Fałszywy alarm bombowy sparaliżował Sanok
Grudzień 2024 roku. Sanockie służby ratunkowe zostają postawione w stan najwyższej gotowości – ktoś zgłasza, że w mieście znajduje się ładunek wybuchowy. Policja, straż pożarna, a nawet pirotechnicy błyskawicznie ruszają do akcji, a okolica zostaje zabezpieczona. Ulica Kościuszki w centrum Sanoka zostaje zablokowana, co powoduje chaos komunikacyjny i niepokój wśród mieszkańców.
Po dokładnym sprawdzeniu okazuje się jednak, że zagrożenie nie istnieje. Był to fałszywy alarm, który nie tylko wywołał panikę, ale również zmobilizował służby ratunkowe do kosztownej i czasochłonnej interwencji.
Policja namierzyła sprawcę – to młody mieszkaniec powiatu sanockiego
Po kilkutygodniowym śledztwie, prowadzonym pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Sanoku, udało się ustalić, kto stał za wywołaniem fałszywego alarmu. Dzięki działaniom funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Sanoku sprawca został zidentyfikowany – to młodociany mieszkaniec powiatu sanockiego.
6 lutego 2025 roku prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia przestępstwa z art. 224a §1 Kodeksu karnego, który dotyczy fałszywego zawiadomienia o zagrożeniu. Choć mogło się to wydawać młodzieńczym żartem, konsekwencje takiego czynu są niezwykle poważne.
Surowe konsekwencje prawne – nawet 8 lat więzienia i wysoka kara finansowa
Nieodpowiedzialne zachowanie sprawcy może go kosztować bardzo wiele. Zgodnie z polskim prawem, za wywołanie fałszywego alarmu bombowego grozi nawet 8 lat pozbawienia wolności. Jednak to nie wszystko.
Zgodnie z art. 224b pkt 1 i 2 k.k., każdy, kto dopuszcza się takiego czynu, musi liczyć się również z obligatoryjną karą finansową w wysokości co najmniej 20 tysięcy złotych. Taka kwota ma nie tylko stanowić przestrogę dla potencjalnych naśladowców, ale także pokryć część kosztów, jakie ponoszą służby ratunkowe w wyniku nieuzasadnionych interwencji.
Fałszywe alarmy to nie żarty – służby apelują o rozwagę
Policja i prokuratura podkreślają, że podobne sytuacje nie są traktowane pobłażliwie. Każdy fałszywy alarm angażuje ogromne środki, które mogłyby zostać wykorzystane w prawdziwych sytuacjach zagrożenia.
Tego rodzaju zachowania, często wynikające z niefrasobliwości czy wręcz bezmyślności, niosą za sobą bardzo poważne konsekwencje
– mówi Marta Kolendowska-Matejczuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krośnie.
Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa. Prokuratura nie ujawnia, jakie były motywy działania młodego sprawcy. Czy był to głupi żart, czy celowe działanie? Ostatecznie decyzję w tej sprawie podejmie sąd.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.