Koniec z mitem dziczy: Las to nasze bezpośrednie sąsiedztwo
Autor odezwy w pierwszej kolejności rozprawia się z terminologią stosowaną przez urzędników. Podkreśla, że określenia takie jak „głąb lasu” czy „miejsce rzadko odwiedzane” w gminie Bukowsko są ideologicznym kłamstwem. Las na Pogórzu jest nierozerwalnie związany z historią i codziennością ludzi – od fundamentów dawnych domostw, przez czynne pastwiska, aż po infrastrukturę techniczną.
Zdaniem mieszkańca, traktowanie terenu oddalonego o zaledwie 1,5 kilometra od zabudowań jako „domu niedźwiedzia” jest niedopuszczalne. Dla lokalnej społeczności to nie rezerwat, ale żywy organizm gospodarczy i społeczny, który od pokoleń kształtowały ręce ich ojców i dziadków.
Oskarżenia pod adresem RDOŚ i Lasów Państwowych
W liście padają ciężkie oskarżenia pod adresem Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz Lasów Państwowych. Autor twierdzi, że instytucje te zaczęły traktować Pogórze jak „prywatną enklawę” do realizacji własnych wizji, zapominając o najważniejszym elemencie ekosystemu: człowieku.
Mieszkańcy wskazują na trzy kluczowe problemy:
- Mentalne zagrodzenie lasów, które od zawsze należały do lokalnej społeczności.
- Wprowadzenie drapieżników do „ogródka” rolników, co jest przedstawiane jako naturalny proces.
- Ignorowanie roli lasów prywatnych, bez których państwowe ostoje nie są w stanie wyżywić tak dużej populacji niedźwiedzi.
Żądania gospodarzy: Redukcja populacji i ochrona życia
Odezwa kończy się stanowczymi postulatami. Mieszkaniec Pogórza Bukowskiego żąda uznania specyfiki regionu i zaprzestania stosowania standardów z wysokich Bieszczad do terenów rolniczych. Kluczowym postulatem jest natychmiastowa redukcja populacji drapieżników.
„Tam, gdzie las styka się z domem, zwierzę musi czuć lęk przed człowiekiem” – czytamy w liście. Autor podkreśla, że jeśli Państwo dopuszcza do śmierci obywatela na jego własnej ziemi, to znaczy, że zawiodło w swojej podstawowej funkcji ochronnej. Dokument przypomina, że Podkarpacie to nie skansen dla urzędników, ale dom, w którym bezpieczeństwo rodzin musi wygrać z ideologią.
Człowiek jako gospodarz, a nie intruz
List odwołuje się również do wartości chrześcijańskich i nauk Jana Pawła II. Autor przypomina, że według tradycji i etyki to człowiek jest powołany na roztropnego gospodarza ziemi, a nie biernego obserwatora zagrożenia.
W odezwie wybrzmiewa przekonanie, że ochrona stworzenia nie może stać w sprzeczności z dobrem osoby ludzkiej. Przywrócenie równowagi poprzez regulację populacji drapieżników nie jest aktem nienawiści do zwierząt, lecz obowiązkiem wobec sąsiadów i dzieci. „Gospodarz ma prawo wyznaczać granice, których dzikiej naturze nie wolno przekraczać, jeśli cena za ich zatarcie ma być płacona w ludzkim życiu” – kończy mieszkaniec Pogórza.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.