Reklama

Pięści szybsze niż wiatr

Opublikowano:
Autor:

Pięści szybsze niż wiatr - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Pięściarz Jan Sybilla – niepozorny, mały i szczupły, ale mawiali, że jest „szybszy niż wiatr”. Znakomity technik z wielkim sercem do walki. Wielokrotny mistrz okręgu, był bliski wyjazdu na igrzyska olimpijskie. Za sportowe osiągnięcia dostał odznakę „Zasłużony dla Sanoka”.

Można powiedzieć, że boksować zaczął przez przypadek, chociaż był zmuszony walczyć od wczesnych lat szkolnych. Z powodu swojej drobnej postury był obiektem do wyżywania się przez większych i starszych uczniów. Jednak nie dawał napluć sobie w kaszę. W III klasie podstawówki, kiedy ważył 18 kg, zaczepiał go starszy o 4 lata osiłek.

– Skoczyłem na niego i zacząłem machać rękami jak kogut skrzydłami – wspomina rozbawiony Sybilla. – Krzywdy mu nie zrobiłem, ale wystraszył się i uciekł. Koledzy śmiali się z niego, a ja potem miałem w szkole mir u innych. Bali się ze mną zaczynać, bo dałem radę największemu zawadiace z siódmej klasy, który rządził w szkole. Od wczesnego dzieciństwa miałem w podświadomości, że muszę umieć się bronić.

Pięściarz na murawie
Zanim zajął się pięściarstwem, jak wielu rówieśników próbował sił w piłce nożnej. Występował w jednej z grup młodzieżowych Skry Bełchatów. (Pochodzi właśnie z tego miasta, a późniejsze koleje losu sprawiły, że znalazł się w Sanoku). Grał w ataku. Podczas sparingu jeden z większych chłopaków bezceremonialnie go „skosił”. Młody Janek spadł na piłkę, której rzemień wyrwał mu kawałek podbródka.

– Krew mnie zalała, dosłownie i w przenośni – mówi. – Jak się wkurzyłem, wstałem i klepnąłem tego chłopa o dwie głowy większego, to spadł. A trener do mnie: „ty chuliganie, ty bandyto, ty do boksu, nie do piłki, wypad z boiska, nie chcę cię tu więcej widzieć!”. I wyrzucił mnie. 

Sybilla z jego rady skorzystał. Był jednak kłopot, bo najbliższa sekcja pięściarska działała w Łodzi oddalonej o 50 km od Bełchatowa. Matka bała się go puszczać. Treningi miałby trzy razy w tygodniu od 17 do 19. Do domu wracałby po 23. 

Więcej w 42 numerze Tygodnika Korso Gazeta Sanocka

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE