Zaczęło się od klaksonu
Do zdarzenia doszło na skrzyżowaniu ulicy Jana Pawła II z ulicą Dmowskiego. Kierowca poruszający się pasem bezkolizyjnym w kierunku ronda zauważył stojące przed nim auto, które blokowało przejazd. Po chwili oczekiwania użył klaksonu – najpierw raz, potem ponownie. Zamiast ruszyć, kierowca stojącego pojazdu wysiadł i agresywnie ruszył w jego stronę.
Mężczyzna podszedł do samochodu, zaczął szarpać za klamkę od strony kierowcy i próbował wsadzić rękę przez uchyloną szybę. W tym czasie wykrzykiwał groźby karalne.
Metalowa rura z bagażnika i wyrwana tablica rejestracyjna
Po krótkiej chwili agresor wrócił do swojego samochodu, skąd wyjął metalową rurę. Podszedł z nią do strony pasażera drugiego pojazdu. Złożył boczne lusterko, próbując prawdopodobnie je wyrwać, ale na szczęście nie doszło do uszkodzenia.
– W pewnym momencie naprawdę obawiałem się, że wybije szybę i zaatakuje mnie albo mojego pasażera tą metalową rurą. To były bardzo trudne chwile. Patrząc na jego ruchy i wyraz twarzy – rozwścieczony, kompletnie oderwany od rzeczywistości. Nie wiedzieliśmy, do czego jeszcze może się posunąć
– relacjonuje kierowca.
Następnie podszedł do przodu samochodu, wyrwał tablicę rejestracyjną i wyrzucił ją na pobliski trawnik, po czym wrócił do swojego auta i odjechał.
Ruszyli za nim i wezwali policję
Kierowca poszkodowanego pojazdu postanowił pojechać za agresorem, by nie stracić go z oczu. Do pierwszego postoju doszło na parkingu przy szkole podstawowej przy ulicy Rymanowskiej w Sanoku. To wtedy została wezwana policja.
– Gdyby nie natychmiastowa reakcja dyżurnego z Komendy Policji w Sanoku, nie wiadomo, jakby to się skończyło. Był z nami cały czas na łączach, instruował nas krok po kroku, co robić, gdzie jechać, jak zachować dystans. Dzięki temu udało się szybko namierzyć tego człowieka i przekazać jego pozycję patrolowi
– mówi pasażer samochodu.
Mężczyzna jednak nie czekał i odjechał. Pościg za nim trwał dalej – przez ulicę Słowackiego, Daszyńskiego aż do Jagiellońskiej.
Kamienie w rękach i cofanie w stronę poszkodowanego
W pewnym momencie kierowca zatrzymał się, wysiadł z pojazdu i chwycił kamienie, jakby zamierzał rzucać nimi w samochód, który jechał za nim. Ostatecznie wsiadł ponownie do auta i gwałtownie cofał w stronę drugiego pojazdu, zmuszając jego kierowcę do ucieczki i manewru zawracania.
O krok od tragedii
Agresor kontynuował niebezpieczną jazdę. Próbował wyprzedzać w miejscach niedozwolonych i w sposób, który niemal doprowadził do czołowego zderzenia z innym uczestnikiem ruchu. Gdy udało mu się ostatecznie wyprzedzić pojazd, który śledził jego trasę, znów zatrzymał się, po czym kontynuował agresywną jazdę.
Interwencja policji i ratowników medycznych
Do zatrzymania doszło na ulicy Jagiellońskiej. Na miejsce przybył patrol policji, który stwierdził, że mężczyzna jest w stanie pobudzenia psychoruchowego i nie można z nim nawiązać racjonalnej rozmowy. Została wezwana karetka pogotowia, a ratownicy podjęli decyzję o przewiezieniu mężczyzny do szpitala.
Sprawa trafiła na komendę
Zaatakowany kierowca złożył oficjalne zawiadomienie na komendzie policji w Sanoku. Funkcjonariusze wszczęli postępowanie w sprawie kierowania gróźb karalnych. Postępowanie jest w toku.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.