Reklama

Reklama

Sanok postanowił się powiększyć

Opublikowano: 22 grudnia 2020 12:33
Autor: | Zdjęcie: Wikipedia

Sanok postanowił się powiększyć - Zdjęcie główne

foto Wikipedia

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Jeśli by dziś zapytać mieszkańców podsanockich wiosek: „co dla nich było największym zaskoczeniem kończącego się roku?”, odpowiedź byłaby jednoznaczna: „próba zamachu władz Sanoka na terytoria ośmiu sołectw graniczących z miastem.”

Dowiedzieli się o tym z mediów lokalnych, relacjonujących lutowe obrady sesji rady miasta Sanoka. Pomysł wprawił ich w osłupienie, które z czasem przerodziło się w pytanie: „czy miasto może, tak bez pytania i przyzwolenia, przyłączyć do siebie wybrane miejscowości, należące do innej jednostki samorządu terytorialnego? Nawet, jeśli ich mieszkańcy są temu przeciwni?”

Informacja o zamiarze poszerzenia granic miasta Sanoka o wianuszek graniczących z nim dziewięciu sołectw z gminy wiejskiej Sanok (Bykowce, Płowce, Sanoczek, Stróże Małe, Stróże Wielkie, Trepcza i Zabłotce) i jednego z Zagórza (Zahutyń), zaskoczyła nie tylko mieszkańców tych miejscowości. Nic nie wiedzieli o tym także przedstawiciele władz obydwu gmin, zaskoczeni, że upubliczniając swe zamiary, burmistrz miasta Sanoka nie zadbał nawet o to, aby odbyć z nimi kurtuazyjną rozmowę i zadać im pytanie: - a co Wy o tym sądzicie? Do dziś takiej rozmowy nie było, mimo, iż 17 grudnia 2020 r. rada miasta Sanoka podjęła uchwałę w sprawie przystąpienia do procedury zmiany granic administracyjnych i przeprowadzenia konsultacji z mieszkańcami w tej sprawie. Innymi słowy: psy szczekają, karawana idzie dalej!

Włodarze gminy wiejskiej Sanok oraz miasta i gminy Zagórz nie mają wątpliwości, że to pomysł chybiony, mający na względzie interes wyłącznie jednej strony, będący czymś w rodzaju koncertu życzeń dla miasta, posiadającego bardzo trudną sytuację finansową i szukającego różnych sposobów, aby wyjść z kręgu zagrożenia. 

- Jest to chęć dokonania rozbioru gminy Sanok, usprawiedliwianego potrzebą rozwoju miasta Sanoka. O tym, że wyrwanie z organizmu gminy dziewięciu znaczących sołectw spowoduje, iż gmina przestanie się rozwijać i wywoła turbulencje, nikt z twórców pomysłu nie mówi – stwierdza Anna Hałas, wójt gminy wiejskiej Sanok. – Zamiar kradzieży terytorialnej, jak ja nazywam sanocki pomysł, oceniam jako nieumiejętność wydobycia potencjału z posiadanych własnych zasobów przez włodarzy miasta, brak pomysłu na rozwój. Przykładem jest choćby wybudowana obwodnica południowa, z odkrytymi terenami. Gdzie są pomysły na ich zagospodarowanie? A przecież tworzą one znaczący potencjał rozwojowy.

– dodaje z-ca wójta gminy Sanok Paweł Wdowiak.

- To pomysł chybiony. Eksperci z dziedziny zagospodarowania przestrzennego twierdzą, że poszerzanie miast następuje w czasie, kiedy one dynamicznie się rozwijają, czego obrazem jest przyrost mieszkańców, rozwój przedsiębiorczości i wzrost zainteresowania terenami pod budownictwo, których w granicach miasta zaczyna brakować. W przypadku Sanoka nic takiego nie zachodzi, przeciwnie, można zaobserwować zjawiska odwrotne. Dlatego burmistrzowi Sanoka radziłbym w pierwszej kolejności zadbać o Sanok, a dopiero potem ewentualnie przymierzać się do wkraczania na sąsiednie terytoria. Jeśli już, to widziałbym to w formie współpracy z gminami ościennymi, jako że wspólnych, ciekawych tematów znalazłoby się wiele.

– mówi Ernest Nowak, burmistrz miasta i gminy Zagórz

Ktoś zyska, ktoś straci!

Burmistrz Sanoka Tomasz Matuszewski zapewnia, że przyłączenie do miasta dziesięciu graniczących z nim sołectw, oznacza korzyści dla obydwu stron. Jego zdaniem, miasto zyska głębszy oddech, będzie większe, przybędą mu atrakcyjne tereny pod inwestycje, wzrośnie wartość nieruchomości, nastąpi zmiana kwalifikacji gruntów, co spowoduje wzrost budownictwa mieszkaniowego, rozwinie skrzydła komunikacja miejska, a mieszkańcy dotychczasowych sołectw, przekształconych w dzielnice, zyskają rozszerzone możliwości uczestnictwa w oświacie, kulturze i sporcie. 

Zaprzecza temu druga strona, ta „do wzięcia”. W specjalnie przygotowanej na zlecenie władz gminy wiejskiej Sanok eksperckiej analizie, wskazane przez miasto argumenty za przyłączeniem nie znajdują potwierdzenia w stanie faktycznym i są oparte niemal wyłącznie na wartościowaniu życzeniowym. Szereg z nich w ogóle budzi wiele wątpliwości, bo np. jakie znaczenie ma argument „większy Sanok” przy stale zmniejszającej się jego populacji i braku propozycji dla obecnych jego mieszkańców. Z kolei argument: „miasto zyska atrakcyjne tereny pod budownictwo” z pewnością miałby jakąś moc, gdyby takich terenów ono nie miało. Tymczasem Sanok posiada wiele niewykorzystanych terenów inwestycyjnych, które są do wzięcia, a więc i ten argument można uznać za całkowicie chybiony. 

Autor analizy w podobny sposób rozprawia się z kolejnymi „plusami”. Uważa, że zwiększenie powierzchni gruntów wcale nie musi spowodować wzrostu cen nieruchomości we włączonych sołectwach. Bardzo prawdopodobne jest natomiast obniżenie cen transakcyjnych nieruchomości gruntowych w dotychczasowym obszarze miasta Sanoka, przy wystąpieniu nadpodaży gruntów z dołączonych sołectw. Trzeba się bowiem liczyć z faktem, że w warunkach nadpodaży ceny maleją. 

Poprawę komunikacji miejskiej na terenach przejętych sołectw można uznać za możliwą, chociaż przy obecnym wysokim stopniu zmotoryzowania mieszkańców podsanockich miejscowości, jest to argument o małym znaczeniu, istotny dla niewielkiego odsetka społeczności. 

Odnośnie edukacji, miasto faktycznie posiada nadpodaż w systemie opieki wychowawczej i edukacji, co wynika z odpływu młodych ludzi. Tym samym, jeśli sołectwo posiada przedszkole czy szkołę, może się spodziewać jego likwidacji, z uwagi na skorzystanie przez część mieszkańców z oferty sanockiej. 

Argument niższych kosztów życia (w mieście) nie przemawia, gdyż koszty te nie są istotnie różne, więc nie stanowią argumentu ani „za”, ani „przeciw”. 

I wreszcie odwołanie się do Rzeszowa, kompletnie nietrafione. W latach 2005-2012 mocno rozwijający się Rzeszów potrzebował terenów inwestycyjnych, których nie posiadał. Tymczasem kurczący się Sanok ma ich w nadmiarze, gorzej z chętnymi do inwestowania.

W analizie podkreśla się również, że przedstawione przez burmistrza T. Matuszewskiego korzyści wynikające z tej operacji, są niewspółmierne do skali problemów, jakie napotkają zarówno mieszkańcy Sanoka, jak i planowanych do włączenia sołectw. 

  Jednak głównym problemem, który już na samym początku dyskredytuje ten projekt, jest kompletny brak przygotowania merytorycznego, brak analiz, które oszacowałyby wpływ krótko i długoterminowego oddziaływania zmiany. W tej sytuacji uprawnione jest stwierdzenie, że przedstawione argumenty „za” są chybione, bądź wprowadzeniem w błąd obietnicą korzyści, gdy takowych nie będzie, a przynajmniej nie zostały one nigdzie potwierdzone. Takie analizy winny być przygotowane przed wystąpieniem z planem połączenia. 

A jak wyglądała praca nad rozszerzeniem granic Sanoka, świadczy najlepiej jeden fakt. Otóż, gdy w lutym, burmistrz zakomunikował radnym, iż przygotowuje taki zabieg, mowa była o siedmiu miejscowościach z gminy wiejskiej Sanok i jednej z gminy Zagórz. Należy rozumieć, że w oparciu o te podstawy (7+1) przygotowywana by cała operacja. Tymczasem w uchwale, podjętej podczas sesji 17 grudnia br., pojawiły się dwa nowe sołectwa z gminy wiejskiej Sanok: Czerteż i Międzybrodzie. W kuluarach żartowano, że to tak do równego rachunku. Nikt bowiem nie próbował tego uzasadniać. – Aż dziw, że zapomniano o bogatej Strachocinie ze źródełkiem pieniędzy w postaci podatków od PGNiG – ktoś dowcipnie zauważył. Zapytani przez jednego z dociekliwych radnych – jakie koszty generuje ta „dokładka”? – wiceburmistrz i skarbnik miasta przyznali uczciwie, że nie była robiona taka analiza. 

 

To, w takim razie, po co jeść tę żabę?

Zdaniem autora analizy, podzielanego przez włodarzy podsanockich gmin, prawdziwe powody włączenia bogatych sołectw do miasta wiążą się z finansami i stanowią próbę ratowania budżetu Sanoka w latach następnych. Analizy finansowe wskazują bowiem na bardzo trudną sytuację budżetu miasta Sanoka, przy stabilnej sytuacji budżetu gminy wiejskiej Sanok. Kwota długu m. Sanoka wynosi 103,8 mln. zł (54,2% budżetu), przy 35,1mln. zł (37,1%) gminy Sanok. Budżet miasta w roku 2021, z uwagi na deficyt, będzie musiał być zasilony w wysokości kwotą około 20 mln. złotych.

Planowane przyłączenie będzie umiarkowanie korzystne dla miasta Sanoka bez radykalnych cięć w wydatkach bieżących, które w pierwszej kolejności dotkną przyłączone sołectwa, z uwagi na ich rozwiniętą infrastrukturę. Realną koniecznością staną się znaczące oszczędności w wydatkach dla nowo przyłączonych miejscowości. 

O mocnym powiązaniu z finansami przygotowywanej operacji może świadczyć też sam wybór przeznaczonych do przejęcia sołectw. Na liście życzeń znalazły się bowiem miejscowości, w których jest dobra, czy nawet bardzo dobra infrastruktura, nie wymagające nakładów w momencie, gdyby stały się one dzielnicami miasta, gdyż nie odbiegają od nich poziomem. Można by zadać pytanie: dlaczego w planach włączenia do miasta zabrakło graniczących z nim takich sołectw jak Liszna? Odpowiedź jest prosta – dlatego, że wymaga ona dużych inwestycji komunalnych. 

Wskazując na korzyści, jakie przyniesie miastu powiększenie jego terytorium, zupełnie nie mówi się o tym, że operacja ta będzie miała niekorzystny wpływ na gminę wiejską Sanok, której wyrwanie wianuszka sołectw spowodowałoby określone skutki ekonomiczne i społeczne. Otóż licząca dziś 18.170 mieszkańców gmina, straciłaby 4240 osób, co stanowi 23,15 procent ogółu jej mieszkańców. W ocenie zamożności, wyłączane sołectwa oceniane są jako wysoko i bardzo wysoko zamożne, przy średniej zamożności całej gminy. Oderwanie dziewięciu sołectw spowoduje utratę 3.427,8 ha, co stanowi 14,8 procent powierzchni gminy. Wartość wyłączanego wraz z sołectwami budżetu szacuje się na 21,9 mln. zł, co stanowi 23,15 procent dochodów budżetowych. Natomiast wydatki zmniejszyłyby się o 15,4 mln. zł (14,8%). A zatem potencjalna różnica w finansowaniu to 6,5 mln zł. na niekorzyść gminy Sanok. Wartość ta może stanowić realne zasilenie budżetu miasta. W przeciwieństwie do tego, nastąpi destabilizacja budżetu gminy wiejskiej Sanok. Z dobrze prosperującej jednostki samorządu terytorialnego może ona mieć problemy z realizacją podstawowych zadań.   

Jest wiele innych problemów, które spowoduje oderwanie od gminy Sanok dziewięciu jej sołectw. Zwraca na nie uwagę zastępca wójta Paweł Wdowiak; - Realizujemy różne projekty, z różnych programów. Obowiązuje mechanizm mówiący o ich trwałości. Kto będzie za to odpowiadał? Mamy rozpoczęte prace projektowe, wiążące nas umowy z projektantami. Czy mamy je wstrzymać? 

 

Kto zadecyduje? Mieszkańcy, samorządowcy czy politycy?

Mocnym echem na całej ziemi sanockiej odbił się pomysł przejęcia dziesięciu graniczących z Sanokiem wiosek, zwłaszcza w środowiskach wytypowanych do tej operacji. W kilku „skazanych na miasto” sołectwach natychmiast przystąpiono do zbierania podpisów przeciw planowanemu „zamachowi”. Posypały się protesty (Trepcza, Sanoczek, Bykowce), do samorządu miejskiego skierowano też kilka petycji (Trepcza, Zabłotce). Głos sprzeciwu podsanockiej wsi zabrzmiał też na jednej z sesji rady miasta Sanoka. – Zdajemy sobie sprawę, że Trepcza jest dla pana bardzo atrakcyjną miejscowością, ze względu na położenie, piękno i bogatą infrastrukturę techniczną, zapewniającą jej wielofunkcyjny rozwój. Dlaczego chce pan nas na siłę uszczęśliwić? Mami nas pan jak to po przejęciu przez miasto, będzie słodko i cudownie. Nie będzie! Bo tu wcale nie chodzi o dobro nas, mieszkańców, lecz o finanse, z którymi ma pan w mieście spore problemy – mówiła podczas miejskiej sesji wiceprzewodnicząca rady gminy, od blisko dziesięciu lat sołtys Trepczy Bogusława Kaczmarska. Nie kryła też dezaprobaty wobec braku odpowiedzi na złożony 1 lipca 2020 r. do rady miasta Sanoka protest w tej sprawie, uznając to za przejaw arogancji i braku kompetencji. 

- To mieszkańcy decydują w jakiej małej ojczyźnie chcą żyć. Wynika to z faktu, jakie więzi kulturowe, wspólnotowe i przestrzenne łączą ich ze sobą, jakie warunki życia stwarza im samorząd, jak dba o ich interesy.

– twierdzi Ernest Nowak, burmistrz miasta i gminy Zagórz

– My chcemy przynależeć do gminy wiejskiej Sanok, z którą związani jesteśmy od lat, mając realne środki finansowe, którymi sami gospodarujemy i realizując wytyczone przez się plany.

– określiła się Bogusława Kaczmarska

Włodarze podsanockich gmin podkreślają także, iż samo przedstawienie pomysłu poszerzenia granic miasta przez włączenie doń wybranych sobie sołectw bez konsultacji z nimi, bardzo negatywnie wpłynęło na klimat społeczny w gminie, nadając mu charakter konfliktu. 

17 grudnia br., przed sesją rady miasta Sanoka, na której planowano przedstawienie tematu poszerzenia granic miasta i dyskusję w tej sprawie, mieszkańcy kilku miejscowości zorganizowali pikietę. Na jednym z transparentów, wyrażających ich stosunek do poczynań władz miasta, napisali: „Wieś Zabłotce w demokracji, wbrew sanockiej okupacji”. Przyszli, pomimo iż dzień wcześniej władze ograniczyły ten punkt porządku obrad wyłącznie do podjęcia uchwały w sprawie przystąpienia do procedury zmiany granic administracyjnych i przeprowadzenia konsultacji z mieszkańcami.  W trakcie obrad przekazano radnym informację, iż konsultacje w sprawie zmiany granic odbędą się w styczniu 2021 roku, a ostateczna decyzja Rady Ministrów w tej sprawie spodziewana jest do końca lipca 2021 r. 

A co na to wszystko radni? – Jeśli ma dojść do poszerzenia granic Sanoka, to jestem „za”, ale tylko w przypadku, gdy nastąpi to w porozumieniu i zgodzie z mieszkańcami i we współpracy z gospodarzami tych gmin. To ma być wspólne ich zdanie – stwierdził radny Sławomir Miklicz. Ktoś inny dodał, że dotychczasowy brak skonsultowania się z władzami zainteresowanych gmin, to nic innego jak wejście na ścieżkę wojenną z sąsiadami. Burmistrz Sanoka Tomasz Matuszewski nie krył niezadowolenia z treści tych wystąpień. Skwitował je krótko: -„Chcemy przeprowadzenia konsultacji społecznych, ale też chcemy, aby to głos mieszkańców się liczył, nie polityków!” 

A jaki jest głos mieszkańców? Spójrzmy jeszcze raz na transparenty, z jakimi stawili się na pikiecie 17 grudnia.; „Nie róbcie z nas ciemnoty!” – proponował władzom miasta jeden z nich. Drugi, spokojniejszy, podkreślał walory życia na wsi: „Wieś spokojna, wieś wesoła, Sanok zabrać nas nie zdoła”. Zapowiadają się gorące wiosna i lato.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.