reklama

Sanok: 70 osób spłonęło jak żywe pochodnie. Tragiczny wybuch w 1944 roku [HISTORIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Sanok: 70 osób spłonęło jak żywe pochodnie. Tragiczny wybuch w 1944 roku [HISTORIA] - Zdjęcie główne
Autor: Patryk Oberc | Opis: W 1994 roku z inicjatywy klubu seniora „Sanoczanie” w miejscu katastrofy postawiono pamiątkowy krzyż. Prawie 70 lat po wyzwoleniu miasta odsłonięto tam również pomnik poświęcony ofiarom

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościW cieniu wydarzeń z sierpnia 1944 roku w Sanoku rozegrała się jedna z najtragiczniejszych historii II wojny światowej w regionie. W bezkrólewiu między wycofaniem się Niemców a wejściem wojsk radzieckich doszło do wybuchu w zakładach gumowych. Żywcem spłonęło lub utonęło w Sanie około 70 osób, w tym dzieci. Dziś, w przeddzień rocznicy tych wydarzeń, przypominamy tę ogromną tragedię.
reklama

Chaos i bezkrólewie. Sanok na linii frontu w sierpniu 1944 roku

Przełom lipca i sierpnia 1944 roku był dla mieszkańców Sanoka okresem skrajnej niepewności. Wycofujące się wojska niemieckie po raz pierwszy opuściły miasto 29 lipca. Przez kolejne dni miasto pozostawało bez władzy i kontroli służb.

Żołnierze radzieccy wkroczyli do Sanoka bez walki 3 sierpnia, ale już dzień później wycofali się, oddając teren Niemcom. Ostateczne wyzwolenie miasta nastąpiło dopiero 10 sierpnia, choć w okolicznych miejscowościach walki trwały aż do jesienno-zimowego zastoju na froncie.

W czasie kilkudniowego interregnum mieszkańcy pozbawionego prądu miasta szukali pożywienia i artykułów pierwszej potrzeby w opuszczonych budynkach oraz magazynach.

Wybuch w zakładach gumowych. Skąd wziął się ogień?

reklama

Atrakcyjnym celem dla szukających zaopatrzenia stały się nieczynne od września 1939 roku zakłady gumowe (późniejszy Stomil). 2 sierpnia ludzie wdarli się do piętrowego budynku przy ogrodzeniu od strony rzeki San. W środku znajdowała się żywność, mąka oraz alkohol.

Na zewnątrz stały cysterny z paliwem i szczególnie poszukiwaną w tamtym okresie naftą. Podczas masowego napełniania pojemników znaczne ilości łatwopalnej cieczy wylały się na ziemię. Do tragedii wystarczyła pojedyncza iskra, rzucony niedopałek lub przypadkowe zaprószenie ognia.

Doszło do gwałtownego wybuchu i pożaru. W płomieniach zginęło około 70 osób. Część poszkodowanych, chcąc ugasić płonące ubrania, skakała do Sanu, który w tym miejscu tworzył głębokie dorzecze. Mieszkańcy, którym udało się uciec z ognia, ginęli w nurtach rzeki.

reklama

Bez śledztwa i bez winnych. Pamięć powróciła po latach

Po ostatecznym zajęciu Sanoka przez Armię Czerwoną władze nie przeprowadziły oficjalnego śledztwa. Przyjęto założenie, że ewentualni sprawcy zaprószenia ognia zginęli na miejscu w wyniku eksplozji.




Przez dziesięciolecia tragiczne wydarzenia w zakładach gumowych pozostawały słabo udokumentowane. Dopiero w 1994 roku z inicjatywy klubu seniora „Sanoczanie” w miejscu katastrofy postawiono pamiątkowy krzyż. Prawie 70 lat po wyzwoleniu miasta odsłonięto tam również pomnik poświęcony ofiarom. Co roku w rocznicę wybuchu mieszkańcy oraz przedstawiciele samorządu składają w tym miejscu kwiaty i zapalają znicze.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo