Reklama

Kolejne pielęgniarki dołączają do głodówki. Sawicka: "Jeśli tak dalej pójdzie, funkcjonowanie szpitala będzie zagrożone"

Opublikowano:
Autor:

Kolejne pielęgniarki dołączają do głodówki. Sawicka: "Jeśli tak dalej pójdzie, funkcjonowanie szpitala będzie zagrożone" - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Trzy kolejne pielęgniarki dołączyły dzisiaj do trwającego w sanockim szpitalu od czterech dni strajku głodowego. Głoduje już 14 pielęgniarek, protest się zaostrza.

- Do protestu dołączają pielęgniarki pracujące na strategicznych oddziałach - chirurgii i oddziale intensywnej terapii oraz na bloku operacyjnym. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, do strajku będą dołączały kolejne - codziennie trzy. Do czwartku braki personelu na oddziałach mogą zagrozić funkcjonowaniu sanockiego szpitala - powiedziała w rozmowie z Korso Gazetą Sanocką Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielegniarek i Położnych w sanockim szpitalu. 

Protest poparły wszystkie pielęgniarki i położne zatrudnione w sanockim szpitalu. Gotowość dołączenia do głodówki wyraziło 60 z nich. 

- Głodujące pielęgniarki piją tylko soki i napoje. Zgodnie z harmonogramem chodzą do pracy, także na nocne zmiany. Pierwsze w nich już zaczynają odczuwać skutki protestu - są zmęczone, ale mówią, że nie odpuszą - relacjonuje Małgorzata Sawicka. . 

W sanockim szpitalu powołany został sztab kryzysowy. Tworzy go dwoje wicedyrektorów sanockiego szpitala, naczelna pielęgniarek oraz kadrowa. 

W piatek w sanockim szpitalu odbyło się spotkanie sztabu z przedstawicielkami związków i głodującymi pielęgniarkami.

- Zaproponowano nam 100 złotych butto podwyżki, zakup fartuchów, rewaloryzajcę wynagrodzeń do 2021 roku oraz refundację kosztów szkoleń, ale tylko tych, które pracodawca uzna za konieczne do wykonywania zawodu - relacjonuje Malgorzata Sawicka. 

- Chyba nie muszę mówić, jaka była reakcja pielęgniarek. Kwota 100 złotych brutto dla pielęgniarki z wieloletnim stażem, która śpi na podłodze korytarza i głoduje narażając swoje zdrowie, to jak policzek w twarz! - mówi Małgorzata Sawicka. 

- Refunacja kosztów kursów nas nie interesuje, ponieważ myśmy się już wykształciły za własne pieniądze. Fartuchy po prostu nam się należą - dodaje przewodnicząca związku. 

- Sytuacja jest już na takim etapie, że nie cofniemy się przed niczym. Jeśli będzie trzeba, rozłożymy materace pod drzwiami starosty - mówi. 

Do dzisiaj ani starosta, ani nikt z zarządu powiatu nie spotkał się z pielęgniarkami. 

Pielęgniarki są w sporze zbiorowym z dyrektorem sanockiego szpitala od 2014 roku. Domagają się m.in. 500 złotych podwyżki, corocznej rewaloryzacji wynagrodzeń, powrotu do pełnego funduszu socjalnego i uregulowania warunków wykonywania zawodu.

Protest głodowy w sanockim szpitalu trwa od środy. Pielęgniarki zapowiadają, że będzie trwał do skutku. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE