GrooveBoxers – nowa inicjatywa dla dzieci i młodzieży w Sanoku
GrooveBoxers to początkująca szkoła produkcji muzyki, skierowana głównie do dzieci i młodzieży w wieku 10–17 lat. Uczniowie poznają tam nowoczesne urządzenia wykorzystywane w tworzeniu muzyki elektronicznej: samplery, syntezatory oraz grooveboxy, czyli mobilne instrumenty, które pozwalają nagrywać dźwięki, przetwarzać je i budować z nich melodie oraz rytmy.
W odróżnieniu od większości współczesnych form nauki, tutaj nie ma pracy na ekranie. Celem jest stworzenie przestrzeni, w której młodzi ludzie mogą skupić się na słuchaniu i działaniu, zamiast na kolejnych oknach, aplikacjach i powiadomieniach.
Muzyka bez telefonu i bez komputera. „Odciągnąć dzieci od ekranu to dziś wyzwanie”
Pomysłodawcą projektu jest Adrian Stodolak, który podkreśla, że w GrooveBoxers chodzi o coś więcej niż naukę obsługi sprzętu.
– Zależy mi na tym, by odciągnąć dzieci od ekranu, co dziś jest sporym wyzwaniem. Groovebox daje im elektroniczne brzmienia, które znają z radia, ale jednocześnie wymaga fizycznego działania: kręcenia pokrętłem, wciskania przycisków i przede wszystkim uważnego słuchania
– mówi Adrian Stodolak.
To podejście przyciąga młodych ludzi, którzy interesują się muzyką współczesną, ale często nie wiedzą, od czego zacząć i jak przejść od „słuchania” do realnego tworzenia.
Pierwsze lekcje i pierwsze kompozycje. Uczniowie tworzą własne rytmy i melodie
Podczas zajęć uczestnicy od podstaw budują swoje brzmienia, rytmy i melodie. Już na pierwszych lekcjach komponują proste struktury rytmiczne i samodzielnie dobierają dźwięki, tworząc pierwsze muzyczne szkice.
To nie tylko zabawa. Takie ćwiczenia rozwijają kreatywność, uczą podejmowania decyzji, a także kształtują gust muzyczny i zdolność krytycznego słuchania. W praktyce są to umiejętności, które mogą procentować na kolejnych etapach edukacji artystycznej.
Groovebox to nadal instrument. Nie „gra sam”
Choć technologia potrafi dziś wygenerować niemal każdy dźwięk, twórcy GrooveBoxers podkreślają, że nie chodzi tu o drogę na skróty. Groovebox, sampler czy syntezator to nadal instrument – wymaga wyczucia rytmu, rozwijania pomysłów i pracy nad brzmieniem.
Taki sprzęt może działać samodzielnie, ale może też stać się częścią zespołu, podobnie jak gitara czy perkusja. Kluczowe jest jednak to, że nic nie dzieje się „samo”. Wszystko zależy od człowieka.
Dyrektor szkoły muzycznej: „To ubogacenie tego, czego można się uczyć w muzyce”
O inicjatywie wypowiedział się także dr Tomasz Tarnawczyk, dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej w Sanoku. Zwrócił uwagę, że współczesna muzyka jest pojęciem bardzo szerokim i tradycyjna edukacja nie zawsze odpowiada na wszystkie potrzeby.
– Żyjemy w czasach, gdzie muzyka jest tak obszernym pojęciem, że szkoła muzyczna nie może mieć odpowiedzi na zapotrzebowania wszystkich. W tradycyjnym kształceniu możemy zaoferować warsztat i wiedzę, niestety nie do końca wiemy jak w pełni rozwinąć kreatywność dziecka. Dlatego to, co przedstawia działalność Adriana, jest ubogaceniem tego, czego można się uczyć w dziedzinie muzyki. To dobrze, że takie inicjatywy powstają, bo pokazują bardziej radosne oblicze tej sztuki
– podkreśla dr Tomasz Tarnawczyk.
„Chciałbym wychować muzyków, jakich sam potrzebowałbym na scenie”
fot. Dorota Bodnar
Adrian Stodolak zwraca uwagę, że umiejętność obsługi sekwencerów i syntezatorów jest wciąż niszowa, a jednocześnie coraz bardziej potrzebna w świecie muzyki na żywo.
– Prywatnie tworzę muzykę mocno opartą na brzmieniach elektronicznych i uwielbiam grać swoje utwory na żywo. O ile łatwo znaleźć gitarzystę czy perkusistę, o tyle znalezienie kogoś, kto potrafi obsłużyć sekwencery i syntezatory, graniczy z cudem. W pewnym sensie chciałbym wychować takich muzyków, jakich sam potrzebowałbym na scenie
– dodaje.
Bezpieczniejsza alternatywa dla komputera. Współczesna muzyka bez internetu
Tworzenie muzyki elektronicznej wielu osobom kojarzy się głównie z programami na komputerze. Tymczasem coraz więcej rodziców chce ograniczać dzieciom kontakt z ekranami, a szczególnie z internetem i mediami społecznościowymi.
W tym kontekście groovebox okazuje się rozwiązaniem wyjątkowo naturalnym. Pozwala tworzyć nowoczesne brzmienia, ale bez wciągania dziecka w świat aplikacji, powiadomień i cyfrowych rozpraszaczy.
„To świetne połączenie zabawy i nauki”. Rodzice nie mają wątpliwości
O zajęciach pozytywnie wypowiada się również ojciec jednego z uczniów, podkreślając ich wartość edukacyjną.
– To świetne połączenie zabawy i nauki. Dzieci rozwijają słuch, kreatywność i techniczne myślenie, przy czym cały czas mają frajdę. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zajęcia są wartościowe i wnoszą coś ważnego w rozwój dziecka
– mówi.
W świecie gotowców wciąż liczy się twórczość. GrooveBoxers pokazuje to w praktyce
Inicjatywy takie jak GrooveBoxers przypominają, że nawet w rzeczywistości zdominowanej przez sztuczną inteligencję, wciąż ogromną wartością jest proces twórczy. Ten moment, kiedy dziecko nie tylko konsumuje muzykę, ale tworzy ją samodzielnie, od początku do końca.
Dla wielu młodych osób to może być pierwsza okazja, by poczuć sprawczość i radość z usłyszenia efektu własnej pracy. A to często jest początek czegoś znacznie większego niż tylko hobby.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.