Od lwowskiego dyplomu do sanockiej kamienicy
Wszystko zaczęło się od Jana Hydzika, absolwenta farmacji na Uniwersytecie Lwowskim. Choć posiadał fachową wiedzę, w 1897 roku nie mógł otworzyć w Sanoku kolejnej apteki – dwie już istniejące wyczerpywały ówczesne limity. Jan otrzymał więc koncesję na prowadzenie drogerii.
Początkowo sklep mieścił się na końcu ulicy 3 Maja, jednak przełom lat 1909 i 1910 przyniósł wielką zmianę. Hydzik odkupił drewniany dom od niejakiego Zilbermana i przebudował go w murowaną kamienicę. Na parterze powstał kultowy sklep, a na piętrze mieszkania. Nad wejściem zawisł dumny szyld: „Mgr. Jan Hydzik. Droguerya i perfumerya – wina i wody mineralne”.
Benzyna, wina i pocztówki: Przedwojenny „multistore”
W czasach autonomii galicyjskiej i w dwudziestoleciu międzywojennym sklep Hydzików był lokalnym centrum zaopatrzenia. Można tu było kupić nie tylko medykamenty, ale także:
- luksusowe wina i wody mineralne,
- autorskie cukierki ślazowe i grylażowe,
- chemię gospodarczą i naftę.
Co ciekawe, Jan Hydzik był człowiekiem wielu talentów – zajmował się również wydawaniem pocztówek. Po jego śmierci w 1931 roku stery przejęły żona Maria oraz córka Helena Czyż. W latach 30. budynek tętnił życiem – oprócz drogerii działało tu także biuro ogłoszeń. To właśnie z tego okresu pochodzi legenda o tankowaniu nielicznych wówczas samochodów benzyną z beczek wystawionych na podwórzu.
Skarb ukryty za drewnianą witryną
To, co najbardziej zachwyca turystów i mieszkańców, to fakt, że sklep Hydzików jest „rezerwatem” dawnego handlu. Fasada parteru oraz całe wyposażenie wnętrza – wykonane z ciemnego drewna – zachowały się w niemal nienaruszonym stanie do dziś.
W środku wciąż można podziwiać:
Dębowe lady i przeszklone witryny, które pamiętają czasy zaboru austriackiego.
Szafki z setkami szufladek, opatrzone oryginalnymi polskimi i łacińskimi napisami.
Zabytkową kasę „National”, która dumnie prezentuje się na kontuarze.
W 1972 roku budynek (wówczas pod adresem 22 Lipca 7) został wpisany do rejestru zabytków, a kilka lat później na jego fasadzie umieszczono tablicę informującą o wyjątkowej wartości obiektu.
Tradycja kontynuowana przez pokolenia
Dziś tradycję rodzinną w zabytkowych murach kontynuuje wnuk Jana, Romuald Czyż (syn Heleny). Sklep, działający pod nazwą „1001 Drobiazgów”, łączy w sobie historyczny klimat z nowoczesnym asortymentem, oferując m.in. ozdoby, zaproszenia ślubne i drożdże winiarskie.
Wizyta u Hydzików to coś więcej niż zakupy. To spotkanie z historią Sanoka, którą rodzina pielęgnuje od ponad 120 lat, dbając, by ten niezwykły „sklep z duszą” nigdy nie stracił swojego autentycznego blasku.
Słowo od autorki: Dlaczego warto tu „wdepnąć”?
Na koniec pozwolimy sobie na odrobinę prywaty. Pan Romuald Czyż, który dziś z uśmiechem wita gości w progach kamienicy, to człowiek niezwykle skromny i oddany rodzinnej tradycji. Sam żartuje, że w jego przypadku prowadzenie tego miejsca przeczy prawom ekonomii: zamiast wynosić utarg ze sklepu do domu, bywa dokładnie odwrotnie – to on dokłada do interesu, byle tylko zachować ten kawałek historii Sanoka dla nas wszystkich.
Dlatego mamy do Was małą prośbę. Gdy następnym razem będziecie spacerować ulicą 3 Maja, nie ograniczajcie się tylko do podziwiania elewacji. Wdepnijcie do środka. Kupcie fajną spinkę do włosów, drożdże winiarskie albo pamiątkową widokówkę.
Dla nas to drobny wydatek rzędu kilku złotych, a dla Pana Romualda i tego „sklepu z duszą” to realne wsparcie, dzięki któremu te dębowe lady i zabytkowe szufladki będą cieszyć oko kolejnych pokoleń sanoczan. Warto pomagać miejscom, które tworzą tożsamość naszego miasta.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.