Do zdarzenia doszło 27 lipca podczas standardowej odprawy podróżnych na przejściu granicznym w Medyce. 45-letnia kobieta, chcąc wyjechać z Polski, przedstawiła kontrolerom rumuński dowód osobisty. Dokument od razu wzbudził podejrzenia funkcjonariuszy.
Brak mikrodruków i wpadka w świetle UV
Doświadczenie strażników granicznych po raz kolejny okazało się kluczowe. Kobieta została skierowana na szczegółową weryfikację, a jej dowód trafił pod specjalistyczne urządzenia badające autentyczność dokumentów. Wynik był jednoznaczny – blankiet był fałszywy. Braki wyszły na jaw bardzo szybko: oszuści nie nanieśli na dokument obowiązkowych mikrodruków, a sam plastik miał całkowicie nieprawidłową reakcję w świetle ultrafioletowym (UV).
W obliczu twardych dowodów 45-latka przyznała, że w rzeczywistości jest obywatelką Ukrainy. Opowiedziała też funkcjonariuszom, w jakich okolicznościach weszła w posiadanie "unijnego" dokumentu.
Dokument od pośrednika w zamian za pracę w Niemczech
Motywem działania kobiety była chęć ułatwienia sobie pobytu zarobkowego na Zachodzie. 45-latka pracowała na terenie Niemiec. Z uwagi na fakt, że jej pobyt tam się przedłużał, "doradzono" jej zdobycie dokumentu potwierdzającego obywatelstwo państwa należącego do Unii Europejskiej, co ułatwia funkcjonowanie na unijnym rynku pracy.
W załatwieniu fałszywki pomogła jej osoba pośrednicząca w zatrudnieniu. Ukrainka nie zapłaciła za dokument gotówką – całą należność za podrobiony dowód odpracowała u pośrednika, zajmując się opieką nad osobami starszymi. Kobieta wyznała wprost, że w Rumunii nigdy w życiu nie była.
Sprawa trafi do sądu. Tysiące fałszywek na podkarpackiej granicy
Podróż 45-latki zakończyła się przymusowym powrotem. Po wykonaniu niezbędnych czynności służbowych, kobieta została skierowana na Ukrainę, a jej sprawa znajdzie swój finał w sądzie, gdzie odpowie za posługiwanie się fałszywym dokumentem.
Historia z Medyki to zaledwie niewielki wycinek szerokiej walki ze zorganizowaną przestępczością. Skala procederu na wschodniej granicy jest ogromna. Tylko od początku 2026 roku funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej, podczas codziennych kontroli oraz celowanych akcji wymierzonych w grupy przestępcze, wykryli już aż 2,2 tysiąca nieprawdziwych dokumentów różnego typu.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.