Reklama

IZDEBKI: Negatywny raport na temat działań pomocy społecznej w Nozdrzcu w sprawie rodziny z Izdebek

Opublikowano: wt, 2 lip 2019 20:18
Autor:

IZDEBKI: Negatywny raport na temat działań pomocy społecznej w Nozdrzcu w sprawie rodziny z Izdebek - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Ponad sześć miesięcy temu oczy całej Polski zwrócone były na małą wieś – Izdebki, na Podkarpaciu. Wtedy zaginął 12-letni Daniel. Chłopca udało się odnaleźć po dwóch dniach, ale w międzyczasie policjanci odkryli, że w jego domu rodzinnym mogło dojść do molestowania jednej z sióstr przez ojca. Sprawą zajęła się prokuratura, która przyjrzała się też pracy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu, który nadzorował rodzinę S. z Izdebek. Powstał właśnie raport, który ocenia działania służb w sprawie rodziny S. z Izdebek.

Niebieska Karta, kurator i dziesięcioro dzieci

W czasie, kiedy trwały poszukiwania Daniela, na posesji i w domu chłopca zaroiło się od policji. Funkcjonariusze chcieli przyjrzeć się warunkom, w jakim mieszkał chłopiec i dziewięcioro jego młodszego rodzeństwa. Nie bez powodu, ponieważ rodzina posiadała Niebieską Kartę, była pod nadzorem kuratora, a ojciec – 36-letni Krzysztof S. był wcześniej karany m.in. za jazdę pod wpływem alkoholu. Rodzice nie pracowali i utrzymywali się ze świadczeń rodzinnych, w tym z programu „Rodzina 500 plus”. Dom odwiedzali pracownicy socjalni, asystent rodzinny i kurator. 

Kuluary rodzinnej tragedii

Jeszcze w czasie poszukiwań 12-letniego Daniela funkcjonariusze policji zatrzymali ojca - Krzysztofa S. z zarzutem „doprowadzenia do innej czynności seksualnej” jedną z nieletnich córek. Matka – Joanna S. w ciężkim stanie psychicznym trafiła do szpitala, a dzieci przewieziono do ośrodka opiekuńczego, gdzie przebywają do dziś. Obecnie kobieta wróciła do domu do Izdebek. Jak anonimowo podaje jeden z sąsiadów:

- Jeździ do ośrodka, do dzieci.

Inna sąsiadka dodaje:

- Jeździ do niej opiekunka (asystent socjalny – przyp. Redakcji), przychodzi kobieta z sąsiedztwa i pan, który pomaga trawę kosić i robić porządki. Ale ona, uważam, jako takiej opieki nie potrzebuje.

W sprawie rodziny S. toczy się prokuratorskie śledztwo, prowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Jedna z wyjaśnianych kwestii dotyczy zaginięcia 12-letniego Daniela i związanych z tym zaniedbań. Po pierwszych przesłuchaniach, w maju tego roku, prokurator zdecydował o konieczności kolejnych przesłuchań świadków związanych ze sprawą.

Prokuratura prowadzi też dochodzenie w sprawie ojca dzieci – Krzyszofa S., któremu przedłużono tymczasowy areszt. Ze względu na dobro śledztwa prokuratura nie udziela szczegółowych informacji, potwierdza, jednak, że śledztwo toczy się z artykułu 200, par.1 Kodeksu Karnego i dotyczy wykorzystywania seksualnego małoletnich poniżej 15 roku życia. Przedmiotem śledztwa jest także „kwestia zachowania się miejscowego ośrodka pomocy społecznej”. W tej sprawie, na zlecenie wojewody, powstał raport, opracowany przez grono specjalistów, który negatywnie ocenia działania pracowników Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu, którzy na co dzień monitorowali rodzinę S.

Negatywny raport na temat działań służb nadzorujących rodzinę z Izdebek. Trwa kolejna kontrola

Z raportu, przedstawionego w ostatnich dniach i zleconego przez wojewodę, wynika, że pracownicy GOPS w Nozdrzcu nie udzielali kompleksowej pomocy rodzinie S. Jak czytamy w raporcie: „kontakty pracownika socjalnego z rodziną nie były zbyt częste", a "pomoc nie była udzielana kompleksowo i regularnie".

Z negatywną oceną pracy ośrodka, jeszcze znacznie wcześniej, nie zgadzał się wójt Gminy Nozdrzec – Stanisław Żelaznowski, który nadzoruje pracę ośrodka oraz kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu – Anna Jarema, która przed kamerami jednej z telewizji mówiła, że nie ma sobie nic do zarzucenia, a pracownicy robili, co mogli. O kwestię pomocy rodzinie S. na co dzień zapytaliśmy sąsiadów, którzy opowiadają jak wyglądała codzienna pomoc ze strony pracowników socjalnych:

- Jedna opiekunka przyjeżdżała na kilka godzin, tak od 8.00 do 12.00, kiedy dzieci były w szkole. A Aśka musiała odprowadzać i przyprowadzać, bo autobus jeździł w innych godzinach. A jak wracały ze szkoły to opiekunki nie było nigdy, tak samo w weekendy i w święta nie było nigdy – mówi jedna z sąsiadek, która chce pozostać anonimowa. Kobieta mieszka niedaleko i zna rodzinę S. oraz widziała, kiedy przyjeżdżały panie z tzw. opieki. Rodzina S. nie otrzymywała pieniędzy ze świadczeń rodzinnych i programu 500 plus, ponieważ tymi dysponowały pracownice GOPS-u. One też jeździły do domu rodziny S. i robiły zakupy dla dzieci. Tak ocenia to sąsiadka rodziny:

- To nieprawda, że było ich trzy albo cztery (opiekunki). Były tylko dwie, z czego jedna nie codziennie. Widziałam jak czasami jedna jeździła na zakupy, ale zawsze to Aśka i Krzysiek jeździli do lekarzy, a dzieci samopas albo z babcią (mamą Joanny). Pamiętam jak kiedyś ktoś powiedział do jednej z opiekunek, żeby dzieciom zrobić mały plac zabaw, to odpowiedziała, cytuję: „Niech Pani powie Krzyśkowi”. Generalnie im chodziło tylko o pieniądze i pracę.

Sąsiadka nie ma dobrego zdania na temat pomocy, jaka miała być udzielana rodzinie:

- Dzieci były bardzo brudne. Nawet podczas wakacji, kiedy opiekunka była z nimi w domu. Jeden chłopczyk nawet dwa tygodnie chodził w jednej koszulce – spał i chodził w niej. Aż w końcu się wkurzyłam i dałam mu inną.

Sąsiedzi wspominają też dzieci rodziny S.:

- Pamiętam Bogusia (jednego z synów – przyp. Redakcji). Był grzeczny. Tylko im trzeba było opieki. A Aśka (matka dzieci – przyp. Redakcji) nie miała czasu, bo to po starsze dzieci szła do szkoły, to taczkami po zakupy jeździła.

Jedna z kobiet, która zna rodzinę mówi:

-  Na pewno coś im te panie z opieki pomagały, ale to nie wystarczało, bo oni sobie rady nie dawali, zwłaszcza Aśka.

 

Ciąg dalszy historii rodziny S. z Izdebek…

Obecnie ojciec dzieci – Krzysztof S. czeka w areszcie na proces. Sprawę mężczyzny, podejrzanego o molestowanie jednej z córek bada Prokuratura Rejonowa w Lublinie. Obecnie badany jest także wątek sprawowania nadzoru przez służby społeczne, które odwiedzały rodzinę S., w tym pracowników Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu, kuratora i asystenta rodzinnego, który miał monitorować rodzinę S.

 

Urząd Wojewódzki w Rzeszowie poinformował, że w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Nozdrzcu prowadzona jest obecnie kolejna kontrola w sprawie działań służb socjalnych w rodzinie S. w Izdebkach.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 lata temu | ocena +0 / -0

    sąsiad

    wszystkie stare pracownice do wymiany w Gops-ie w Nozdrzcu,oprócz jednego Pana.

  • 2 lata temu | ocena +0 / -0

    Daro

    Mała wieś . OMG 800 numerów 2500 mieszkańców . No bez jaj .

  • 2 lata temu | ocena +1 / -1

    Xenon

    Chyba opieka spoleczna dzieci im nie narobila!!! Mieli siedziec z nimi 24 h Na dobe?!

  • 2 lata temu | ocena +3 / -3

    Ewa

    Jeśli pracownicy socjalni nie wykonywali swoich obowiązków tak jak powinni to znaczy że nie nadają się na to stanowisko,