła doń rycerzy, którzy złożyli imprezowiczom niezapowiedzianą wizytę. Nie obyło się bez wystrzałów, pojedynku na szable i próby porwania jednej z niewiast, ale wykupił ją sam komendant (Jerzy Ginalski) poprzez wypicie stakana okowity umieszczonego na środku ostrza trzymanej przezeń w ręce szabli, bez użycia drugiej ręki. Sztuka się udała, dzięki czemu do porwania nie doszło.

 I w taki oto sposób załoga MBL dziękowała swemu dyrektorowi za prawie ćwierć wieku pracy i podziwu godnej współpracy. Żegnając się, widziałem radość w jego oczach, że tak właśnie kończy najdłuższy rozdział swego zawodowego życia. W gronie załogi. W rodzinnym gronie. Przyznam, że i ja poczułem się adoptowanym jej członkiem, będąc jedynym uczestnikiem tego wydarzenia spoza pracowników MBL.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy