Reklama

Oddział ginekologiczno-położniczy w leskim szpitalu zostanie zamknięty?

Opublikowano: wt, 12 kwi 2022 07:44
Autor: | Zdjęcie: Robert Płaziak

Oddział ginekologiczno-położniczy w leskim szpitalu zostanie zamknięty?  - Zdjęcie główne

foto Robert Płaziak

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Informacja o planowanym zamknięciu oddziału ginekologiczno-położniczego w Lesku była ogromnym zaskoczeniem. Po zamknięciu takich oddziałów w Sanoku (2017 r.) oraz w Ustrzykach Dolnych (2020 r.), leska porodówka jest ostatnią na terenie całych Bieszczadów, a jej zamknięcie byłoby skrajną nieodpowiedzialnością i narażeniem kobiet i ich dzieci na utratę zdrowia lub nawet życia - podkreśla Łukasz Rydzik.

Dyrektor szpitala oraz pani ordynator wskazują na duży problem z finansowaniem porodów.

Środki które są przekazywane przez NFZ nie pokrywają działalności oddziału, który generuje straty. W 2021 r. w Lesku urodziło się 365 dzieci (o ok 150 dzieci mniej niż w latach ubiegłych) ale było to spowodowane m.in. zarażeniami COVID oraz koniecznością odsyłania ciężarnych kobiet do innych szpitali. Sytuacja finansowa szpitala jest więc ciężka ze względu na zmniejszoną ilość urodzeń oraz ze względu na fakt, że kwota przekazywana za każdy poród przez NFZ nie wystarcza na sfinansowanie wszystkich potrzeb oddziału. 

- podaje dyrektor szpitala, Robert Płaziak.

 

Po rozmowie ze starostą leskim Andrzejem Olesiukiem Lewica przeprowadziła z Europosłem Robertem Biedroniem szereg interwencji:

  • Wojewody Podkarpackiej - pytając czy znana jest jej sytuacja finansowa oddziału, czy zabiegała w Ministerstwie o dodatkowe środki oraz czy będzie w stanie wesprzeć finansowo oddział
  • Rzecznika Praw Pacjenta – przedstawiając sytuację możliwej likwidacji ostatniej porodówki oraz prosząc o wsparcie u Ministra Zdrowia
  • Ministra Zdrowia – prosząc o rozpoczęcie rozmów na temat wsparcia małych oddziałów ginekologiczno-położniczych oraz wzrost środków przekazywanych z NFZ za przeprowadzony poród.
 

Naszym zdaniem szpital nie może być traktowany jak firma, która ma przynosić zyski lub straty, a jego funkcją jest przede wszystkim leczenie ludzi. Bezpieczeństwo kobiet i ich dzieci powinno być priorytetem, a likwidacja OSTATNIEGO oddziału ginekologiczno-położniczego może być bezpośrednim zagrożeniem zdrowia i życia ciężarnych kobiet oraz ich dzieci, w szczególności teraz, kiedy w regionie przebywa wiele uchodźczyń z Ukrainy. Sytuacja, w której względy finansowe miałyby w tym przypadku zadecydować o likwidacji oddziału jest skandaliczna.

 

Problem z finansowaniem opieki zdrowotnej od lat jest nierozwiązany, a większość szpitali jest mocno zadłużona. Pokazuje to, że mamy systemowy kłopot z finansowaniem opieki zdrowotnej, a kwoty przeznaczane przez NFZ nie są w stanie pokryć kosztów funkcjonowania szpitali. Dochodzi do sytuacji, że szpitale muszą wręcz zaciągać pożyczki w parabankach (np. szpital w Sanoku) i potem płacić kilkanaście czy kilkadziesiąt procent co powoduje jeszcze większe tarapaty finansowe i ciągnie szpitale w dół. 

 

Michał Sztuk – współprzewodniczący Podkarpackiej Nowej Lewicy mówił o wzrastających kosztach działalności szpitali oraz ich ogromnym zadłużeniu.

Zadłużenie szpitali na koniec 2021 r. szacowano na ok. 20 mld zł. Budżety szpitali po długich miesiącach pandemii są dziurawe jak sito. Koszty utrzymania podbiła pandemia, a wojna je jeszcze podniesie. Do tego szalejąca inflacja, rosnące koszty energii, materiałów i cateringu. System ochrony zdrowia musi liczyć się także z obciążeniem związanym z zapotrzebowaniem na zwiększoną liczbę świadczeń wynikającą z długu zdrowotnego oraz w związku z napływem uchodźców z Ukrainy. Miesięczny koszt świadczeń, przy 1 mln osób, to 200 mln zł.

Szpitale muszą się także szykować na kolejne obciążenia, jakie pociąga wchodząca w lipcu regulacja dotycząca minimalnego wynagrodzenia w ochronie zdrowia. To może dobić nawet te szpitale, którym do tej pory udawało się utrzymać na plusie.

Bez zmiany wyceny świadczeń albo wprowadzenia nowego mechanizmu rekompensaty związanej z wejściem tej ustawy szpitale nie będą w stanie znaleźć środków na ich sfinansowanie, bo to są zbyt duże koszty.

NFZ zdecydował, że od 1 kwietnia do końca 2022 roku, do szpitali w Polsce trafi dodatkowo ponad 2 miliardy złotych. Wyższe przychody mają pozwolić złagodzić skutki inflacji. NFZ dodaje, że szpitale odczują podwyżkę w maju. Zaproponowany przez resort zdrowia projekt ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa nie zawiera jednak rozwiązań, które pozwoliłyby na trwałe poprawić sytuację finansową szpitali.

Projekt ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa w obecnej postaci nie ma na celu polepszenia sytuacji szpitali, ale wręcz może spowodować destabilizację i tak bardzo już osłabionego systemu ochrony zdrowia.

- ocenia prof. Irena Lipowicz z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Projekt zakłada powołanie Agencji Rozwoju Szpitali - nowy centralny podmiot mający restrukturyzować podmioty lecznicze prowadzące szpitale, na którego działanie jednostki samorządu terytorialnego – będące najliczniejszymi organami tworzącymi – faktycznie nie tylko nie będą miały wpływu, lecz także będą ponosić konsekwencję wadliwie przeprowadzonych restrukturyzacji. Projektodawcy całkowicie pominęli w przepisach dostosowujących kluczowe systemowe uwarunkowania generowania zadłużenia w ochronie zdrowia, które są znane od wielu lat, takie jak: wadliwość mechanizmu finansowania świadczeń przez NFZ

Nowa Lewica zaproponowała swój program Recepta dla Polski w obszarze zdrowia:

Krótsze kolejki - 7,2 proc. PKB na ochronę zdrowia do 2024 roku - Dzięki tym środkom będziemy mogli zapewnić wszystkim mieszkańcom i mieszkankom naszego kraju dostęp do ochrony zdrowia na europejskim poziomie.

850 mln euro na szpitale powiatowe - Żeby umożliwić zakup niezbędnego nowoczesnego sprzętu, żeby dofinansować te szpitale, które są przecież najbliżej nas. Chcę żeby leczenie, badania i diagnostyka były naprawdę dostępne dla każdego

Wyższe wynagrodzenia dla personelu medycznego – by powstrzymać odpływ kadry medycznej 

Bez realnego dofinansowania systemu ochrony zdrowia, bez podwyżek dla lekarzy, pielęgniarek, położnych i innego personelu medycznego za chwilę okaże się, że w Polsce nie ma nas kto leczyć.

Piotr Wojnarowski – wiceprzewodniczący Podkarpackiej Nowej Lewicy - przekazał informacje na temat znaczącego wzrostu działalności funkcjonowania szpitali oraz zaapelował do Wojewody Podkarpackiej o wsparcie. 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy