Tajemnica spółki zamiast konkretów
Ważnym i kontrowersyjnym punktem obrad była postawa władz spółki wobec prób ustalenia faktycznego stanu zadłużenia. Zarząd Sportowy Sanok S.A., pytany przez radnych o szczegółową sytuację finansową, kwoty zobowiązań oraz kondycję budżetu, konsekwentnie odmawiał podania konkretnych liczb. Przedstawiciele spółki oraz członkowie rady nadzorczej zasłaniali się klauzulą tajemnicy przedsiębiorstwa, argumentując, że upublicznienie takich danych mogłoby zaszkodzić interesom podmiotu. Taka argumentacja spotkała się z ostrą reakcją radnych, którzy przypominali, że mowa o spółce dysponującej publicznymi pieniędzmi mieszkańców Sanoka i działającej w obliczu sportowej katastrofy.
Strach na lodzie: „Na SOR-ze świecimy się na czerwono!”
Najcięższym oskarżeniem, jakie padło podczas sesji, był brak ubezpieczeń zdrowotnych. W sporcie tak urazowym jak hokej, brak polisy to igranie z życiem. Jakub Bukowski opisał sytuację, która wywołała poruszenie wśród zgromadzonych – zawodnicy po urazach trafiali do szpitala i „świecili się na czerwono” w systemie eWUŚ, co oznacza brak prawa do bezpłatnego leczenia.
– To nie brak honoru kazał nam przerwać sezon. To troska o własne zdrowie. Jak chłopak przyjeżdża do szpitala i się świeci na czerwono, to co on ma zrobić? Kto weźmie odpowiedzialność, gdy komuś na treningu łyżwa przetnie szyję, a on nie jest ubezpieczony?
– pytał retorycznie kapitan. Wyjaśnił, że zawodnicy nie mogli dłużej zamiatać problemów pod dywan, zwłaszcza że rok temu obiecywano im poprawę sytuacji, a rzeczywistość okazała się jeszcze gorsza.
CAŁA WYPOWIEDŹ KAPITANA DRUŻYNY 👇👇👇
Trener bez ZUS-u, zawodnicy bez kontraktów
Głos zabrał również trener Bogusław Rąpała, którego wyznanie wywołało konsternację wśród radnych. Szkoleniowiec przyznał, że ostatnią wypłatę otrzymał za październik, ale to nie tylko brak pieniędzy był uderzający.
– Nikt nigdy nie odprowadził za mnie ZUS-u, ani nie zarejestrował mojej umowy w urzędzie
– wyznał Rąpała.
Trener sprawdził swoje konto w zakładzie ubezpieczeń zaledwie dzień przed sesją. Dowiedział się, że choć widnieje tam zgłoszenie z datą 2 lutego, nie wpłacono za niego ani jednej złotówki składek od sierpnia ubiegłego roku. Sytuacja finansowa sztabu i zawodników jest dramatyczna – niektórzy mają dwu-, a inni trzymiesięczne zaległości.
CAŁA WYPOWIEDŹ TRENERA DRUŻYNY 👇👇👇
Kulisy szatni: Kije na kredyt i obiady widmo
Kapitan drużyny przedstawił obraz klubu, który z profesjonalizmem miał niewiele wspólnego. Z jego relacji wynika, że połowa drużyny grała bez realnych kontraktów finansowych. Ich wynagrodzeniem miały być nocleg, sprzęt i wyżywienie.
– Przyjechaliśmy w sierpniu gotowi do pracy. Nie było nas stać nawet na 10 kijów, więc treningi ruszyły z dwutygodniowym opóźnieniem
– mówił Bukowski.
Najbardziej bolesny był jednak wątek obiecanych posiłków. Wielu zawodników zgodziło się grać za samo wyżywienie.
– Chłopcy przyjechali w sierpniu, pierwszy obiad dostali w listopadzie
– wyliczał kapitan. Jak dodał, hokeiści, by przetrwać, musieli podejmować pracę zarobkową przed treningami i po nich.
Prezes Przybysz odpiera zarzuty: „To błąd księgowej”
Obecna na sesji prezes spółki, Marta Przybysz, próbowała prostować wypowiedzi sportowców. Twierdziła, że za problemy z ZUS-em odpowiada błąd w systemie księgowym i zmiana formy zatrudnienia trenera. Zapewniała, że osobiście dopilnuje wyjaśnienia sprawy i posiada dowody przelewów składek.
Prezes zarzuciła również zawodnikom brak szacunku i podział wewnątrz drużyny. Sugerowała, że rezygnacja z gry była formą buntu, a część hokeistów rzekomo przepraszała ją za tę sytuację.
– Graliśmy do jednej bramki, a potem nastąpił rozłam
– mówiła prezes, podkreślając trudną sytuację finansową klubu i brak wpływów z biletów.
Sesja bez happy endu
Relacje obu stron pokazały gigantyczną przepaść między narracją zarządu a rzeczywistością zawodników. Hokeiści podkreślali, że ich decyzja o wycofaniu się nie była podyktowana chęcią zysku – wielu z nich i tak grało za darmo – ale brakiem narzędzi do wykonywania pracy i elementarnego bezpieczeństwa.
Mimo burzliwej dyskusji, sesja nie przyniosła żadnych rozwiązań finansowych. Zawodnicy, którzy rozwiązali kontrakty, wciąż czekają na zaległe pieniądze, a przyszłość sanockiego hokeja pozostaje nadal pod wielkim znakiem zapytania.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.